
Autor: rozmawiała Zofia Woźniak
- Mamy tyle pracy, że naszym wrogiem jest czas, nie kryzys - mówi Igor Klaja, prezes spółki OTCF, właściciel takich marek jak
Money.pl: Zima to Pana ulubiona pora roku?
Igor Klaja: Lubię zimę, ale nie jest to moja ulubiona pora roku. Nie mam ulubionej. Lubię wszystkie.
Pana firma produkuje odzież sportową, przede wszystkim zimową. Nie chciałby Pan, żeby zima trwała cały rok?
To prawda. Dla branży sportowej zima zawsze jest okresem lepszej sprzedaży. Nasza długofalowa strategia zakłada jednak, że będziemy sobie radzić równie dobrze przez cały rok. Chcielibyśmy być polską marką, która oferuje artykuły dla różnych dyscyplin sportowych, zarówno zimowych jak i tych uprawianych wiosną, latem czy jesienią.
Choć za oknami mróz, dla Pana to gorący okres. Uczestniczy Pan w bardzo wielu zawodach, można spotkać Pana na skoczniach, itp. Pojawia się Pan tam z przyjemności, czy raczej z obowiązku?
Jako młody człowiek byłem fanem Adama Małysza i jeździłem na zawody jako kibic. Później udało mi się połączyć przyjemne z pożytecznym. Na jednej z konferencji siedzieliśmy obok siebie i poznałem Adama osobiście. Wtedy nawet nie marzyło mi się, że zobaczę go kiedyś w odzieży
A Pan uprawia jakiś sport?
Tak. Sport od zawsze był mi bliski. Uprawiam kilka dyscyplin: narty, windsurfing, nurkowanie, snowboard, jeżdżę na rowerze, czasami biegam. Kiedyś byłem zawodnikiem tenisa ziemnego.
Czytaj więcej
Ma miliony na koncie, spotkasz go w tramwaju 2 lutego Zbigniew Grycan świętuje 50-lecie działalności gospodarczej. Sporo jak na prezesa tak dużej firmy. Kiedy znajduje Pan na to czas?
Jesteśmy firmą sportową. Czasami śmieję się, że ktoś, kto u nas pracuje, jest skazany na uprawianie sportu.
Cofnijmy się jednak o kilkanaście lat. Jest Pan po pierwszym roku studiów w Krakowie i postanawia zacząć produkować odzież dla sportowców. Skąd taki pomysł?
To proza życia. Były wakacje, a ja musiałem zapłacić czesne za następny rok nauki. Na początku zajmowałem się sprzedażą cudzych produktów. Biznes się rozrastał, skala przedsięwzięcia była coraz większa i moi partnerzy poczuli się trochę zmęczeni tym, co robimy. Wtedy postanowiłem stworzyć własną markę. Znaleźliśmy szwalnie i tak to się zaczęło.
Podobno rozklekotanym Fiatem 126p rozwoził Pan śpiwory i polary.
Zgadza się, ale trwało to bardzo krótko. Maluch nie był zbyt pojemny, więc funkcjonował jako samochód dostawczy tylko przez tydzień.
Skoro nie miał Pan na początku pieniędzy, to co Pan zainwestował?
Sprzedałem malucha. Dołożyłem cały swój kapitał zakładowy w wysokości 2 tys. złotych i kupiłem Samarę. To była cała inwestycja. Prawdziwym kapitałem był mój partner. Poznałem człowieka, który mi zaufał. Mieliśmy dwie osobne firmy. On szył, a ja sprzedawałem.
Czytaj więcej
Stworzył wielki bank, zobacz, co robi dziś Przeczytaj wywiad ze Sławomirem Lachowskim, twórcą mBanku. Na rynku dominowały wtedy ubrania zachodnich producentów. Nie bał się Pan konkurencji?
Obawy są zawsze. Wychodzę jednak z założenia, że trzeba robić swoje. Często nie do końca można przewidzieć efekt podejmowanych działań. Choć na początku pojawiały się chwile zwątpienia, pracowałem w myśl zasady: padłeś - powstań. Nigdy nie zadawałem sobie pytania, w którym momencie należy się zatrzymać. I nadal tego nie wiem. Jest szansa, to trzeba ją wykorzystać.
Kurtka narciarska firmy
To brutalne, ale w dużym stopniu wynika z marży, którą generują te firmy. To oczywiście bardzo złożony proces. Z jednej strony ktoś zarabia więcej, a my zarabiamy mniej. Z drugiej staramy się produkować taniej i szukamy oszczędności. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że zarabia się na tym, co się zaoszczędziło. My staramy się redukować koszty tam, gdzie jest to możliwe. Wymaga to większego nakładu pracy, ale radzimy sobie.
Po kilkunastu latach działania firmy, logo
To są cudowne momenty, których nikt nigdy mi nie odbierze. W takich chwilach euforia przeplata się ze łzami. Pamiętam jak w Vancouver, gdy Justyna Kowalczyk zdobywała złoty medal, dorośli faceci płakali ze szczęścia. To była ogromna satysfakcja. Tak samo kiedy Adam Małysz na zakończenie kariery wystąpił w specjalnie przygotowanym przez nas na tę okazję kombinezonie. Choć dostał dwa, w tym ostatnim skoku ubrał nasz. Taką samą radość daje nam teraz Kamil Stoch. To są wspaniali ludzie. Poświęcili całe swoje życie dla sportu.
Na drugiej stronie przeczytasz, jak marka 4F została sponsorem polskich olimpijczyków
Adam Małysz, polski skoczek narciarki, obecnie kierowca rajdowy, został wytypowany, jako polski kandydat do... więcej »
Dwudziestu brytyjskich emerytów testuje nowatorskie rozwiązanie, które ma pomóc seniorom dłużej cieszyć się jazdą samochodem.
Do Polski wchodzi serwis Airbnb. Pozwala zamieszkać np. w tipi i igloo.
- Miałem dość siedzenia przed komputerem -mówi Marcin Dutkiewicz.
- Zawsze interesowało mnie zarządzanie na dużą skalę - mówi Krzysztof Pióro.
Re: Ubrali Małysza i Kowalczyk. Teraz 4F ubierze olimpijczyków
Re: Ubrali Małysza i Kowalczyk. Teraz 4F ubierze olimpijczyków
Mnie uczono w ub.wieku, że jest taka miejscowość jak "Soczi"- pisane po polsku.Czy coś się zmieniło w tej dziedzinie- jakaś aneksja Anglosasów była czy co???
Ja jednak, jako mały przedsiębiorca, jestem zawsze pełen podziwu dla takich facetów. Dla takich firm jak 4F, FAKRO, Piotr i Paweł. Firm rodzinnych, tworzonych od zera, nie opartych na szwindlach i ukradzionym milionie.
Gratulacje i powodzenia