wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Perła polskich aquaparków. Gdy inni tracą, ten zarabia. I jest trzeci w Europie

Perła polskich aquaparków. Gdy inni tracą, ten zarabia. I jest trzeci w Europie

Aquaparki w Polsce stały się symbolem marnotrawienia pieniędzy z Unii. Jest jednak wyjątek - z Wrocławia. Tamtejszy aquapark w zeszłym roku odwiedziło 1,5 mln osób. I był to trzeci wynik w całej Europie - więcej amatorów wodnych atrakcji przyciągnął tylko Caribe Aquapark niedaleko Barcelony oraz Termy Erding w okolicy Monachium. O tym, jak zarabiać na aquaparku, money.pl rozmawia z prezesem spółki Krzysztofem Hołubem.

Krzysztof Janoś: Niektórzy ludzie wolą jechać do parków wodnych 30 kilometrów za Wrocław, bo tam jest taniej. Nawet po uwzględnieniu kosztów związanych z paliwem. Co pan na to?

Krzysztof Hołub: To kwestia wyboru.

Nie widzi pan powodu, żeby walczyć o takiego klienta?

Wolimy walczyć atrakcjami i dodatkową ofertą niż cenami.

W Polsce pobudowano całe mnóstwo aquaparków. Problem w tym, że one nie są w stanie się utrzymać. A pan zarabia i nawet grosza od UE nie dostał. Jak to możliwe?

To niełatwy biznes. Zarządcom publicznych parków wodnych często nie udaje się utrzymać płynności finansowej, więc pomagają sobie na różne sposoby. Znam przypadki, w których spółki miejskie masowo wykupują usługi aquaparków - w ten sposób miasto pośrednio je dofinansowuje. W naszym przypadku nigdy nie było mowy o podobnym wspomaganiu. Postawiliśmy na budowę konkurencyjnych modeli biznesowych. Zaczęliśmy od podziału rynku na kategorie: dzieci, seniorzy i studenci.

Każda grupa dostała swoje ceny i programy. Dzieci zaczęliśmy uczyć pływać. Z 10 grup szybko zrobiło się 100, a chwilę później okazało się, że trzeba dobudować nowy basen, żeby było gdzie pomieścić wszystkich chętnych. W najśmielszych marzeniach nie śniło nam się, że w tygodniu będzie to nawet 2 tysiące maluchów. Z nauki pływania zrobiło się prawie oddzielne, wielkie przedsiębiorstwo.

Celowanie ofert do poszczególnych grup spoza tej największej, czyli pracujących w średnim wieku, zapełnia panu baseny przez cały dzień?

Tak, bo każda z nich chce nas odwiedzać w różnych godzinach. Zaraz po dzieciach postanowiliśmy zaktywizować seniorów, którzy przychodzą do nas między 9.00 a 16.00, kiedy inni pracują. Ceny są dostosowane do zawartości portfeli każdej z tych grup. W ten sposób zapełniamy obiekt nawet w trudniejszych do sprzedania godzinach.

A czym skusiliście seniorów? Z rodzicami było łatwiej, bo wiadomo, że nie ma takiej rzeczy, której nie zrobiliby dla swoich pociech.

Pomyśleliśmy sobie, że seniorzy nie przyjdą do nas za więcej niż 10 zł za 3 godziny. I mieliśmy rację. Kiedy nowa oferta pojawiła się w cenniku, aquapark się nagle zapełnił. W sumie stworzył się przez to pewnego rodzaju program miejski.

Ile miasto wam do tego dokłada?

Miasto nie musi dofinansowywać naszych inicjatyw w tym zakresie. Formalnie nie uczestniczymy w żadnym programie, jednakże podejmowane przez nas działania prospołeczne są zgodne z miejską koncepcją wspierania słabszych ekonomicznie mieszkańców Wrocławia. Mam tutaj na myśli głównie seniorów. W tym sensie miasto, mimo że nie dotuje naszych promocji, traktuje je trochę jako swoje programy - w końcu jesteśmy miejską spółką.

Żeby jednak nie było tak kolorowo to przypomnijmy, że na zyski czekaliście kilka lat. Pierwsze na poziomie kilkuset tysięcy pojawiły się dopiero w 2012 roku, czyli 4 lata po otwarciu. Potem już w 2013 roku Aquapark Wrocław zarobił 1,5 mln zł, w 2014 ponad 5 mln zł, w zeszłym roku 8,5.

Kredyt był dla nas największym ciężarem. Zysk przez długi czas był niezależny od nas. Dla nas euro kosztowało w kredycie 3,60 zł, a potem było np. po 4,15 i wtedy mieliśmy 16 milionów straty.

Z frekwencją też był na początku spory problem. Rozkręcenie na dobre trochę czasu zajęło. Na ile właściwe skonstruowanie oferty na karnecie i współpraca z Benefitem ma tu znaczenie?

Dla Benefitu jesteśmy najważniejszym obiektem w Polsce. Mamy z nimi największe w kraju obroty finansowe i obsługujemy największa liczbę klientów z ich kartami. Niestety szczegółowych liczb podawać nie mogę.

Trochę to zaskakujące. Bardziej obstawiałbym, że taki obiekt jest gdzieś w Warszawie.

To specyfika Wrocławia. Tu jest naprawdę niesamowite w skali kraju zacięcie sportowe. Nie tylko jeżeli chodzi o pływanie. Frekwencję budujemy jednak głównie poprzez ceny. Zresztą nadal planujemy je obniżać, co dzieje się już od dwóch lat. Najlepiej widać to na przykładach. Przed dwoma laty na przykład zlikwidowaliśmy wejściówki na 2 godziny, a w ich miejsce zaproponowaliśmy wejściówki 3-godzinne, przy czym cenę pozostawiliśmy bez zmian. Znacznie potaniały również wejściówki rodzinne. W sumie wszystkie bilety na baseny rekreacyjne potaniały średnio o ponad 10 zł.

Podobnie obniżamy ceny dla karnetów. Czyli wydłużając czas korzystania z danych stref, albo dopisując kolejne. Karta VIP zawsze kosztowała tyle samo, ale początkowo to jednak dotyczyło tylko 2 godzin na basenie w czterech strefach. Potem dołożyliśmy do tego jeszcze basen sportowy, 3 godziny, a teraz już dotyczy to wszystkich stref i można z tą kartą być u nas cały dzień. Dlatego teraz sprzedajemy tych kart ok. 2500 sztuk w skali miesiąca, a nie jak na początku - kilkaset.

Czysta ekonomia. Zatem dlaczego pańscy poprzednicy tego nie zrobili?

Nie mam pojęcia. Może dlatego, ze to jednak zawsze ryzykowne. Jeżeli mamy 100 tys. klientów i płacą nam po 10 zł za bilet, to mamy jakiś konkretny przychód. Obniżając cenę do 9 zł, możemy liczyć na 130 tys. klientów i zysk. Może się jednak okazać, że pozostaniemy na tym samym frekwencyjnym poziomie, ale już ze stratą.

Na drugiej stronie dowiesz się dlaczego niemiecki model zarządzania parkami wodnymi nie ma w Polsce szans

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
2017-03-21 12:17
Ale parku rozrywki z prawdziwego zdarzenia u nas brakuje.
luki877
79.189.142.* 2016-05-04 12:45
W Łodzi też mamy dochodowy Aquapark i jest super.
Brawo dla Wrocławia
Wiecej dobrych przykładów jest potrzebnych
teo14
31.2.119.* 2016-05-04 06:42
Plan w seniorów to pewne trafienie,chodziłem 2 lata wcześniej do południa pusto a teraz do południa zapełniony ,Już dawno miałem napisać albo nawet napisałem że jeden z mądrych PREZESÓW w POLSCE . Dużo instytucji nie powinno się dofinansowywać z publicznych pieniędzy tylko zmienić na takiego prezesa
Zobacz więcej komentarzy (30)