wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Służba zdrowia przed rewolucją. Dane medyczne Polaków trafią do internetowej chmury

Służba zdrowia przed rewolucją. Dane medyczne Polaków trafią do internetowej chmury

Marek Girek Fot. Paweł Kozioł/Money.pl
Marek Girek

Już wkrótce wszystkie dane medyczne polskich pacjentów trafią do chmury. Za 250 milionów złotych Data Techno Park uruchomiło największą w Polsce serwerownię, która ma pozwolić nimi zarządzać. Jeszcze nie wiadomo kto ostatecznie będzie miał do nich dostęp, ale jak przekonuje prezes spółki Marek Girek, nie ma odwrotu od ich gromadzenia, a bezpieczeństwo jest dla niego sprawą priorytetową - Kradzież dokumentacji z jednego szpitala niesie ze sobą dużo mniejsze zagrożenia, niż przejęcie jej z serwerów, gdzie przechowywane są dane z całego kraju - mówi w rozmowie z Money.pl.

Money.pl: Jest już w Polsce choćby jeden szpital, który w zupełności zrezygnował z dokumentacji papierowej?

Marek Girek, prezes zarządu Data Techno Park: Jeszcze nie, bo też i regulacje prawne nie pozwalają, by całkowicie z papieru zrezygnować. Są już jednak takie szpitale, w których większość koniecznych procedur jest wspierana przez systemy informatyczne. Lekarz widząc na ekranie wyniki badań, zyskuje wiedzę ale - w myśl litery prawa – to, co jest w komputerze, nie jest jeszcze dokumentem. Staje się nim dopiero kiedy wyniki zapisane na dysku zostaną wydrukowane na papierze i opatrzone odręcznym podpisem lekarza.

Jest jeszcze jeden problem na drodze do pełnej informatyzacji medycyny. Odwiedzając lekarzy, którzy w prywatnych placówkach muszą już pracować z komputerem, nierzadko widzimy, jakie mają problemy. Mówię to w oparciu o moje doświadczenia, ale i z rozmów ze znajomymi wyłania się obraz medyka stukającego w klawiaturę jednym palcem i irytującego się, że drukarka znów nie działa.

To wszystko się zmienia i z czasem lekarze zrozumieją, że praca przy komputerze jest ułatwieniem a nie przeszkodą. To właśnie teraz mają obciążenie wynikające z konieczności wielokrotnego drukowania i stawiania pieczątek.

Pacjenci pewnie też odetchną. Nie będą musieli przechowywać wszystkich wypisów, ale mogą obawiać się, że łatwiej będzie niektórym firmom ubezpieczeniowym, instytucjom, uzyskiwać wrażliwe dane na ich temat.

Rzeczywiście kradzież dokumentacji z jednego szpitala niesie ze sobą dużo mniejsze zagrożenia, niż przejęcie jej z serwerów gdzie przechowywane są dane z całego kraju. Dlatego ich zabezpieczenie jest dla nas sprawą kluczową. Jeśli chodzi o poziom bezpieczeństwa, to nasze systemy mogą się równać z giełdą nowojorską. Nie kupowałbym firewalla za 2 miliony dolarów tylko po to, by zabezpieczać jedno hasło. Nie mogę mówić oczywiście o wszystkich systemach - zarówno fizycznych jak i logicznych, które chronią przechowywane przez nas informacje, ale jest to najwyższa półka światowa.

Tyle, że grupie Anonymus udało się rozbroić zabezpieczenia Pentagonu. Podejrzenia co do możliwości sprzedawania danych mogą również dotyczyć, proszę wybaczyć, ale również i pana firmy.

Oczywiście jesteśmy świadomi wszelkich niebezpieczeństw i wiemy, jak duże jest to wyzwanie. Warto jednak wiedzieć, że ja i moi pracownicy nie możemy zarządzać tymi danymi. Fizycznie mamy tylko kontrolę nad ich przechowywaniem, ale w żaden sposób nie mamy możliwości administrowania nimi, czy przetwarzania. Jesteśmy skarbcem, który przechowuje coś, do czego nie ma dostępu. Nawet ja jako prezes firmy i administrator budynku nie mogę wejść do wielu pomieszczeń.

Podobnie jest z moimi pracownikami - procedury bezpieczeństwa są na bardzo zaawansowanym poziomie i pozyskanie jakichkolwiek danych z naszych serwerów jest bardzo mało prawdopodobne.

Wiem, że w Stanach w celach naukowych udostępnia się tego rodzaju dane, oczywiście bez nazwisk i adresów. Jak to będzie wyglądało w Polsce?

Ostatecznie to ustali już ustawodawca. Oczywiście, takie metadane mogą pomóc w kształtowaniu polityki zdrowotnej kraju, ale to nie ja będę decydował o tym, komu i jakie informację będziemy przekazywać.

Na dziś kto ma do nich dostęp?

Pacjent i szpital, ale tylko w określonych przypadkach, a nie w sposób nieograniczony. Najczęściej potrzebna jest jednak zgoda pacjenta, nawet jeżeli to ma dotyczyć jakiegoś projektu badawczego. To nie jest tak, że my teraz weźmiemy te wszystkie dane, wrzucimy do jednego worka i zaczniemy udostępniać i sprzedawać. My jesteśmy tylko od budowy banku, reszta jest po stronie ustawodawcy, a przepisy ochrony danych osobowych mamy bardziej restrykcyjne niż we wspomnianych Stanach Zjednoczonych.

Zdaniem ekspertów, opieka zdrowotna stanie się już wkrótce o wiele bardziej spersonalizowana.

Cała służba zdrowia rozwija się w tym kierunku. Monitoruje się już wszystko co możliwe. Nie tylko jednak za pośrednictwem coraz to bardziej wymyślnych aplikacji. Monitoruje się też na przykład poszczególne komórki rakowe, by dobrać zindywidualizowaną terapię dla konkretnego pacjenta.

Dlatego dziś big data są koniecznością, bo takie zindywidualizowane podejście wymaga analizy całego genomu. Wykonanie całej sekwencji DNA w ostatnim czasie już bardzo mocno potaniało i kosztuje tysiąc dolarów, ale zajmuje aż 40 terabitów pamięci. Żeby dobrać do tego odpowiednie leczenie, trzeba to zderzyć z niewyobrażalną wręcz liczbą danych. Wtedy dopiero może to dać odpowiednie rezultaty. Dlatego ze zbieraniem danych powinno wiązać się więcej nadziei niż lęków.

Tyle że nie wiadomo, kiedy się ono u nas zacznie. Jesienią uruchomiliście Medyczne Centrum Przetwarzania Danych. To największy w Polsce taki ośrodek, w którym mają być gromadzone i przetwarzane dane medyczne pacjentów z całego kraju, ale nikt nie ma jeszcze obowiązku tego robić.

W 2012 roku prezydent Komorowski podpisał ustawę, która dawała okres przejściowy do sierpnia 2014 roku i pozwalała na prowadzenie dokumentacji w wersji papierowej i elektronicznej. Jednak ze względu na opóźnienia we wprowadzeniu technologii w placówkach medycznych obowiązek został przesunięty o całe dwa lata. Nie jest to łatwe, trzeba wdrożyć system, ale też zmienić ludzkie przyzwyczajenia, przeszkolić kadrę.

Tylko że jak, tak dalej pójdzie to przesuwanie może potrwać jeszcze dłużej.

Rzeczywiście jest spora liczba jednostek służby zdrowia, które nic nie zrobiły. Ale to nie jest też tak, że przez ostatnie dwa lata nic się nie działo na poziomie krajowym. Ministerstwo Zdrowia wydało krocie na informatyczny system P1. Za jego pośrednictwem możliwe będzie udostępnianie pacjentom szeregu usług elektronicznych, takich jak: internetowe konto pacjenta, recepty, skierowania i zlecenia badań.

Jak się okazało wdrażanie systemu w ustawowym terminie było zupełnie niepotrzebnie. Na serwerach nie ma czego trzymać. To chyba spory kłopot?

Na szczęście nie tylko ze względu na ustawę, ale też własne bezpieczeństwo danych szpitale już korzystają z naszych usług. Mamy umowę z 3 dużymi placówkami medycznymi a wkrótce będą kolejne. Wyobraźmy sobie sytuacje, kiedy w dużej placówce psuje się serwer i nie ma dostępu do istotnych informacji. W takiej sytuacji bezcenne jest nasze wsparcie, bo backup jest u nas.

Mimo wszystko centrum za 250 milionów złotych wykorzystuje moc w niewielkim stopniu. Kto boi się o swoje pieniądze najbardziej?

Udziałowcami są gmina Wrocław, Uniwersytet Medyczny i spółka ITMED również i z moim udziałem. Ta ostatnia spółka zainwestowała w ten projekt 6 milionów złotych, publicznych pieniędzy jest 200 milionów, ponadto pożyczyliśmy z rynku ponad 40 milionów.

Koszty niemałe, zarabiać trzeba, by mieć na raty kredytów. Dużo trzeba spłacać?

Blisko 1,4 miliona złotych miesięcznie.

Na drugiej stronie dowiesz się jakie nasze dane medyczne już teraz przechowywane są na serwerach

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
warez
5.172.247.* 2015-06-17 00:53
Wszystcy pchają się w rozwiązania chmurowe=cloud a wszyscy chyba wiedzą że wiąże się to z ryzykiem. Dodam że nie potrzebnym. Można by spokojnie zrobić sieć zdecentralizowaną między szpitalami, bez centralnie gromadzonych i przetwarzanych w jednym miejscu danych.
Ale oczywiście takie rozwiązanie jest wygodne bo rząd i inne instytucje 'wyłowią' sobie dane kiedy zechcą pod pretekstem jakiegoś ataku hakerskiego czy innej 'katastrofy'. Wszystko po to by żyło się lepiej - pytanie komu bo nie obywatelom!
POWON
89.78.251.* 2015-04-08 12:25
Ja mam pomysł, aby w chmurze przechowywać wszystkie dane polityków( adresy, przelewy, kontakty etc). Te dane będą potrzebne do pociągnięcia ich w przyszłości do odpowiedzialności za rozkradanie Polski. Na razie mam na ten projekt odłożone 100 zł. Policja i służby zapowiedziały, że dołożą do tego 500 mln złotych, bo przecież interes społeczny wymaga gromadzenia i przechowywania takich danych. Zastanawiam się tez nad wprowadzeniem takiej spółki na giełdę nowojorską, ale brakuje na to kolejnych 800 mln zł. Poszukuję udziałowców...
m926
87.206.22.* 2015-03-20 17:28
U nas mamy prawie całą dokumentację elektroniczną i mówiąc szczerze to gdyby to działało płynnie to byłoby nawet, nawet. Problem gdy wysiądzie prąd (2 tygodnie temu na pół godziny), gdy drukarki nie działaja (bo nie zamówiono tonerów), łatwiej się niestety pomylić w recepcie i zleceniach (co niestety może mieć skutki śmiertelne), wszystko zajmuje bez porównania dłużej niż normalnie wypełnienie wszystkiego ręcznie.
Zobacz więcej komentarzy (11)