Na skróty
Money.plManagerLudzie sukcesuWywiadyStać cię na mieszkanie, więc na loft też
Anna Anagnostopulu
Anna Anagnostopulu, redaktor prowadząca Manager.Money.pl
2011-04-05 06:20

Stać cię na mieszkanie, więc na loft też

Autor: rozmawiała Anna Anagnostopulu

1 / 3


fot: Karolina Kramer, Serwis
prasowy Green Development
Kiedy stworzył program Dom Dostępny, Polacy pokochali niewielkie, dwupiętrowe domki jednorodzinne, które wpisały się trwale w krajobraz naszych miast. Dziś Zygmunt Stępiński nadal wierzy, że dom powinien być przede wszystkim ekonomiczny i funkcjonalny, ale znalazł dla niego nową, atrakcyjną formę. W pofabrycznych w budynkach w podwarszawskim Żyrardowie powstaje kompleks loftów na miarę i kieszeń przeciętnie zamożnego Polaka.

Money.pl: Pana ojciec, Zygmunt Stępiński senior, był znanym architektem, autorem urbanistycznej koncepcji powojennej Warszawy. Jak duży wpływ miał na Pana i Pana drogę zawodową?

Zygmunt Stępiński, dyrektor generalny Green Development:
Byłem bardzo zapatrzony w karierę ojca i poprzez jego profesję miałem styczność z budownictwem i architekturą od najmłodszych lat. Z wykształcenia jestem historykiem, ale na temat pracy magisterskiej wybrałem rozwój urbanistyczny Warszawy w XIX wieku, a później pracowałem w dwóch pismach związanych z architekturą.

Kiedy wprowadzono w Polsce stan wojenny, jako zwolennik i członek Solidarności zostałem bez pracy. 14 grudnia zamknięto mi gabinet i wysłano na przymusowy urlop. Wtedy skorzystałem z propozycji kolegów, którzy zakładali nowe pismo o budownictwie jednorodzinnym, a właściwie o domach. Było nas 10 osób, ja zostałem zastępcą redaktora naczelnego i osobą, która przez kilkanaście lat odpowiadała w Muratorze za architekturę.

Od teorii, czyli pisania o architekturze, przeszedł Pan to praktyki, czyli projektowania i budowania. To dość nietypowa droga. Dobra?

Bardzo dobra. Jako dziennikarz i krytyk architektury obserwowałem wszystko, co działo się w branży i wyrabiałem sobie opinię. Miałem przyjemność pracować z wybitnymi inżynierami, naukowcami z Politechniki Warszawskiej, a po 1990 roku z całą grupą młodych, zdolnych architektów, którzy dołączyli do znanych światowych firm, jakie otworzyły w Polsce swoje oddziały. Bardzo dużo się wtedy nauczyłem, a teraz z tej wiedzy korzystam.

fot: Hanna Długosz, Serwis prasowy Green Developmentfot: Hanna Długosz, Serwis prasowy Green Development  zobacz całą galerięCzym zajmował się Pan po odejściu z Muratora?

Byłem i nadal jestem doradcą medialnym; po odejściu z Muratora pracowałem też przy kilku nowych projektach wydawniczych, na zlecenie dużych zagranicznych koncernów. Zostałem także doradcą Edipresse Ukraina, które chciało utworzyć pismo na wzór Muratora. Kiedyś poprzysiągłem sobie, że nie będę się ścigał z własnymi osiągnięciami, robił w Polsce Muratora bis, choć miałem wiele takich propozycji. Kijów jest jednak daleko, więc podjąłem wyzwanie i doradzam na Ukrainie już prawie 5 lat.

A jak trafił Pan do Green Development?

Właściciele dużej firmy produkującej materiały budowlane, których znam jeszcze z czasów Muratora, zaprosili mnie do Żyrardowa, żebym ocenił ich projekt developerski. Po początkowych obiekcjach doszedłem do wniosku, że to wymarzony projekt dla mnie, łączący się z historią, marketingiem i o silnym wątku społecznym. A moim zawodowym konikiem jest wymyślanie i prowadzenie właśnie takich programów.

Dom dostępny był skierowany do przeciętnie zamożnego Polaka, lofty to propozycja dla bogatej części społeczeństwa. Nie przeszkadzało to Panu?

To tak naprawdę nie ma znaczenia, w całej ten inwestycji to nie klient jest najważniejszy. Liczy się znalezienie odpowiedniej funkcji dla budynku, który w przeciwnym razie skazany jest na zagładę.

Inwestor myśli chyba inaczej.

Dla inwestora wątek kulturalno-społeczny też jest szalenie ważny. Obaj właściciele Green Development mieszkają niedaleko Żyrardowa i zależy im, żeby miasto odzyskało wszystkie walory, jakie w naturalny sposób oferuje mu historia. Może trudno uwierzyć w to, że biznesmen, który powszechnie kojarzy się z chłodnym kalkulowaniem i zarabianiem pieniędzy, bierze się za przedsięwzięcia, w które wpisany jest pewien aspekt społeczny. W przypadku tej inwestycji to jednak prawda. Oczywiście, jeśli nasza wizja się ziści, w Żyrardowie będzie łatwiej inwestować, a te obecne inwestycje będą bardziej dochodowe.

Ile już zainwestowano?

Bardzo dużo, przede wszystkim w zakup Nowej Przędzalni, przebudowywanej teraz na Lofty de Girarda. Green Development jest też właścicielem kilku innych nieczynnych fabryk oraz terenów w dawnej dzielnicy przemysłowej, których rewitalizacją zajmiemy się, jak tylko skończymy pierwszy projekt. Powinno to nastąpić jeszcze w tym roku.

Reklama
Praca
Ludzie sukcesu
  • Kinga Baranowska zdobyła kolejny szczyt

    iWoman
  • Rzym chrześcijańską stolicą kurtyzan!

    Menstream
  • Will Smith nie ma talentu. Sam tak mówi!

    Menstream