wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Oligarchom pokazywał środkowy palec. Z Zuckerbergiem wygrał, ale z Putinem już nie

Oligarchom pokazywał środkowy palec. Z Zuckerbergiem wygrał, ale z Putinem już nie

Konto Pawła Durowa w stworzonym przez niego portalu VKontakte. Dziś już portal należy do oligarchy związanego z Putinem Fot. Stanislav Krasilnikov/ITAR-TASS
Konto Pawła Durowa w stworzonym przez niego portalu VKontakte. Dziś już portal należy do oligarchy związanego z Putinem

W Rosji internetowy przedsiębiorca nie musi wygrywać z Markiem Zuckerbergiem. Prawdziwym konkurentem jest Władimir Putin. Wie to doskonale Paweł Durow – młody multimilioner, który stworzył portal społecznościowy VKontakte.ru. Choć jego serwis kochają zwykli Rosjanie, to władza potrafi wysłać do Durowa uzbrojoną po zęby specsłużbę FSB. Biznesmen nie dogaduje się też z oligarchami, którym pokazuje... środkowy palec. Dlatego dziś z daleka patrzy, jak jego dziecko bije kolejne rekordy, ale miliony zgarnia ktoś inny.

Co roku 27 maja Sankt Petersburg obchodzi urodziny. W 2012 r. to miała być impreza z przytupem. Z okna jednej z najatrakcyjniejszych nieruchomości w mieście - przy Newskim Prospekcie 28 - wypadały samolociki złożone z banknotów o nominale 5 tys. rubli. Wówczas warte ponad 500 zł.

Pod oknem zebrał się tłum. "Ludzie zaczęli zachowywać się jak zwierzęta" – napisał potem Paweł Durow odpowiedzialny za całe zamieszanie. Biznesmen miał wtedy 28 lat. Od sześciu lat był właścicielem portalu VKontakte.ru – serwisu społecznościowego nazywanego rosyjskim Facebookiem, który swojemu amerykańskiemu pierwowzorowi nie dał szans na tamtejszym rynku.

Durow tłumaczył, że wyrzucał pieniądze przez okno, bo chciał wywołać wesołą atmosferę. Dziś jemu samemu tak wesoło pewnie nie jest.

Rekordowa liczba użytkowników VKontakte

VKontakte właśnie ogłosił, że osiągnął rekordową liczbę 95 mln aktywnych użytkowników miesięcznie. Z najnowszych danych za 2016 r. wynika, że rosyjski portal zarobił 154 mln dol. – o 43 proc. więcej niż rok wcześniej, a władze spółki zapowiadają, że w ciągu trzech-czterech lat planują te zyski podwoić.

Brzmi dobrze. Problem w tym, że Paweł Durow już nic z tego nie ma. Firma, którą stworzył, została przejęta przez oligarchów powiązanych z Władimirem Putinem, a sam Durow musiał wyjechać za granicę.

Tak to się kończy, gdy nie otwiera się drzwi, kiedy grzecznie puka FSB. Bo w Rosji nie wystarczy wygrać z Markiem Zuckerbergiem. Prawdziwym konkurentem jest Władimir Putin.

Jak wygrać z Facebookiem?

Rosja jest jednym z niewielu rynków na świecie, na których Facebook nie dyktuje warunków. Tu rządzi jego konkurent – Vkontakte.ru. Serwis, choć najbardziej popularny w rosyjskojęzycznym kręgu kulturowym, ma również inne wersje językowe, w tym polską i angielską. Swoje profile w rosyjskim VKontakte mają Tom Cruise, Kevin Spacey czy Eminem.

Rosyjski serwis społecznościowy powstał w 2006 r. Przewagą VKontakte było to, że kiedy startował, Facebook był jeszcze na takim etapie, że korzystać z niego mogli tylko posiadacze adresu e-mail z domeną jednej z amerykańskich uczelni.

Rosyjski odpowiednik otwarty był wówczas dla wszystkich, a na dodatek miał lepszy interfejs, szybciej się ładował. No i umożliwiał udostępnianie darmowych filmów, transmisji telewizyjnych, a nawet całych albumów muzycznych. To ostatnie zresztą spowodowało, że stał się światowym liderem w łamaniu praw autorskich.

VKontakte szybko zyskał sobie dwóch wielkich wrogów – z jednej strony był to Kreml, z drugiej zaś amerykańskie władze, które oprócz kradzieży muzyki zarzucały młodemu twórcy portalu – Pawłowi Durowowi, że kod, na bazie którego stworzył serwis, ukradł Facebookowi.

Durow jednak nie bał się ani Amerykanów, ani nawet rosyjskiej FSB. Ostatecznie z Amerykanami zawarto pokój. W 2015 r. spółka musiała usunąć sekcję muzyki z powodu naruszania praw autorskich, ale już we wrześniu 2016 r. podpisano porozumienie z największymi światowymi wytwórniami muzycznymi - Universal Music Group, Warner Music Group i Sony Music Entertainment. I streaming muzyki wrócił.

Ze swoimi rodakami jednak Durow przegrał. VKontakte niemal siłą przejęli rosyjscy oligarchowie powiązani z Władimirem Putinem.

FSB puka do drzwi

W 2011 r. wzbierać zaczęła fala antyrządowych protestów w Rosji. Władze zdały sobie sprawę, jaką siłą są w tej sytuacji media społecznościowe. Dlatego zażądały od VKontakte usunięcia z serwisu profili opozycjonistów. Prosiła sama FSB - rosyjska agencja bezpieczeństwa wewnętrznego.

Durow jednak odmówił. Tym samym ściągnął sobie pod drzwi prywatnego mieszkania uzbrojoną po zęby policję. Kolbami pistoletów maszynowych grzecznie zapukali. Biznesmen nie otworzył. I o dziwo, FSB wycofało się.

Putin jednak nie odpuścił. 5 kwietnia 2013 r. policja chciała zatrzymać na ulicach Moskwy białego Mercedesa zarejestrowanego na nazwisko Ilii Pierekopskiego – wiceprezesa VKontakte. Ten jednak zaczął uciekać, niestety wykonując dziwny manewr przejechał po stopie policjanta. Władze podejrzewały, że kierowcą był sam Paweł Durow i użyły tego jako pretekstu, by wkroczyć do jego firmy.

16 kwietnia przeprowadziły w siedzibie spółki brutalną rewizję, jednak prezesa nie było już w kraju. Wiedział, że nie może dłużej mieszkać w Rosji. Spekulowano, że uciekł do Włoch, Szwajcarii, a może nawet do USA.

Wrogie przejęcie

Prezes wyjechał, pole było czyste. Putin mógł teraz spokojnie przejąć VKontakte. Głównymi udziałowcami portalu było jego trzech założycieli – Paweł Durow i dwóch jego przyjaciół. 40 proc. udziałów miał jednak rosyjski gigant internetowy Mail.ru, za którym stoi Aliszer Usmanow. To bez dwóch zdań człowiek prezydenta, a przy okazji jeden z najbogatszych Rosjan.

Usmanow próbował od jakiegoś czasu przejąć kontrolę nad VKontakte, ale Durow odmawiał sprzedaży udziałów. I to w charakterystyczny dla siebie sposób. Na Instagramie opublikował zdjęcie z wyciągniętym środkowym palcem pokazanym wprost do obiektywu. To było oficjalne odrzucenie oferty.

Kiedy jednak Paweł Durow wyjechał za granicę, jego wspólnicy się ugięli. Dzień po rewizji w siedzibie VKontakte ich udziały przejął podstawiony fundusz inwestycyjny United Capital Partners. "Forbes Russia" szacował tę transakcję na 1 mld dol. UCP sam nie miał takiej kwoty, musiał zaciągnąć kredyt na 585 mln dol. od Gazprombanku.

W ten sposób większość udziałów portalu trafiła do ludzi związanych z Putinem. Durow był już niegroźny, więc w czerwcu rosyjska prokuratura zmieniła kwalifikację czynu i przejechanie po stopie policjantowi uznała jedynie za wykroczenie, za co grozi najwyżej grzywna. Młody milioner wrócił do kraju kilka dni później.

Podobno widziano go w Petersburgu na bankiecie wydanym przez Megafon - operatora telefonii komórkowej. Wtedy był jeszcze prezesem.

W grudniu 2013 r. sprzedał swoje 12 proc. udziałów Iwanowi Tarwinowi – generalnemu dyrektorowi Megafon. Prawdopodobnie został do tego zmuszony. Nie bez znaczenia jest fakt, że Megafon podobnie jak Mail.ru kontrolowany jest przez Usmanowa.

Potem sprawy potoczyły się szybko, w marcu 2014 r. Tarwin odsprzedał swoje udziały Mail.ru, a we wrześniu fundusz UCP sprzedał swoją część. Mail.ru stało się jedynym właścicielem VKontakte.

Paweł Durow odszedł z fotela prezesa wiosną. "Dzisiaj VKontakte przechodzi pod pełną kontrolę Igora Sieczina i Aliszera Usmanowa. Prawdopodobnie w rosyjskich warunkach było to nieuniknione, ale jestem szczęśliwy, że przetrwaliśmy siedem i pół roku." – napisał na pożegnanie na Twitterze.

Szansa dla Facebooka. Niewykorzystana

Kiedy została postawiona kropka nad "i", bo jesienią Usmanow przejął 100 proc. udziałów we VKontate, w rosyjskim internecie zawrzało. Użytkownicy deklarowali, że usuną swoje konta i przeniosą się na Facebooka.

Ale ostatnie dane pokazujące rekordową liczbę użytkowników i rosnące zyski udowadniają, że w Rosji Facebook nie ma szans. Obecnie VKontakte kieruje Borys Dobrodiejiew. To syn Olega Dobrodiejiew, który szefuje Wszechrosyjskiej Państwowej Kompanii Telewizyjnej i Radiowej, głównej machiny propagandowej Kremla.

Na otarcie łez

Paweł Durow ostatecznie z Rosji wyjechał. Ale po VKontakte długo nie płakał. Jeszcze w 2013 roku wraz z bratem zaczął pracować nad nowym projektem – Telegram. To mobilny komunikator, trochę na kształt WhatsApp, trochę Snapchata, bo po pewnym czasie kasuje przesyłane wiadomości.

Tuż po wyjeździe z kraju bracia zarejestrowali spółkę Telegram w Berlinie. Przewagą ich komunikatora jest to, że niezwykle dokładnie chroni dane osobowe użytkowników i szyfruje przesyłane wiadomości. Durow jest tego tak pewny, że zaoferował nawet 200 tys. dol. za złamanie tych zabezpieczeń.

Twórcy nie ukrywają, że chcą w ten sposób chronić komunikację między ludźmi przed władzami państw. Ale efekt uboczny jest taki, że Telegram stał się szczególnie popularny wśród użytkowników Państwa Islamskiego, o czym pisał CNN Money.

Po ośmiu miesiącach Telegram miał 40 mln użytkowników, dziś to już ponad 100 mln. Więcej niż reżimowe VKontakte.

facebook, vkontakte, paweł durow
Czytaj także
Polecane galerie
pinki
2017-04-24 19:14
Trochę szkoda, że ktoś taki kto dostał łupnia od imperium wkłada Polskę do tego samego worka... aż dziwne, ze nie dostrzega różnicy... to zastanawiające
pawel
2017-02-28 12:17
radzę mu żeby omijał mosty szerokim łukiem...
Gata55
2017-02-28 09:10
No, i to się nazywa biznes po rusku...
Młody i ambitny człowiek się napracuje, stworzy coś z niczego a kto inny w bandycki ( czyli typowy rosyjski) sposób mu to siłą odbierze ...
Rosja zna tylko argument siły a nie odwrotnie !
Pokaż wszystkie komentarze (34)