Money.plManagerPrivate BankingArt. BankingFotografie kuszą niewielu kolekcjonerów
sekcja sponsorowana
Art. Banking
2009-03-09 12:04

Fotografie kuszą niewielu kolekcjonerów

Autor: Ewa Bednarz

Na IV Aukcji Fotografii nie zabrakło znakomitych nazwisk i prac. Zabrakło natomiast kolekcjonerów, którzy chcieliby włączyć prezentowane odbitki do swoich zbiorów.

 

Polski rynek fotografii zaczął się kształtować zaledwie kilka lat temu. Przed 2000 rokiem fotografie rzadko pojawiały się pod młotkiem. Najczęściej można było je kupować przy okazji licytacji malarstwa i grafik lub obiektów bibliofilskich. Dzisiaj regularnie odbywa się kilka aukcji. Organizuje je Związek Polskich Artystów Fotografików, Dom Aukcyjny Rynek Sztuki i Dom Aukcyjny Rempex. Przybyło też kolekcjonerów, a ceny odbitek zaczynają rosnąć, choć wciąż są niewygórowane. Wprawdzie rok temu prace Zofii Rydet sprzedawano po 1,5 tys. zł, a teraz porównywalne znajdują amatorów po 2,5 tys. zł, ale to wciąż tanio. Niedrogie są również fotografie Edwarda Hartwiga, mimo że jeszcze niedawno kupowano je po 2-2,5 tys. zł, a teraz trzeba zapłacić za nie 3-3,9 tys. zł. Drożeją też fotografie innych artystów: Zygmunta Rytki i Zbigniewa Dłubaka.

 

Polska fotografia zaczyna być również doceniana poza granicami. Prace Wojtka Wieteski, Tomka Sikory i Tomasza Niewiadomskiego kupowane są po kilka tysięcy euro. Najdrożej sprzedaną pracą polskiego artysty jest praca z cyklu "Faszyści" Piotra Uklańskiego. W 2005 roku na akcji Phillips, de Pury & Co w Nowym Jorku zapłacono za nią ponad milion dolarów. W Polsce rekordem cenowym pozostaje unikatowy autoportret Stanisława Ignacego Witkiewicza "Klaps przy lampie" wykonany w 1913 roku w Zakopanem. Wyceniony na 80 tys. zł - został sprzedany za 135 tys. zł.

 

Oferta bogata, ale...

 

Na aukcji Polskiej Fotografii Kolekcjonerskiej, która odbyła się już po raz czwarty można było kupić fotografie, spełniające wszystkie wymogi kolekcjonerskie: sygnowane, wykonane na papierach i w technologii gwarantującej jakość archiwalną i dokładnie opisane. Na każdej podany był format, nakład, rok powstania negatywu i odbitki oraz technika. Pod młotek wystawiono prawie 300 prac 120 polskich artystów. Były wśród nich dzieła nieżyjących już klasyków polskiej fotografii, takich jak Leonard Sempoliński, Tadeusz Wański, Jan Bułhak, Zofia Rydet, Edward Hartwig, Witold Dederko czy Fortunata Obrąpalska. Nie zabrakło też prac fotografów wciąż tworzących: Zygmunta Rytki, Waldemara Jamy, Pawła Pierścińskiego i Wojciecha Prażmowskiego. Roman Opałka, znany szerszej publiczności przede wszystkim z malarstwa, przeznaczył na aukcję autoportret, na którym obok sygnatury uwiecznił swój przyklejony włos. Na fotografię, wystawioną z ceną 45 tys. zł nie było jednak chętnego. Nie sprzedano również "Sklepu mięsnego" z 1981 roku Chrisa Niedenthala, "A is for Amazing" z serii Alementarz Grupy Kaliskiej za 5 tys. zł, prac Tomka Niewiadomskiego po 4 tys. zł i Wojtka Wieteski po 3,9 tys. zł. Nie znalazły też amatora prace Wojciecha Prażmowskiego, mimo niewygórowanej ceny - 1,1 tys. zł, portrety Krzysztofa Gierałtowskiergo i fotografie Tomka Sikory. Z pod młotka spadło też kilka prac Zygmunta Rytki, Pawła Pierścińskiego, Jana Bułhaka i Zofii Rydet. Nie było również chętnych na prace Józefa Robakowskiego.

 

Warunkowo zaproponowano natomiast 9 tys. zł za "Sztukę Postkonsumpcyjną" Natalii LL. Po cenach wywoławczych - 12 tys. zł - kupiono abstrakcyjną kompozycję "Deseń VIII Morris 16-1" Zofii Kulik i "Jane Doe`s session" Ryszarda Waśko, a po 9 tys. zł dwie prace: "Reversed repetition" i "Angst vor Sorge" Jerzego Truszkowskiego. Dobrze sprzedawały się wybrane odbitki Edwarda Hartwiga i Bronisława Schlabsa, Jerzego Benedykta Dorysa i Tadeusza Wańskiego.

 

...amatorów brak

 

Ku zaskoczeniu niektórych obserwatorów rynku zainteresowaniem nie cieszyły się albumy i teki ze starymi fotografiami. Po raz pierwszy można było kupić tekę 16 fotografii Jana Dederki wykonanych w technice gumy warszawskiej za 15 tys. zł. Nie było jednak na nią amatorów. Podobnie jak na tekę 34 oryginalnych fotografii Jana Bułhaka zatytułowanej "Wilno" i wycenionej na 39 tys. zł. Jedynie album 188 negatywów z ok. 1910 roku, wyceniony na 16 tys. zł znalazł nabywcę, mimo stosunkowo wysokiej ceny. Właściciela zmienił też zestaw sześciu fotografii z pogrzebu marszałka Józefa Piłsudskiego zrobiony przez Zdzisława Lubomirskiego, syna Huberta i Teresy z Radziwiłłów Lubomirskich.

 

Jeszcze trzy lata temu w Polsce było zaledwie kilku kolekcjonerów fotografii. Teraz jest ich podobno kilkudziesięciu. W gestii ich zainteresowań jest zarówno polska fotografia dawna, jak i twórczość autorów współczesnych. Zgodne ze światowymi tendencjami inwestują w tym samym stopniu w zdjęcia wykonane w technikach klasycznych, jak i wielkoformatowe wydruki o wartości archiwalnej. To jednak najwyraźniej wciąż za mało by polski rynek fotografii zaczął się rozwijać dynamiczniej. Udowodniła to niestety listopadowa aukcja w Rempeksie.

 

Cena fotografii zależy nie tylko od autora, ale również od techniki wykonania i nakładu. Inna jest cena wydruku, inna odbitki barytowej. Prace muszą być sygnowane. W celach inwestycyjnych warto kupować prace unikatowe i takie, które powstały we własnej ciemni jej autora, ponieważ zdaniem kolekcjonerów tylko takie oddają w pełni autorskie zamierzenia.