
Dokładnie 15 lat temu, 16 września 1996 roku, do Polski weszła technologia GSM. Początkowo w zasięgu sieci znajdowało się jedynie 5 miast, a same komórki były wielkie, nieporęczne i drogie. Obecnie aparaty, które łączą w sobie funkcję kamery, nawigacji i przeglądarki internetowej, nazywamy telefonami chyba tylko z przyzwyczajenia - mówi Tomasz Basiński, wiceprezes firmy Eurotel. Notowana na giełdzie spółka zarządza siecią punktów sprzedaży T-Mobile i Play i była świadkiem wszystkich istotnych przemian na polskim rynku telekomunikacyjnym.
Money.pl: Kiedy kupił Pan swój pierwszy telefon komórkowy?
Tomasz Basiński: Dawno temu, bo na początku lat 90. Obsługiwał go jeszcze PTK Centerel. Byłem wtedy związany z firmą, która współpracowała z tym operatorem i zajmowałem się sprzedażą tego typu produktów. Miałem wszystkie cztery modele komórek dostępne wtedy na rynku. Bogactwo niesamowite (śmiech). Potencjał rynku nie był jednak wielki, aktywacja kosztowała 700 zł, a sam telefon powyżej tysiąca.
fot: PAP/EPA
fot: Hackgillam/Wikipedia
zobacz całą galerięCzyli zadawał Pan szyku.
Wręcz przeciwnie, trochę wstyd było z takim telefonem chodzić. (śmiech) Nie było to też zbyt wygodne, bo na początku lat 90. komórka, nawet w najmniejszej wersji, była typową cegłą – dużą i ciężką. Noszenie jej wymagało pewnej tężyzny fizycznej. Ale były osoby, które sobie te komórki chwaliły. Chociaż lata 90. to nieodległe czasy, nawet łączność stacjonarna nie była wtedy zbyt rozwinięta i telefon komórkowy faktycznie pozwalał znaleźć się w innej cywilizacji.
Ale musieliśmy poczekać do 1996 roku, żeby komórki mogły stać się powszechnie dostępne.
Dokładnie do 16 września 1996 roku, kiedy telefonia cyfrowa GSM weszła do Polski. Początkowo w zasięgu sieci było tylko 5 miast, a właściwie tylko ich najważniejsze punkty. O drogach jeszcze nikt nie marzył. Ci, którzy korzystali wtedy z komórek, pewnie pamiętają ulice, na których nie było zasięgu. Czasami było to frustrujące, a czasami przydatne. Można było przerwać niewygodną rozmowę. (śmiech) Teraz trudno znaleźć miejsce bez zasięgu, można powiedzieć, że są one dziś bardzo cenne.
Przeczytaj wywiad Money.pl
Empik postawi na wózki dla dzieci
Eurotel był jedną z pierwszych firm wprowadzających technologię GSM w Polsce. Co konkretnie robiliście?
Dokładnie to samo, co teraz, tylko na mniejsza skalę. W 1996 roku byliśmy jedną z kilku firm, które prowadziły punkty sprzedaży w ramach pierwszej polskiej sieci w technologii GSM - Ery. A potem zwiększył się zasięg i rynek na tego typu usługi zaczął się gwałtownie rozwijać. W pewnym momencie podobnych do naszego przedsiębiorstw było w kraju około 100. Dziś jest ich mniej niż 10.
Klient, który wchodzi do punktu sprzedaży, nie wie jednak, kto go obsługuje i nie widzi różnicy w ofercie. Podobnie jest w McDonaldzie - część restauracji należy do sieci, a część to franczyza. To korzystne z punktu widzenia klienta, ale z naszego - firmy z aspiracjami do budowania pozycji na rynku, trochę mniej. Dlatego rozglądamy się za dodatkowymi aktywnościami, dzięki którym nasza marka będzie bardziej widoczna.
A jak zdobyliście pierwszy kontrakt z Erą?
To naturalna konsekwencja tego, że wcześniej byliśmy związani z Centertelem. Kiedy na polskim rynku pojawiła się nowa, obecna już w Europie technologia, byliśmy przekonani, że odniesie sukces. Natomiast nie ukrywam, że w najśmielszych marzeniach nikt wtedy nie przypuszczał, że liczba abonentów będzie tak duża. Sieć stacjonarna miała niespełna 10 mln abonentów i wydawało się, że jeżeli cyfrowa telefonia komórkowa zbliży się chociaż do połowy tej liczby, to będzie to wielki sukces. Centertel miał w latach świetności około 200 tys. abonentów, mówienie o milionach zakrawało więc na odwagę. Dziś każdy z operatorów ma więcej.
Na drugiej stronie przeczytasz, co czeka polski rynek komunikacji
Najniższy spread walutowy dostępny od teraz, bez żadnych opłat, szybka i bezpieczna wymiana. więcej »
Dwudziestu brytyjskich emerytów testuje nowatorskie rozwiązanie, które ma pomóc seniorom dłużej cieszyć się jazdą samochodem.
Do Polski wchodzi serwis Airbnb. Pozwala zamieszkać np. w tipi i igloo.
- Miałem dość siedzenia przed komputerem -mówi Marcin Dutkiewicz.
- Zawsze interesowało mnie zarządzanie na dużą skalę - mówi Krzysztof Pióro.