Autor: rozmawiała Małgorzata Stoch

fot: CarmenNazwa Carmen pochodzi od wina, którym właściciele firmy kilkanaście lat temu przypieczętowali pomysł na biznes. Choć nie jest typowa dla branży pogrzebowej, produkcja akcesoriów trumiennych to główny obszar działalności przedsiębiorstwa. Częstymi klientami Carmen są także duchowni z pobliskiego seminarium. Specjalnie dla nich firma zaprojektowała nowoczesne sutanny na zamek błyskawiczny.
Money.pl: Pod szyldem Carmen Spółka Jawna funkcjonuje kilka firm. Jakie branże, oprócz pogrzebowej Państwo reprezentują?
Aneta Zdyb, współwłaścicielka firmy Carmen: Produkcja galanterii i akcesoriów pogrzebowych to nasza główna działalność. Sprzedajemy też flagi oraz prowadzimy salon z odzieżą czarną i kapłańską. Mamy ponadto meble, ale powoli zaczynamy się z tego interesu wycofywać.
Dlaczego?
Byliśmy pośrednikiem producenta skórzanych mebli z Azji. Próbowaliśmy sprzedawać je przez internet i początkowo szło nam bardzo dobrze. Mamy atrakcyjne ceny, ale okazało się, że meble najlepiej kupuje się w dużych salonach, gdzie można wszystko obejrzeć. Internet nie jest dobrym narzędziem do sprzedaży takich produktów i dlatego teraz skupiamy się na tym, co możemy stworzyć sami.
Galanteria pogrzebowa to wąska działka.
Wszystko zaczęło się właśnie od tego, że znaleźliśmy niszę na rynku. Już wcześniej mieliśmy dużą szwalnię w Lublinie i postanowiliśmy wnieść coś świeżego i ciekawego do konserwatywnej branży pogrzebowej. Miałam swoje pomysły, zaczęliśmy też jeździć na zagraniczne targi. Podglądaliśmy trendy i dopasowaliśmy je do polskich tradycji. Wprowadziliśmy na rynek produkty delikatne, subtelne i eleganckie zarazem.
fot: Carmen
fot: Carmen
zobacz całą galerięTo znaczy?
Jako pierwsza firma w kraju wylansowaliśmy dwukolorowe wybicie do trumien. Spodobało się klientom, bo wcześniej były tylko białe, w dodatku z nieciekawą koronką. Potem wprowadziliśmy wybicie mocno marszczone, które nie wymaga koronki i innych ozdóbek. Jest eleganckie i uniwersalne, pięknie się marszczy i ślicznie wygląda. Też spodobało się na rynku, zwłaszcza, że mamy dobre ceny. Proste kapy i wybicia kremacyjne z włókniny albo surowej bawełny można zamówić już za kilkanaście złotych. Najpiękniejsze wybicia kosztują około 160 złotych.
W ofercie mamy ponadto akcesoria potrzebne do organizacji pogrzebów, czyli tabliczki natrumienne, dewocjonalia, oprawy na dokumenty pogrzebowe i ubrania dla obsługi.
A dlaczego zdecydowali się Państwo na tak mało branżową nazwę, jak Carmen?
Potrzebowaliśmy czegoś uniwersalnego, nie chcieliśmy iść wyłącznie w tę działkę. A tak naprawdę, powiem w sekrecie, Carmen to wino, którym ze wspólnikiem przypieczętowaliśmy nasz pomysł na biznes (śmiech). Teraz nazwa pomaga nam właśnie dlatego, że nie kojarzy się tak żałobnie, jak popularny Styks, czy Hades.
Jak weszliście w kolejne branże?
Siedziba naszej firmy mieści się blisko seminarium duchownego w Lublinie. Klerycy i księża często przychodzili i pytali o sutanny i koszule kapłańskie. To też była luka na lokalnym rynku, więc zgodnie z życzeniem klientów poszerzyliśmy asortyment.
Księża kupują ubrania raz na jakiś czas, ale dobrej jakości. Wszystko musi być funkcjonalne. Nasze wyroby są miłe w dotyku, wchłaniają pot, dobrze się noszą, piorą i oddychają. Wprowadziliśmy też unowocześnienia, takie jak zamek błyskawiczny w sutannie, żeby tych 33 guzików nie trzeba było zapinać codziennie rano (śmiech).
Kredyty mieszkaniowe na nowych warunkach. Poznaj nowe oferty, doradcy Open Finance od lat doradzają swoim klientom. więcej »
Dwudziestu brytyjskich emerytów testuje nowatorskie rozwiązanie, które ma pomóc seniorom dłużej cieszyć się jazdą samochodem.
Do Polski wchodzi serwis Airbnb. Pozwala zamieszkać np. w tipi i igloo.
- Miałem dość siedzenia przed komputerem -mówi Marcin Dutkiewicz.
- Zawsze interesowało mnie zarządzanie na dużą skalę - mówi Krzysztof Pióro.