wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Szef Ubera rezygnuje ze stanowiska

Szef Ubera rezygnuje ze stanowiska

Fot. REUTERS/Danish Siddiqui/File Picture
Travis Kalanick zapowiedział we wtorek załodze, że na jakiś czas rezygnuje ze swojego stanowiska. Oficjalnym powodem dymisji jest tragiczna śmierć jego matki. Jak długo Uber będzie musiał radzić sobie bez prezesa? - Trudno powiedzieć - napisał Kalanick w komunikacie wysłanym pracownikom.

- Tragiczna śmierć bliskiej osoby jest dla mnie bardzo trudna i muszę się z tym uporać - cytuje słowa prezesa Ubera CNN. Jego matka pod koniec maja zginęła w wypadku, do którego doszło na jednym z jezior w Kalifornii. Łódź, na której się znajdowała, uderzyła w skały i zatonęła. Wraz z nią był też ojciec Kalanicka - on jednak zdołał się uratować i trafił do szpitala z niegroźnymi obrażeniami.

Odejście szefa Ubera nie jest jednak wielką niespodzianką. Mówiło się o nim od kilku dni, zupełnie niezależnie od tragedii, która spotkała jego rodzinę.

Jak pisaliśmy w money.pl, scenariusz rezygnacji Kalanicka ze stanowiska był omawiany podczas spotkania, do którego doszło w siedzibie firmy w minioną niedzielę.

W tle wewnętrznych problemów wciąż są tarcia z taksówkarzami. Ostatnio w Polsce protestowali oni przeciwko Uberowi:


Pozostali członkowie zarządu mieli go namawiać do takiej decyzji, jako że w ostatnich miesiącach Uber zmagał się z wieloma kryzysami wizerunkowymi. Za jeden z nich bezpośrednio odpowiada sam prezes, który podczas podróży Uberem wulgarnie zaatakował kierowców. Ten incydent nagrał i wrzucił do sieci, a Kalanick musiał przepraszać.

Zarzuty o molestowanie

To jednak nic w porównaniu ze skandalem obyczajowym, który wybuchł w lutym. Jedna z byłych pracownic - Susan Fowler - zarzuciła firmie, że spotkała się w niej z przypadkami molestowania seksualnego.

- Moja przygoda w Uberze to dziwna i fascynująca historia, która powinna zostać opowiedziana - tak zaczyna wyznanie Susan Fowler. Pracowała dla amerykańskiej firmy od listopada 2015 roku do grudnia 2016 roku. Dopiero po kilku miesiącach od odejścia z pracy zdecydowała się opisać swoje przeżycia. Zrobiła to na blogu.

Fowler wspomina, że już na początku pracy w jednym z zespołów, usłyszała "dziwne" propozycje. Jej przełożony za pośrednictwem firmowego czatu wysłał jej całą serię wiadomości. Opowiadał o tym, że jest w otwartym związku, że jego obecna partnerka bez problemu znajduje sobie przygodnych partnerów. Żalił się, że on nie ma takiego szczęścia. Fowler miała jednoznaczne skojarzenia - jej przełożony pierwszego dnia składał jej propozycje pójścia do łóżka.

Pracownica nie czekała zbyt długo i natychmiast udała się do kadr ze skargą. - Uber w tym momencie był już całkiem dużą firmą. Miałam jasne oczekiwania, co w takiej sytuacji zrobią - opowiada.

Odpowiedź? To pierwsza taka sytuacja tego człowieka, firma nie chce mu niszczyć kariery i proponuje na razie tylko zakończyć sprawę na naganie. Pracownicy kadr argumentowali, że to pracownik z bardzo dobrymi ocenami i firma nie powinna go tracić.

Fowler z kolei dostała propozycję - albo szuka nowego zespołu w firmie, albo zostaje i godzi się na pracę z takim szefem. - Odpowiedziałam bardzo konkretnie, że to żadna propozycja. Chciałam być dokładnie w tym zespole, a w interesie firmy było, żebym dalej dla nich pracowała. Próbowałam sprawę popchnąć u innych przełożonych. A oni odpowiadali mi w kółko to samo - opowiada.

Ostatecznie Fowler zmieniła zespół. Później jednak okazało się, że takie propozycje to w firmie chleb powszedni i również inne kobiety je słyszały. Także od tego samego pracownika, co Susan Fowler.

Prokurator generalny na ratunek

Uber poważnie podszedł do sprawy i do wewnętrznego śledztwa zatrudnił Erica Holdera. To były prokurator generalny USA z czasów Baracka Obamy.

Miał on za zadanie wyjaśnić sprawę i przedstawić raport, który pomoże firmie podjąć odpowiednie kroki. Dokument Holder przedstawił zarządowi podczas wspomnianego wcześniej niedzielnego spotkania.

Podczas głosowania nikt nie sprzeciwił się płynącym z niego wnioskom. Wiadomo, że zakładają one znacznie większą kontrolę nad wydatkami firmy - przede wszystkim w obszarze zasobów ludzkich. Ale nie tylko.

Raport ma bowiem wspominać również o innych obszarach, w których menadżerowie wysokiego szczebla, z prezesem Travisem Kalanickiem na czele, "mieli zaskakującą swobodę działania".

rezygnacja, uber, travis kalanick, prezes ubera
Czytaj także
Polecane galerie
Ryd
2017-06-15 15:41
Uber to firma ktora zatrudnia 1000-ce islamistow, kazdy kto kozysta z uslug tej firmy dokladania pienoadze do zamachow terrorystycznych. I napewno nie jest tansza, a jezeli juz to tylko czasowo zeby wykonczyc konkurencje. Takie firmy nalezy bojkotowac. Pozdrawiam
Student
2017-06-15 04:20
Do Jan.Czy wiesz ile kosztuje taxi ubezpieczenie i wszystkie obowiazujace dodatkowe oplaty jak nie wiesz to sprawdz i wtedy bedziesz mial inne zdanie asa kierowcy taxi co oszukuja i za to powinni tracic licencje karac i jeszcze karac wysokimi karami pienieznymi wtedy bedzie inaczej tak jak to zrobil lata temu Singapure za niedopalek papierosa $ 500 za gume itd
Student
2017-06-14 23:29
Od lipca w Sydney kierowcy Uber musza posiadac GREEN SLIP $7000 i $3.500 Ubezpieczemie jako publiczny transport za nie posiadanie tego grozi kara $ 11.000.a jes to mozliwe do sprawdzenia ze dany kierowca udziela uslugi dla Uber.Tak ze chyba przyslosc Uber jest nie dluga w uslugach i tak naprawde nie jest tansza od Taxi
Pokaż wszystkie komentarze (6)