
Autor: Bartłomiej Ciszewski
Czołowa firma badawcza Nielsen NetRatings będzie oceniać wyniki serwisów internetowych porównując nie liczbę odsłon, lecz czas spędzony na stronach. To odpowiedź na nowe trendy w korzystaniu z sieci.
To prawdziwa rewolucja dla branży. Do tej pory podstawą przychodów z reklam serwisów i portali internetowych była liczba odsłon oraz unikalnych użytkowników, czyli wejść z danego adresu IP.
Teraz większą wagę zyska też czas spędzony na danej stronie, który zastąpi informację o liczbie wyświetlanych i odświeżanych podstron. Dlaczego? Współcześni internauci coraz częściej korzystają z materiałów wideo, np. oglądając klipy w serwisie YouTube.com.
Nielsen podał, że najpopularniejsze strony internetowe pod względem liczby spędzanych minut to AOL, Yahoo i MSN, na których amerykańscy internauci spędzają średnio 25, 19,6 i 10,6 miliardów minut. Prawie połowa tego czasu generowana jest przez użytkowników komunikatorów i skrzynek pocztowych. Google znalazł się dopiero na piątym miejscu.
Odsłony traciły na wartości też ze względu na nowe technologie. System Ajax pozwala na automatyczną aktualizację strony bez konieczności przeładowywania jej przez użytkownika, albo przeglądarkę. Z kolei w najnowszych serwisach pocztowych www nowe wiadomości pojawiają się bez konieczności klikania w guzik „odbierz pocztę”. Do tej pory firmy, które wprowadzały takie innowacje traciły na wynikach liczby odsłon.
Jeśli metodologia trafi do Polski, internauci będą mogli odetchnąć z ulgą. Właściciele serwisów internetowych zrezygnują bowiem z wielu sztuczek, które nakręcały liczbę odsłon kosztem wygody użytkowników, takich jak podział artykułów na małe części, czy wymuszanie odświeżania strony na forum, aby dodać komentarz
Decyzja Nielsena jest wyznacznikiem ogólnego trendu w internecie. Największy rywal firmy badawczej na rynku amerykańskim ComScore, zmienił metodologię już w marcu. „To krok do przodu odzwierciadlający zmiany technologiczne i potrzeby biznesu”, powiedział dziennikowi „Washington Post” Lynn Bolger, wiceprezes ds. reklamy i badania sprzedaży w Yahoo. Google, który sam oferuje też usługi badania ruchu w internecie, stwierdził, że nie komentuje badań innych firm.