Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
"Ludzie po jego szkoleniach odchodzą z pracy". Sprawdziliśmy, jak szkoleniowcy polują na klientów

"Ludzie po jego szkoleniach odchodzą z pracy". Sprawdziliśmy, jak szkoleniowcy polują na klientów

Fot. Shutterstock

Kim jest Greg Secker? "Ludzie po jego szkoleniach odchodzą z pracy" - obiecuje reklama. Na zdjęciu opalony facet w okolicach czterdziestki, w tle czarne Lamborghini Aventador za 2 mln zł. Na innym zdjęciu widać, jak lata własnym helikopterem nad Londynem. Tysiące funtów zarabia w ciągu minut. "To jest tak proste, że potrafi to moja gosposia". Postanawiam go sprawdzić - Mateusz Ratajczak z money.pl pokazuje, jak inwestycyjni magicy polują na klientów w Polsce.

- Kto z was chce zostać milionerem? Ludzie z Polski, podnieście ręce - to właśnie Greg Secker. Na sali w warszawskim hotelu Gromada 500, może 600 osób. Na scenie tylko on. Dopiero się rozkręca.

- Pokażę wam, jak w ciągu czterech minut zarobić 19 tysięcy funtów - czaruje publiczność. Twierdzi, że stosując swoje metody zarabia już kilkadziesiąt tysięcy ludzi na całym świecie. Puszcza krótkie filmiki na telebimie. "Pieniądze są kilka kliknięć od ciebie", "to innowacja" - umiejętności Seckera potwierdzają nagrani kursanci.

Jeden z filmików: młoda dziewczyna zaczęła od 500 funtów, teraz zarabia dziesiątki tysięcy. I sama ma 35 klientów, którzy powierzają jej pieniądze. Pracuje tylko cztery dni w tygodniu. Po trzy godziny dziennie - od 6 do 9 rano.

- Potrafi to moja gosposia, a opiekunka moich dzieci zrezygnowała z pracy i wybrała inwestowanie. Szkoda jej, bo była świetna - żartuje ze sceny Secker. - To jest tak proste, że nawet mój 7-letni syn zarobił 15 tysięcy funtów.

Przez trzy godziny Secker nie zwalnia tempa. Opowiada historie, co jakiś czas rzuca do sali "musicie to zanotować".

- Napiszcie, co chcecie robić za pięć lat. Zapisaliście? Dobra, kto napisał, że chce być bogaty?

Secker jest - jak mówi - bogaty. W ciągu kilkunastu miesięcy 5 tysięcy funtów rozmnożył do ponad 2 milionów. Skąd miał na start? Pożyczył od mamy, właścicielki firmy kosmetycznej (nazwa nie pada). Ojciec nazwał go idiotą. Pieniądze miał również z testamentu dziadka - oddał dom w zastaw (bez wiedzy siostry, która również miała do niego prawa) i włożył na konto. Pół miliona funtów. - Tak to się zaczęło, miałem 23 lata - mówi.

Sala słucha w skupieniu. Gdy Secker każe coś zanotować, notują. Gdy pyta, czy rozumieją o czym mówi, krzyczą "yes". Gdy Secker uzna, że zbyt mało entuzjastycznie, podkręca atmosferę niczym rasowy wodzirej. - Hej Polsko, nie słyszę was!

Po trzech godzinach dochodzimy do finału. Całe spotkanie jest tylko przygotowaniem pod szkolenie, które ma się odbyć w Polsce na początku marca.

- W marcu zrobimy w Polsce coś niesamowitego - mówi ze sceny Secker. Przekonuje, że gdy startował, to za ujawnienie strategii inwestycyjnej inkasował 20 tysięcy funtów. Dziś dwudniowy kurs można kupić za 7997 euro (plus VAT). - Ale wiecie co... - zawiesza na chwilę głos. - Polsko, zrobimy dla was wyjątek. Tylko dziś i tylko dla pierwszych 50 osób pakiet kosztuje 997 euro. Z tyłu sali są moi przedstawiciele. Kto pierwszy, ten lepszy - jeszcze zanim skończy mówić, część osób zaczyna biec w stronę stolików z formularzami.

Obok nich czekają agenci z gotowymi do podpisania dokumentami. Jest i przenośny terminal płatniczy. W czasie, gdy kilkudziesięcioosobowy tłum rzuca się na ofertę first minute, Secker znika po cichu ze sceny, nie żegna się. On już swoje zrobił. A za godzinę rozpocznie się szkolenie dla drugiej grupy.

Milioner, dobroczyńca, mistrz forex. Kolejność dowolna

 

Na czym Secker opiera swoje opowieści o rozmnażaniu pieniędzy? Na foreksie. To główny przekaz z wizytówki i scenicznych występów. Dzięki tajemniczej strategii Seckera i trikom, jak inwestować na foreksie, każdego może czekać "finansowa wolność".

Na czym - w skrócie - polega forex? Gracze obstawiają, w jakim kierunku będą zmieniać się pary walutowe, czyli np. czy dolar będzie się umacniał do euro albo frank do złotego (zdaniem Seckera najlepsza para do gry to australijski i nowozelandzki dolar). Jeżeli obstawią trafnie, zarabiają. Oczywiście przeciwny wynik przynosi stratę. Dzięki mechanizmowi lewara (rodzaj kredytu dla inwestorów - przyp. red. ) na foreksie możesz zainwestować 10 tys. zł, a obracać 200 tys. zł. To jednak spore ryzyko - gdy kurs zaskoczy gracza, strata może wielokrotnie przewyższać zainwestowane środki. O przypadku, gdzie lewar okazał się zabójczy, pisaliśmy w money.pl reportaż - jak Jan K. obudził się z długiem na 2 mln zł.

Dlaczego forex? Bo zdaniem milionera, nie można przy nim manipulować, a z kolei każda inna giełda jest ustawiona.


Taką wizytówkę Grega Seckera otrzymał każdy uczestnik spotkania już podczas rejestracji. Na odwrocie jest zaproszenie do pobrania e-booka i zestawu płyt

O ryzyku Secker nie wspomina. - Zysk jest niemal pewny, wręcz gwarantowany - mówi. Straty? O tym wspomina tylko raz. Ale od razu uspokaja, że straty są tylko chwilowe, wszystko można szybko odrobić. Oczywiście - stosując jego metodę.

Od danych Komisji Nadzoru Finansowego, która wyliczyła, że w Polsce na foreksie traci 80 proc. graczy, Secker woli opowiadać historie. Jak ta o lataniu własnym helikopterem nad Londynem. Albo o tym, jak zaczynał: pracował w dziale IT firmy inwestycyjnej. Tuż obok niego siedział profesjonalny trader obracający milionami euro. A Secker przełączał kable w komputerach i w ten sposób miał okazję uczyć się od najlepszych.

Pamiętacie ojca, który miał nazwać Seckera idiotą? Ta historia też miała swoje zakończenie: syn, już nie idiota, a milioner, kupił ojcu Astona Martina stylizowanego na auto Jamesa Bonda. - Żeby wreszcie przestał myśleć jak sprzedawca lodówek, a zaczął być bogaczem - tłumaczył.

Secker lubi się też przedstawiać jako dobroczyńca. Sporą część spotkania poświęca na opowieść o tym, jak pomaga jego fundacja. Po tajfunie na Filipinach wydał pieniądze na dwa nowe murowane domy. Poza tym jego wolontariusze rozdawali potrzebującym telewizory. - Finansowałem operację guza małej dziewczynki, ale teraz stoję przed większym wyzwaniem - opowiada.

Milioner postanowił wybudować tam od zera całą wioskę na ponad 100 domów. Ale na to fundacja nie miała budżetu. Secker wpadł więc na pomysł, by... nauczyć "młode kobiety i młodych mężczyzn gry na foreksie". Opowiada na scenie w Warszawie, że gdzieś za oceanem, w lesie deszczowym powstaje "wioska traderów". Ulice mają tam imiona dzieci Seckera. - W listopadzie inwestycja będzie gotowa, wystarczyło wyszkolić 70 osób, nasz zysk wynosi od 7 do 10 procent - zapewnia, sala bije brawa. W sieci nie znalazłem ani śladu wioski ze środka lasu za pieniądze z gry na walutach. Na profilu na Facebooku Secker zamieszcza za to zdjęcia z Afryki, jego fundacja zaś - wedle opisu ze strony - jeździ tam uczyć przedsiębiorczości i pewności siebie dzieci.

Jak za darmo trafiłem na najważniejsze wydarzenie w kraju

Zaczęło się od Facebooka. "Ludzie po jego szkoleniach odchodzą z pracy. Gdy pozna się możliwości, jakie daje rynek forex nie ma odwrotu. [...] Ludzie odmawiają swoim szefom po szkoleniach z Gregiem Seckerem". Sponsorowane posty, namawiające do spotkania z "największym talentem rynku forex", widzę codziennie.

Sprawdzam. Jak na "jedno z najważniejszych wydarzeń tego roku" jest raczej tanio. Zwykła wejściówka kosztuje 49 złotych, strefa dla VIPów - 149. A jak kliknę teraz, mogę dostać darmowy bilet. Klikam. I mam - wejściówkę na sobotę 30 stycznia, do warszawskiego hotelu Gromada, blisko lotniska Okęcie. Mam się stawić o 9 rano.

Na miejscu jestem 30 minut przed czasem. Ale nie jestem pierwszy. Po jednej stronie korytarza czeka grupka zainteresowanych sekretem Seckera, po drugiej stronie rozkłada się ekipa z Wielkiej Brytanii, która będzie sprawdzać bilety. Przedstawicielka firmy Seckera - Learn to Trade (a wcześniej Knowledge To Action) tłumaczy młodym hostessom, co będą dzisiaj robić. Zagaduję do stojącej przede mną pary. Wyglądają na speszonych. Trochę jakby wstydzili się, że w ogóle tutaj są. Przyjechali - jak tłumaczą - z Krakowa. Bilety na Seckera mieli za darmo.

Inwestowanie, waluty, forex - wprost przyznają, że się na tym nie znają. I liczą, że się nauczą. Kilkanaście minut po 9. zaczyna się rejestracja, później wydawanie sprzętu do tłumaczenia. Przystanąłem tym razem przy młodym chłopaku. Damian jest bardziej rozmowny. Odłożył trochę pieniędzy, szuka sposobu na szybki zarobek. "Kto ma mnie lepiej tego nauczyć niż milioner z Wielkiej Brytanii?" - pyta. "Widziałeś jego auta?".

Obiecywana w reklamie finansowa wolność przyciąga spory tłum - młodzi, renciści, ojciec z synem, panowie w garniturach, a nawet typowi przedstawiciele kasty łysych w dresach. Gdy tylko ochroniarze otwierają drzwi wejściowe, tłum rzuca się do pierwszych miejsc. Im bliżej Seckera, tym chyba łatwiej go zrozumieć. Siadam z tyłu.

Jak przyciągnąć bogactwo? Wystarczy o tym pozytywnie myśleć

Przez ponad 40 minut widownia nie widzi Seckera. Na dwóch wielkich ekranach ogląda ekspertów od motywacji. Wypowiadają się Dr John Hagelin, dr Michael Beckwith, dr Joe Vitae, James Arthur Ray. Wszyscy zachwalają prawo przyciągania, czyli teorię zakładającą, że każdy z nas może nauczyć się przyciągania bogactwa. Bez ciężkiej pracy, wystarczy dużo pozytywnych myśli.

O każdym z tych ekspertów można napisać osobny i obszerny tekst. Beckwith jest liderem Nowej Myśli (ang. New Thought), którego odnogą jest Kościół Jedności. Wyznawcy ruchu twierdzą, że odkryli sekret osiągania tego, co pragną. Ciekawszym przypadkiem jest Ray, który dorobił się milionów na książkach o tym, jak przyciągać pieniądze i zostać milionerem. Przez pewien czas organizował obozy, które miały przybliżać do bogactwa.

W 2010 roku na obozie podczas wymyślonego przez Raya "rytuału oczyszczania" zmarły trzy osoby. Łącznie 18 z 50 uczestników kursu zarabiania milionów nie wytrzymało wizyty w "szałasie pary", gdzie "mieli poznać swoje ułomności" i trafiło do szpitala. Z kolei Ray podczas procesu był - według jego adwokatów - bankrutem. Po dwóch latach w więzieniu wrócił do biznesu. Na Facebooku czynnie działa i promuje swoje książki. Ostatnio o tym, jak radzić sobie w życiu.

Po nich w końcu wchodzi gwiazda dnia. O foreksie mówi niewiele, większość czasu zajmują historie przytoczone wyżej. W końcu jednak ujawnia część swojego sekretu. Secker: Na rynku forex każdego dnia w zasadzie odgrywa się podobna historia. Rynki w Europie startują po godzinie 6., Stany Zjednoczone dołączają kilka godzin później. I niemal pewnym jest, że inwestorzy z USA powielą ruchy Europejczyków. Wystarczy wiedzieć co i kiedy kliknąć, bo w pewnym momencie na rynku pojawiają się naprawdę bogaci traderzy, których ruchy można przewidzieć i zarobić na nich. Proste?

Secker pokazałby, jak to się robi, ale niestety w sobotę rynki są nieczynne, więc nie ma jak. Podobnie rozczarowani musieli być przyszli gracze z Johannesburga, których Secker odwiedził 10 października ubiegłego roku. Tak, to też była sobota. Co ciekawe, w oglądanych przeze mnie filmach Seckera również nie widać jak inwestuje. Materiał zawsze kończy się przed kliknięciem ostatecznego potwierdzenia.

Ale to wystarcza. Gdy tylko Secker rzucił ofertę tańszego kursu, część sali natychmiast rzuciła się do podpisywania umowy. Panowie w garniturach i młodzi pobiegli po magiczną receptę na finansowy sukces. Za tysiąc euro otrzymać można: oprogramowanie (warte 3997 euro), trzy sesje coachingowe na żywo (warte 1595 euro), kolejny program za 408 euro i dwudniowy trening za 1997 euro.

Ryzyko? Na ostatniej stronie

Jedyny ślad "ryzyka" odnalazłem w materiałach przesłanych przed spotkaniem - co istotne, nie były rozdawane już podczas seminarium. 27-stronnicowa książka to w zasadzie streszczenie tego, o czym opowiadał Secker. Poza tym, że nie ma tam ani słowa o inwestowaniu. Ale warto zatrzymać się na ostatniej stronie dokumentu, w sekcji "Informacje o prawach autorskich i ostrzeżenia o ryzyku".

"CFDs i Spread Bets są produktami wysoko lewarowymi i niosą za sobą wysokie ryzyko kapitałowe. Z uwagi na oferowaną dźwignię finansową możliwe jest poniesienie strat przewyższających początkowy margines. Produkty te nie są odpowiednie dla wszystkich inwestorów, więc należy upewnić się, że wszystkie ryzyka są dla Państwa zrozumiałe."

Dlaczego ta informacja nie pojawiła się ani słowem na szkoleniu? Być może nie pasowała do szybkiego miliona i lamborghini. Inny "ślad" ostrzeżenia można znaleźć w regulaminie umowy, którą podpisuje się z Learn To Trade Malta. Jest tam ostrzeżenie o "stratach wynikających z nieracjonalnych oczekiwań" i sugestię, by przy inwestycji poradzić się... maklera. Firma ostrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za utratę pracy, zysków lub oszczędności, bo wszystko co pokazuje ma wyłącznie cele edukacyjne.


Regulamin umowy Learn To Trade Malta. Punkt 6.2 brzmi "Nie ponosimy odpowiedzialności wobec uczestnika lub osób trzecich za straty lub szkody (w tym m.in. utratę pracy, zysków lub oczekiwanych oszczędności) wynikające bezpośrednio lub pośrednio z korzystania z materiałów lub z nieracjonalnych oczekiwań w momencie zawarcia umowy oraz w sytuacjach, w których nie naruszyliśmy prawa". Ciekawy jest również punkt 7.4, gdzie znajdujemy "W przypadku chęci dokonania inwestycji, należy rozważyć skorzystanie z porady profesjonalnego doradztwa finansowego lub maklera".

Zresztą nie tylko o ryzyku na spotkaniu niewiele się mówiło. Greg Secker do kolekcji barwnych historyjek nie dorzucił wydarzenia z lutego ubiegłego roku, kiedy zatrzymała go policja. O mało nie spowodował wypadku, zjeżdżając na przeciwny pas ruchu. Jak podał tabloid "Daily Mail", policjantów zaciekawił brak spodni u Seckera i kobieta na siedzeniu pasażera. Skończyło się na 1000 funtów grzywny.

Czy zapłaciłem 1000 euro za szkolenie? I jakie są polskie wątki tej sprawy - o tym na kolejnej stronie

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Matka Polka po doktoracie
85.222.6.* 2016-06-12 01:02
Kur..a a gdzie jest PAŃSTWO??? GDZIE JEST PRAWO???
4flex
89.231.177.* 2016-02-15 18:14
forex to złodziejska instytucja . do dziś wiszą mi kasę co prawda nie dużą,ale jak na tka firmę to wielki wstyd. Samo zarabianie to tylko dla bogatych i mających naprawdę dużą wiedzę ludzi. udział w tym biznesie musi być przemyślany.
AOLKA
178.42.101.* 2016-02-12 21:21

To jest tak proste, że nawet mój 7-letni syn zarobił 15 tysięcy funtów.

ale JAJA !!!!
a prymitywne, wyedukowane na religii Polaczki uwiezryły w te GŁUPOTY ???
Zobacz więcej komentarzy (383)