
- W Polsce jest mnóstwo ambitnych, młodych ludzi, aspirujących do pewnego poziomu i stylu życia - mówi Brytyjczyk James Balfour, który od kilku lat mieszka i pracuje nad Wisłą. On sam nie ma jeszcze 30 lat, a zarządza ogólnopolską siecią siłowni Pure, z której chce zrobić markę międzynarodową. W 2010 roku otworzył też klub biznesowy dla młodych przedsiębiorców.
Money.pl: Ma Pan tytuł hrabiowski? Balfour to nazwisko szlacheckie.
James Balfour, założyciel sieci klubów Pure Health & Fitness: Niestety nie jestem hrabią. Nazwisko Balfour nosił też jeden z premierów Wielkiej Brytanii, ale z przykrością stwierdzam, że nie jesteśmy spokrewnieni. (śmiech)
Ale jest Pan synem Mike'a Blafoura, założyciela Fitness First – największej sieci fitness klubów na świecie. Domyślam się, że nie może Pan uciec od porównań z ojcem.
To prawda, ale też nigdy mi to nie przeszkadzało. Zanim założyłem Pure, zrobiłem w swoim życiu kilka innych rzeczy, między innymi w wieku 24 lat zdobyłem Mount Everest, a właśnie wróciłem z charytatywnej wyprawy na biegun południowy, z której środki były przeznaczone na budowę szkół w Ruandzie.
Nie mam kompleksów na punkcie dorobku ojca. 4 lata temu sprzedał Fitness First i teraz jest prezesem Pure. Ja i mój partner biznesowy, Tony Cowen dzielimy stanowisko CEO, prezesów zarządzających firmą.
A dlaczego wybraliście Panowie Polskę? Zdaję sobie sprawę, że zapełniliście dużą lukę na polskim rynku, ale z pewnością jest kilka innych krajów w Europie, o co najmniej równie ubogiej infrastrukturze sportowej.
Wybraliśmy Polskę, bo miała największy rynek i najlepsze perspektywy rozwoju ze wszystkich państw Europy Środkowo-Wschodniej. Po raz pierwszy przyjechaliśmy tutaj w lipcu 2007 roku. To był piękny, słoneczny tydzień, który spędziliśmy w Warszawie i Krakowie. Odbyliśmy kilka spotkań, wypiliśmy kilka piw na krakowskim rynku i zakochaliśmy się w tym kraju. Potem przyszedł luty, zrobiło się trochę zimniej i musieliśmy zrewidować swoje pierwsze wrażenie (śmiech). Niemniej jednak postanowiliśmy otworzyć tutaj biznes.

James Balfour, założyciel sieci
klubów Pure Health&FitnessA co wiedział Pan o Polsce, przyjeżdżając tutaj? W Wielkiej Brytanii krąży wiele stereotypów na temat Polaków.
Faktycznie, w Anglii pracuje wielu Polaków, ale wiedza na temat Polski zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w USA jest bardzo uboga. Szczerze mówiąc Brytyjczycy i Amerykanie nie poświęcają zbyt wiele uwagi tej części Europy. Właśnie dzięki temu mogliśmy przyjechać do Polski i założyć tutaj biznes w zasadzie bez żadnej konkurencji ze strony innych, zagranicznych firm.
Ile zainwestowaliście? Podobno tylko klub w warszawskim Blue City kosztował 8 mln złotych.
To prawda. Cała sieć kosztowała nas jak do tej pory około 200 milionów złotych. Miałem trochę kapitału zarobionego na giełdzie, swoje oszczędności wnieśli mój ojciec i Tony. Udało nam się też pozyskać kilku brytyjskich inwestorów.
Żeby zostać członkiem wrocławskiego klubu sieci Pure, należy wykupić roczny abonament. Wiele osób nie chce wiązać się na tak długi okres i rezygnuje z Waszych usług na rzecz innych fitness klubów.
Oferujemy tani, roczny karnet bez limitu wejść, ponieważ wierzymy, że kluczem do zdrowej i pięknej sylwetki jest systematyczność. Do ćwiczeń fizycznych potrzebna jest dyscyplina. Jeżeli ją masz, my zapewnimy ci szeroką gamę zajęć, wykwalifikowanych trenerów i najlepszy sprzęt na rynku. Jeśli jednak ktoś nie chce dołączyć do nas na rok – nie musi. Mamy też krótsze oferty członkostwa, ale są po prostu droższe.
Czytaj więcej
Zatrudnia 17 tys. osób, nie ma nawet gabinetu Właściciel AmRestu pracuje ramię w ramię ze swoimi podwładnymi. A dlaczego nie honorujecie kart Multisport? Tracicie w ten sposób olbrzymią grupę klientów.
Powodem, dla którego możemy wydać 8 milionów złotych na jeden klub jest fakt, że nasi klienci płacą za członkostwo niezależnie od tego, jak często nas odwiedzają. System Multisport oznacza, że zarabiamy jedynie na pojedynczych wejściach. Honorując te karty i jednocześnie inwestując w kluby, szybko wypadlibyśmy z rynku. Nasz model biznesowy zakłada, że oferujemy klientom najlepszej jakości obiekty i najlepszy sprzęt na rynku. A zdarza się, że kluby, do których można wejść z Multisportem, to druga liga.
Na drugiej stronie przeczytasz, ile kosztuje członkostwo w klubie biznesowym Pure Sky Club
Re: Siłownia i klub biznesowy Pure. Dlaczego w Polsce?
A tu proszę tworzą dla nich specjalny klub. Szkoda, że nie w Krakowie, bo by się towarzystwo przerzedziło i miło by mi się ćwiczyło.
Proszę w Krakowie też
WARSZAWA... HMMM TAM FAKTYCZNIE NIE MA GDZIE ISC WIECZOREM, WIEC KLUB MA AJKIES SZANSE...
Puree.