Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ruch S.A. zmienia się na naszych oczach w sieć centrów usług z apetytem na rynek pożyczek

Ruch S.A. zmienia się na naszych oczach w sieć centrów usług z apetytem na rynek pożyczek

Fot. Paweł Kozioł/Money.pl

Kiedyś kupowaliśmy tam prasę, znaczki, bilety i papierosy. Teraz w kiosku Ruchu odbieramy przesyłki, ubezpieczamy samochody, a wkrótce będziemy mogli liczyć na dużo więcej. - Głęboko wierzę, że Ruch ma unikalną szansę bycia ulubionym lokalnym operatorem usług, bo jesteśmy praktycznie pod każdym domem. Jeżeli do tego potencjału dodać nowoczesność, to jestem przekonany, że rzeczywiście możemy stworzyć coś bardzo ciekawego - mówi Dariusz Stolarczyk, wiceprezes Ruch S.A. w wywiadzie dla Manager.Money.pl.

Manager.Money.pl: Od ponad roku jako wiceprezes jest Pan odpowiedzialny w spółce za rozwój biznesu usług w tym e-commerce i logistyki. Czyli za zupełnie nowa odsłonę dobrze znanej Polakom marki. Jest okazja do świętowania?

Dariusz Stolarczyk, wiceprezes Ruch S.A. : Rocznica mojej obecności w Ruchu zbiegła się z Forum Gospodarczym w Krynicy. Zacząłem pracę rok wcześniej w poniedziałek, a już we wtorek byłem w Krynicy, gdzie od razu pojawiła się okazja, by prezentować nasze nowe pomysły. Podczas tegorocznego forum mogłem już z radością mówić o konkretnych sukcesach, które przez ten rok osiągnęliśmy.

Czyli?

Między innymi: Paczkę w Ruchu, usługi pocztowe z InPostem na dostarczanie przesyłek sądowych i pilotaż z ubezpieczeniami. To były niemałe wyzwania, ale jako menadżer właśnie takimi głównie się zajmuję w swoim życiu zawodowym i musi być trudno, by wyzwanie było interesujące. Tak właśnie jest z tworzeniem czegoś zupełnie nowego. Głęboko wierzę, że Ruch ma unikalną szansę bycia ulubionym lokalnym operatorem usług, bo jesteśmy praktycznie pod każdym domem. Jeżeli do tego potencjału dodać nowoczesność, to jestem przekonany, że rzeczywiście możemy stworzyć coś bardzo ciekawego.

Jest Pan w Ruchu od września ubiegłego roku, a wspomniana usługa z InPostem wystartowała w styczniu. Zdecydowanie mało czasu na przygotowania.

Czasu rzeczywiście nie mieliśmy wiele. Zaczęło się zupełnie niewinnie od tego, że Rafał Brzóska we wspomnianej już Krynicy przyszedł do nas na kawę i zaczęliśmy rozmawiać o naszym wspólnym potencjale. To było nasze pierwsze spotkanie.

Zadziałała magia kuluarowych rozmów Krynicy?

Zdecydowanie coś w tym jest, bo proszę pamiętać, że to był mój drugi dzień w pracy. Po miesiącu doszło do kolejnego spotkania i już wtedy wspólnie omawialiśmy główne ograniczenia związane z przetargiem na pocztową obsługę sądów. Po pierwsze, wymagany był stempel pocztowy, co na szczęście udało się PGP obalić w Krajowej Izbie Odwoławczej i nie musieliśmy się już tym przejmować. Po drugie, wymogiem był punkt w każdej gminie. Zdaliśmy sobie sprawę, że odpowiedzią na ten drugi wymóg może być właśnie Ruch. Zobowiązaliśmy się wtedy, że do końca roku będziemy mieli w pełnej gotowości 6,5 tys. placówek i udało nam się to zrobić. Nie mamy tylu własnych kiosków, dlatego musieliśmy uzupełnić sieć o sklepy partnerskie i punkty usługowe.

To był duży wysiłek, ale też wyzwanie dla samej organizacji. Kontrakt sądowy zmusił nas do zmian. Trzeba było też poszerzyć kompetencje naszych pracowników i odpierać ataki medialne.

W Pańskiej ocenie, na ile były one inspirowane przez instytucję, która najwięcej na tym straciła?

Doniesienia prasowe najczęściej dotyczyły zmian przyzwyczajeń klientów... W sytuacji, kiedy przełamuje się monopol, można się było spodziewać mocnej reakcji i dlatego nas to nie zaskoczyło. Natomiast pracować chce z każdym i jeżeli ktoś do mnie zadzwoni z Poczty i zaproponuje jakiś biznes, chętnie usiądę do stołu i będę rozmawiał w dobrej wierze szukając wspólnych pieniędzy.

Warto pamiętać, że Poczta w przeszłości była ważnym partnerem i klientem Ruchu. Mamy dobre doświadczenia, które wierze, że w przyszłości pozwolą zbudować zdrowy wspólny biznes.

A są powody do posypywania głowy popiołem w związku ze startem pocztowej usługi? Dało się uniknąć wpadek i problemów?

Na pewno nie było sytuacji nie zgodnych z prawem, albo takich, które byłyby patologiczne, bo bym tu teraz po prostu nie siedział. Faktycznie jednak w związku z wymogiem posiadania punktu w każdej gminie zdarzały się na przykład sklepy rybne, gdzie trzeba było odebrać wezwanie do sądu. Patrząc jednak realnie i biorąc pod uwagę krótki czas na wdrożenie usługi, nie można było tego uniknąć.

Było też trochę problemów z niektórymi klientami, bo przy wydawaniu listów nie pozwalaliśmy na przykład wcześniej sprawdzać, skąd pochodzi korespondencja, by adresat mógł zdecydować, czy chce ją odebrać. Przestrzegając przepisów polskiego prawa, nie mogliśmy zgodzić się na udzielanie takich informacji, a klienci wcześniej mogli na nie liczyć od zaprzyjaźnionych listonoszy. Ostatnie kontrole dały nam jednak poczucie, że wszystko przebiega w sposób właściwy.

Kolejne pomysły też powstają w oparciu o to, że macie Państwo te tysiące punktów w całej Polsce.

Nie tylko. Przede wszystkim mamy markę, która cieszy się dużym zaufaniem. Możemy się pochwalić dobrze zorganizowaną dystrybucją i 20 tysiącami miejsc, do których codziennie dowozimy prasę. Do tego mamy jeszcze magazyny, które wynajmujemy klientom z sektora e-commerce. Możliwości są naprawdę duże.

Na podstawie umowy z Presspublica Sp. z o.o., Ruch stał się udziałowcem spółki e-Kiosk z 28,14 proc. udziałów. Dobry rok dla spółki podpowie zwiększenie udziałów?

Chcemy koncentrować się na szukaniu synergii e-Kiosku z Ruchem w obszarze sprzedaży i prenumeraty. Nie zakładam, że w krótkim czasie będziemy chcieli zmienić naszą pozycję. Te 28 procent dało nam wszystko, co chcieliśmy mieć. Zależało nam na tym, byśmy mieli w grupie spółkę, która będzie umiała gromadzić i sprzedawać kontent elektroniczny.

Mamy też konkretny wpływ na zarządzanie, zagwarantowaną mocną pozycję w radzie nadzorczej i zarządzie, w tym prawo powoływania jej członków. Dlatego na razie nie będziemy zmieniać tu stanu naszego posiadania.

Wartość rynku prenumeraty prasy papierowej wynosi w Polsce około 180 mln zł. Ruch ma z tego, jak się szacuje, 80 mln. Natomiast przychody lidera w segmencie prasy elektronicznej, jakim jest e-kiosk, to około 18-20 mln zł. Musi Pan więc umiejętnie przestawiać akcenty między tymi dwiema nogami swojego biznesu, bo jedna rośnie, a druga traci na znaczeniu.

Jeżeli chodzi o prenumeratę to rzeczywiście cały rynek stracił ostatnio, ale na szczęście dzięki aktywnej pracy zachowaliśmy poziom sprzed roku. Część tytułów zyskało, inne straciły, ale łącznie udało się nam zachować zadowalający poziom. Prenumerata to specyficzna gra, gdzie bardzo mocno do współpracy trzeba wciągnąć wydawcę. W ciągu ostatnich miesięcy każdego roku trzeba przekonywać klienta na różne sposoby, że to się opłaca. Jak mówi mój przyjaciel, mamy wtedy sezon krabowy. Doświadczenie uczy nas, że potrafimy go właściwie przepracować i wierzę, że ten sezon będzie równie dobry.

Przekonuje Pan że, sprzedaż prasy papierowej nadal ma być ważną częścią prowadzonej przez Ruch działalności. Jaką częścią? Jaki ma mieć procentowy udział w rozwoju firmy?

Papier nadal jest bardzo ważny dla całej branży. Choć oczywiście segment elektroniczny rośnie bardzo szybko, to jeszcze nie jest tak duży. Cała nasza działalność sprzedażowa w kioskach, czy przez naszych partnerów lub przez prenumeratę skoncentrowana jest na papierze dlatego, że ciągle jeszcze klient wybiera ten właśnie nośnik. Dajemy naszym klientom wybór, z którego korzystają w dowolnych konfiguracjach. Część firm wybiera dla swoich niektórych pracowników pakiety mobilne, ale też i nie rezygnuje z prasy papierowej dla innych działów i my to wszystko możemy dostarczyć. Jeśli jednak miałbym dziś wybierać, na czym zarabiać, to ciągle będzie to jednak papier.

Poza tym wydawcy sięgają po nowe pomysły na sprzedaż, dołączając np. prezenty, czy tworząc jakieś serie kolekcjonerskie. To jest naprawdę bardzo ciekawe, jak szuka się klienta, gdzie można go znaleźć. Wierzę, że branża ma jeszcze pomysły i energię na wygenerowanie ruchu na tym rynku. Nie można spodziewać się wzrostów i powrotu do sytuacji sprzed lat, ale to zdecydowanie jeszcze nie koniec papieru.

W oparciu o posiadane punkty sprzedaży rozwijacie nowe usługi. W komentarzu pod artykułem informującym o tym, że Ruch sprzedawać będzie ubezpieczenia przeczytałem: niech jeszcze na zapleczu uruchomią warsztaty samochodowe.

Może też być wymiana opon (śmiech).

Na drugiej stronie przeczytasz jak kupić OC w kiosku

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
agat 857
178.43.163.* 2015-05-07 17:58
szkoda ze nie padło pytanie o kioskarzy niewolników ciekawe jaka bylaby odpowiedz
kioskarz
94.254.129.* 2015-01-19 12:38
Papier wszystko zniesie
--
Komentarz wysłany ze strony mobilnej
http://m.money.pl/