wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Evan Spiegel. Miliarder od znikających zdjęć

Evan Spiegel. Miliarder od znikających zdjęć

Evan Spiegel, szef Snapchata, jeden z najmłodszych miliarderów na świecie Fot. TechCrunch/Flickr, licencja CC BY 3.0
Evan Spiegel, szef Snapchata, jeden z najmłodszych miliarderów na świecie
Niewiele jest osób, które odmówiłyby Markowi Zuckerbergowi. Jeszcze mniej jest takich, którzy mając 23 lata, potrafiliby odmówić trzem miliardom dolarów. Prawie nikt na takiej odmowie dobrze by nie wyszedł. Prawie. Bo Evan Spiegel, szef Snapchata, został właśnie najmłodszym self-made miliarderem w historii.

To nie jest historia z filmu. W filmie Spiegel byłby młodym, zdolnym chłopakiem, który wyrywa się z biednej rodziny, mieszkającej w małym miasteczku, i w dni wolne od pracy na zmywaku w podrzędnej knajpie w San Francisco marzy o wielkiej karierze.

W rzeczywistości założyciel Snapchata był wybrańcem od urodzenia.

- Jestem młodym, białym, wykształconym mężczyzną. Miałem naprawdę dużo, dużo szczęścia. Tak, życie nie jest fair – przyznał otwarcie podczas jednej z konferencji.

Jako syn prawników Spiegel dorastał w bogatej dzielnicy Los Angeles (Pacific Palisades) i uczęszczał do ekskluzywnej szkoły w Santa Monica. Zdarzało się, że na snowboard do Kanady latał z rodziną helikopterem. A na 16. urodziny – gdy zdał egzamin na prawo jazdy – ojciec sprezentował mu luksusowego Cadillaca Escalade. Aż do 2014 r. Evan mieszkał też w jego domu.


Cadillac Escalade 3. Autor: M 93, CC BY-SA 3.0 de
, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=22501977

Tego wsparcia Spiegel dziś już nie potrzebuje. Cztery lata po odrzuceniu oferty Zuckerberga Snapchat zadebiutował na giełdzie, a pakiet udziałów 26-letniego Amerykanina ma wartość ok. 5 mld dol.

160 mln użytkowników i zero zysku

Snapchat nie ma jasnej wizji jak zarabiać. W prospekcie giełdowym Spiegel, a raczej jego prawnicy, napisali wprost: "spółka może nigdy nie osiągnąć rentowności".

To między innymi dlatego znów odżył tweet z ubiegłego roku, w którym Snapchat i jego tęczowe filtry porównywane są z działalnością Elona Muska i jego SpaceX. Ironiczne zestawienie ma pokazać, jak bardzo różni się wycena spółki prowadzającej zaawansowany i ambitny program rakietowy od aplikacji na telefonie, którą mało kto powyżej 35. roku życia rozumie.

Mimo to Snapchat stał się jednym z głównych narzędzi do komunikacji. Codziennie z aplikacji korzysta blisko 160 mln użytkowników.

Być może inwestorom to ostrzeżenie: „hej, nie wiemy, czy będziemy przynosić zysk" przypomina nieco sytuację Facebooka. Gdy serwis Marka Zuckerberga wchodził na giełdę, nie zarabiał ani centa na użytkownikach mobilnych. Dziś mógłby spokojnie odciąć tych, którzy używają desktopów.

Picasso, seksista, wizjoner i celebryta

Czy można nazwać Spiegla wizjonerem? W mediach nazywany jest geniuszem, który doskonale wyczuwa, czego oczekują młodzi ludzie. Przez bliskie osoby był porównywany zarówno do Picassa, jak i "skończonego ch...a".

To drugie porównanie było na topie szczególnie w 2014 r., gdy na jaw wyszły e-maile Spiegela z czasów studiów na Stanfordzie. Spiegel w mało wybredny sposób żartował z seksu z kobietami.

- Przepraszam, że byłem takim palantem, by napisać takie słowa. Nie oddają one w żaden sposób tego, kim dziś jestem ani moich poglądów na temat kobiet – kajał się potem.

Czy jest w takim wypadku geniuszem na miarę Picassa?

Kluczem do sukcesu Snapchata i majątku Spiegela była zmiana schematu. W zasadzie wszystkie komunikatory i serwisy społecznościowe opierały się wcześniej na komunikacji tekstowej. Spiegel razem ze znajomym z Uniwersytetu Stanforda Bobbym Murphym postanowili, że ich aplikacja, początkowo nazwana Picaboo, będzie napędzana nie słowem, a obrazem.

- Wcale nie byliśmy tacy fajni. Dlatego postanowiliśmy tworzyć rzeczy, które będą fajne – wspominał potem Murphy w wywiadzie dla "Forbesa". Można powiedzieć, że Snapchat został zbudowany w opozycji do wszystkich innych serwisów społecznościowych.

Idea była taka, by przesłanie zdjęcia znajomej osobie maksymalnie uprościć. I to stało się znakiem rozpoznawczym Snapchata. Drugim było przekonanie użytkowników, że zdjęcia znikają bezpowrotnie chwilę po odczytaniu. Potem okazało się, że to przekonanie nie było do końca słuszne. Ale zagrało – dziś codziennie użytkownicy Snapchata wymieniają między sobą ok. 2,5 mld wiadomości.

Na tym porównaniu cieniem kładzie się historia powstania Snapchata. W wywiadach Spiegel powtarzał, że na pomysł wpadł, licząc, że aplikację rozhula sexting (przesyłanie erotycznie zabarwionych odważnych zdjęć). Jednak wiele wskazuje, że jako pierwszy na pomysł wpadł w 2011 r. Reggie Brown - jeden z trzech założycieli spółki Snap Inc., któremu później podziękowano za współpracę.

Przy okazji debiutu giełdowego wyszło na jaw, że spółka – przyciśnięta pozwem sądowym - zapłaciła Brownowi 157 mln dol. rekompensaty. Nie można jednak nie dodać, że to Spiegel ze wspólnikami stworzyli firmę, która z sukcesem weszła na giełdę.

Anty-Zuckerberg

Spiegel często bywa porównywany do Zuckerberga. Jeśli nawet mają podobny zmysł do mediów społecznościowych i biznesu, to w sferze pozazawodowej trudno o dwie tak różne osobowości.

Gdy Zuckerberg jest zapraszany na spotkania z głowami państwa, media donoszą o romansie Spiegela z piosenkarką Taylor Swift. Gdy na Pudelku pojawią się zdjęcia, jak Zuckerberg karmi córkę w pracy, Spiegel kupuje Ferrari 458 Spider. W garderobie Zuckerberga królują bluzy z kapturem, zazwyczaj szare. Spiegel bryluje na okładce włoskiej edycji "Vogue".


Vogue Italia

26-letni Spiegel jest w związku z supermodelką Mirandą Kerr, zaręczyli się niespełna rok temu. Zuckerberg pięć lat temu ożenił się z Priscillą Chan, którą poznał jeszcze podczas studiów na Harvardzie.

Faktem jest za to to, że Spiegel postawił się imperium Zuckerberga. Gdy miał propozycję, nie sprzedał firmy – rok później Facebook kupił komunikator WhatsApp, wydając aż 19 mld dol. I jak dotąd wyprzedza starszego kolegę o krok – gdy Instagram (również należący do Facebooka), WhatsApp czy sam Facebook wprowadzają nowe funkcje, nagłówki mediów znów odnoszą to do "klonowania Snapchata".

Być może stąd to zamiłowanie do sekretów. Gdy Spiegel postanowił stworzyć połączone ze Snapchatem okulary Spectacles, kupił niewielki startup Vergence Labs. Jego pracownicy nie wiedzieli, dla kogo pracują, dopóki o transakcji nie napisały media.

Teraz Spiegel okazji do sekretów będzie miał znacznie mniej. Inwestorzy uwierzyli w obietnice i przyszłość firmy, ale ich cierpliwość będzie wystawiana na próbę co kwartał. A Spiegel - w przeciwieństwie do Zuckerberga - będzie musiał działać szybko. I nie chodzi tylko o zyski.

W ostatnich miesiącach przyrost nowych użytkowników istotnie wyhamował. I pytań, na które najmłodsi miliarderzy będą niedługo musieli odpowiedzieć, jest więcej: czy strategia klonowania przez rywali w końcu zaczęła przynosić owoce? Czy Snapchat się znudził, a może jest zbyt niezrozumiały dla starszych pokoleń?


snapchat, evan spiegel
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
californication
2017-03-10 13:03
Helikopterem mogli latać co najwyżej na snowboard do Kolorado, bo do kanady to by nie dolecieli - za daleko...
Gwint
2017-03-07 08:52
Oni chyba nie byli szczepieni dlatego są tacy bystrzy i mądrzy,inaczej groziłby im autyzm lub inne choroby neurologiczne.
Lucas
2017-03-06 14:50
To wszystko kasa virtualna. Jedeno potkniecie i kasa wyparowuje jak woda. Masz tyle oszczędności ile masz na koncie a na koncie nie ma juz ten pan takiej kasy
Pokaż wszystkie komentarze (34)