
Autor: rozmawiała Zofia Woźniak
Kilka miesięcy temu powstała pierwsza w Polsce wioska, gdzie językiem urzędowym jest angielski. Stworzyło ją dwóch przyjaciół: Michał Kelles - Krauz i Michał Żak. Każdy organizowany przez nich sześciodniowy program gromadzi maksymalnie 12 Polaków i 12 native speakerów. - Pod Warszawą tworzymy angielski świat w pigułce - mówi Michał Kelles - Krauz. W wywiadzie dla Manager.Money.pl zdradza, dlaczego w Angloville nie używa się książek oraz tłumaczy, na czym polega immersja językowa.
Money.pl: Najlepszą metodą nauki języka obcego jest przebywanie w środowisku, w którym się go używa. Aby więc szybko nauczyć się angielskiego, trzeba wyjechać do Anglii lub USA. Zgadza się Pan?
Michał Kelles - Krauz: Oczywiście, ale wiem również, że nie każdy może sobie na taki wyjazd pozwolić. Zarówno ze względów finansowych, jak i czasowych. Każdy może za to przyjechać do Angloville, gdzie poczuje się jak w Londynie, Sydney czy Nowym Jorku. A nawet lepiej, ponieważ tutaj znajdziemy reprezentantów różnych krajów anglojęzycznych w jednym miejscu.
Pan jednak nauczył się angielskiego właśnie w USA.
Tak, ponieważ do tej pory w Polsce nie było programu tego rodzaju. Z książek uczyłem się tylko podstaw. Całą resztę dała mi praktyka, czyli roczny pobyt na stypendium w USA. Gdybym uczył się angielskiego tylko teoretycznie, na pewno szybko straciłbym motywację. Ale dzięki temu, że miałem w tym języku lekcje historii, geografii czy biologii, angielski przyswoiłem niejako przy okazji.

Założyciele Angloville
Michał Kelles - Krauz i Michał ŻakUczestnicy Angloville też uczą się angielskiego przy okazji?
Można tak powiedzieć. Całość projektu opiera się na zasadzie immersji językowej.
Czyli?
Głównym założeniem tej metody jest nauka języka poprzez wykorzystywanie go w praktyce. W wiosce nie używamy z książek, szkolimy angielski w różnych codziennych sytuacjach. Angloville jest symulacją świata rzeczywistego. Uczestnicy jedzą wspólnie posiłki, spotykają się przy kawie, przy stole negocjacyjnym, czy w trakcie prac grupowych nad zadanym projektem.
Koszt nauki w wiosce dla jednego uczestnika wynosi 3599 zł. To dużo więcej niż tradycyjny kurs. Czym zatem różni się pobyt w Angloville od oferty letnich szkół językowych?
Najważniejsze elementy to intensywność kursu oraz nastawienie na komunikację i umiejętności praktyczne. W Angloville uczestnicy obcują z angielskim przez cały czas. Konwersacje z native speakerami trwają 12 godzin dziennie. Jesteśmy zorientowani na doskonalenie angielskiego w konkretnych sytuacjach zawodowych - dyskutujemy, prowadzimy negocjacje, przygotowujemy prezentacje.
Program tworzymy w oparciu o indywidualne potrzeby klienta. W cenie kursu zapewniamy dojazd oraz pobyt w komfortowym hotelu połączonym ze spa. Podobne kursy zagraniczne, w takim samym przedziale czasowym, kosztują około 10 tys. zł.
Przeczytaj wywiad Money.pl
Sprawdź, kto zarabia na małych biustach
Wspominał Pan, że w wiosce główny nacisk kładzie się na zdolności negocjacyjne, prezentacje. Czy program jest zatem skierowany głównie do ludzi ze świata biznesu?
Dotychczasowi uczestnicy mieli od 20 do 65 lat i były to osoby z bardzo różnych środowisk. Nie kierujemy oferty wyłącznie do przedsiębiorców i biznesmenów. Oprócz nich w wiosce gościli m.in. lekarze, prawnicy. Odwiedzają nas także studenci oraz osoby prywatne, które w krótkim czasie chcą znacznie poprawić swój angielski.
Załóżmy więc, że zgłasza się do Pana osoba, która mówi słabo po angielsku i ma tydzień, żeby to zmienić. Jakich efektów może spodziewać się po wizycie w Angloville?
Poziom poprawy zdolności językowych jest bardzo różny. Tak naprawdę wszystko zależy od motywacji kursanta. Przykładowo jedna z uczestniczek programu była na początku bardzo zestresowana. Jej zasób słów pozwalał wyłącznie na podstawową konwersację. Pod koniec pobytu okazała się jednak najbardziej aktywną kursantką. Zupełnie swobodnie komunikowała się ze wszystkimi po angielsku. Postęp, jaki zrobiła, był ogromny.
Na drugiej stronie przeczytasz, ile trzeba zainwestować w uruchomienie takiego biznesu
Re: Wielka Brytania pod Warszawą, czyli Angloville
Re: Wielka Brytania pod Warszawą, czyli Angloville
Re: Wielka Brytania pod Warszawą, czyli Angloville
Re: Wielka Brytania pod Warszawą, czyli Angloville
Re: Wielka Brytania pod Warszawą, czyli Angloville
polska juz dawno padla zostal smrod...
Re: Wielka Brytania pod Warszawą, czyli Angloville
BEZ SENSU... CO MNIE ZAWSZE WKURZALO NA KURSACH, TO WYMUSZONE GADANIE NA TEMATY, KTORE MNIE NIE INTERESOWALY...