wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Człowiek, który opuścił pokład latającego auta: hyperloop miałby sens na przełomie XIX i XX wieku

Człowiek, który opuścił pokład latającego auta: hyperloop miałby sens na przełomie XIX i XX wieku

Fot. mat. prasowe

Już jest! W tym roku słowacka spółka Aeromobil rozpoczęła przedsprzedaż swojego latającego samochodu. Jednak w pełni autonomiczne auta, które będą samodzielnie poruszać się w każdych warunkach na każdej drodze, to jeszcze daleka wizja – 5-10 lat, a może i dłużej, a hyperloop nie ma szans na to, żeby zrewolucjonizować transport w zachodnim świecie – uważa Martin Bruncko, były minister ds. innowacji Słowacji oraz współtwórca Aeromobil.

Martin Bruncko to człowiek od latających samochodów. Kiedy rok temu money.pl spotkał się z nim podczas impact`16 w Krakowie, był członkiem zarządu słowackiej spółki Aeromobil, która już prawie od dwóch lat miała w swoich garażach latający samochód.

– Chcemy, żeby Aeromobil trafił na rynek w 2017-2018 roku – mówił wówczas.

No i jest. – W tym roku właściwie skomercjalizowaliśmy ten projekt. Aeromobil zaczął już przedsprzedaż – mówi dziś w rozmowie z money.pl tuż przed kolejną edycją Impactu. Pierwsze auta ze skrzydłami trafią do klientów w 2020 r. Cena to 1,2-1,5 mln euro.

W tym roku Bruncko, który w przeszłości był również ministrem ds. innowacji w rządzie Słowacji, do Krakowa też przyjedzie. Ale już nie jako człowiek od latającego samochodu.

- Aeromobil został założony przez dwóch współzałożycieli. Ja swoją część zrobiłem i poszedłem dalej, mając poczucie, że firma jest w dobrych rękach. A teraz zająłem się tym, co jest moją wielką pasją – założyłem w zasadzie pierwszy europejski fundusz venture koncentrujący się wyłącznie na deep technology - mówi Bruncko.

 

Ale od rewolucyjnego transportu zupełnie się nie odciął. Wciąż uważa, że to jedna z dziedzin, w których można oczekiwać najbardziej przełomowych wynalazków.

Jego nowy fundusz Steam Capital skupia się na firmach, które komercjalizują badania naukowe właśnie z branży transportowej, kosmicznej, energetycznej, ale też na robotyce i sztucznej inteligencji.

Zostańmy przy transporcie. Co ma szansę go zrewolucjonizować w ciągu najbliższych 10 lat? Nowe środki transportu, jak latające samoloty, hyperloop, czyli koncepcja superszybkiej kapsuły poruszającej się w specjalnym tunelu z obniżonym ciśnieniem, czy coś jeszcze innego? A może raczej sposób, w jaki korzystamy z transportu, albo nowoczesne rodzaje paliw?

- To z pewnością nie będzie jedna rzecz, a połączenie wszystkich tych zmian. Nie będzie jednego środka transportu, który spowoduje rewolucję na świecie – mówi Bruncko. I najwyraźniej niespecjalnie wierzy w sukces hyperloop.

- Jak to mówią, nigdy nie mów nigdy. Co do zasady, ten pomysł ma sens, ale w praktyce bardzo trudno byłoby go wdrożyć na Zachodzie, czyli w krajach wysoko rozwiniętych. Bo hyperloop wymaga stworzenia zupełnie nowej infrastruktury, po której kapsuły mógłby się poruszać, a do tego potrzebna jest przestrzeń, teren, o który trudno na gęsto zaludnionych obszarach – mówi Martin Bruncko.

Jego zdaniem ta koncepcja wymyślona przez Elona Muska byłaby możliwa do zrealizowania raczej na przełomie XIX i XX wieku. - Być może jest to możliwe w innych lokalizacjach, ale niekoniecznie na Zachodzie – dodaje Bruncko.

Poczekać za to jeszcze długo będziemy musieli na w pełni autonomiczne samochody. - Już dziś mamy samochody, które poruszają się w sposób autonomiczny w specyficznych warunkach, np. tylko po autostradach. BMW, Mercedes czy Tesla już montują takie systemy. Nie mamy jednak jeszcze samochodu, który może zupełnie samodzielnie poruszać się po wszystkich rodzajach dróg w każdych warunkach. I myślę, że jeszcze trochę potrwa, zanim taki w pełni autonomiczny samochód pojawi się na ulicach. Myślę, że to kwestia 5-10 lat, o ile nie dłużej – twierdzi Bruncko.

Bo jest coś, co hamuje rozwój naprawdę przełomowych technologii: z jednej strony brak wystarczającej liczby ekspertów, którzy specjalizują się w deep technology, z drugiej zaś brak wyspecjalizowanych inwestorów, którzy zajmują się wyłącznie tym sektorem. – To bolączka całej Europy, nie tylko naszego regionu Europy Środkowo-Wschodniej – twierdzi Bruncko.

My zaś mamy swoje przewagi: wiele utalentowanych i świetnie wykształconych inżynierów, jesteśmy bardzo pomysłowi, z technicznym zmysłem, wiemy jak naprawić wszystko od pralki niemal aż po samochód, a do tego spływa sporo środków na badania i rozwój z Unii Europejskiej.

- Pytanie, jak mądrze te zasoby zostaną wykorzystane przez rządy poszczególnych krajów naszego regionu – mówi Słowak. - Jeśli środki z Unii będą rozdzielane przejrzyście, mogą być niesamowicie pomocne i skuteczne w pobudzaniu innowacyjności w Europie Środkowo-Wschodniej – dodaje.
Rejestracja, szczegóły programu na stronie organizatora - impact'17 w Krakowie.

latający samochód, aeromobil, impact, martin bruncko
Czytaj także
Polecane galerie
tymek
2017-05-20 05:45
Fake news...
Pieszy
2017-05-19 03:22
O Ja p............... teraz będzie się działo Policja Drogowa już jest w kropce, a gdzie tam Szał ciał to nic!!!
Luis de Funes
2017-05-18 20:12
wielkie halo ... , już w latach 60 tych Fantomas miał latający samochód marki citroen cx
Pokaż wszystkie komentarze (6)