sekcja sponsorowana
Biznes styl
     marzec 2007 r.
  • Ranking złotych kart kredytowych

    Najlepsze złote karty kredytowe znajdziemy Polbanku i w Toyota Banku, które dostały w naszym rankingu cztery i pół gwiazdki.

    To znamienne, że najwyższe noty uzyskały produkty oferowane przez dwa najmłodsze na rynku banki. Widać w tym efekt konkurencji, ci którzy dopiero zdobywają rynek muszą się agresywnie walczyć o klientów, a Polbank i Toyota Bank idą tą ścieżką.  Przyjrzyjmy się ofercie banków pod kątem różnych parametrów kart.

    Cena złota rośnie, ale karty tanieją

    Banki mocno promują karty kredytowe, w tym złote, więc na rynku nie brak ofert, gdzie za wydanie i użytkowanie nic się nie płaci. Tak jest właśnie w Polbanku i Toyota Banku. Na drugim biegunie znajdują się takie instytucje jak Fortis Bank, DZ Bank, czy MultiBank, gdzie złota karta kosztuje 250 zł rocznie. Tu warto nadmienić, że amatorzy złotych kart mogą polować na promocje, których nie brak na bankowym rynku. Jeszcze kilka tygodni temu złota karta MultiBanku była bowiem wydawana za darmo. Teraz w ramach promocji "Karta za podpis" bezpłatnie dostaną plastik osoby, które zgodzą się na przetwarzanie danych w celach marketingowych.  Na rynku jest też kilka instytucji, które pobierają opłatę za kartę, ale zwalniają z niej tych, którzy aktywnie korzystają z plastiku. W Raiffeisen Banku wystarczy zrobić 3 dowolne transakcje w ciągu trzech miesięcy od daty wydania karty. W ING przez pierwszy kwartał trzeba zaś wykonać transakcje bezgotówkowe na kwotę 1 tys. zł. 

    Oceniliśmy banki pod kątem opłat pobieranych w pierwszym roku, bo klient zawsze może zrezygnować i zdecydować się na kartę w innym banku. Co do banków z najwyższą notą to w kolejnym roku Polbank pobierze 150 zł, a Toyota aż 240 zł. Na szczęście, zastosowano wspomniane rozwiązanie popularne też w innych bankach, czyli zwolnienie z opłaty da klientów aktywnie korzystających z karty w poprzednim roku. W Polbanku wystarczy w tym czasie wykonać co najmniej 60 transakcji lub mniej, o ile będą one na łączną kwotę min. 18 tys. zł. Klient Toyota Banku będzie jednak musiał postarać się dużo bardziej i wykonać transakcje na kwotę aż 36 tys. zł w skali roku.

     

    Innowacje i promocje

    Ciekawe rozwiązanie mają mBank i BOŚ Bank. Klient może tam wybrać cenę jaką chce zapłacić za wydanie karty, w zależności od oprocentowania na które się zdecyduje. Im droższa karta tym niższe będzie płacił odsetki i odwrotnie. Ta elastyczność pozwala wybrać wariant odpowiedni do potrzeb w zależności od tego, czy mamy zamiar spłacać kartę raz w miesiącu (wtedy oprocentowanie może być wysokie) czy też chcemy się zadłużać (wtedy warto zdecydować się na wariant z niższą stawką oprocentowania). Tu na marginesie trzeba dodać, że ten pierwszy sposób jest zdecydowanie lepszy, bo klient korzysta z bezodsetkowego okresu, więc jeśli jeszcze nic nie zapłaci za wydanie karty, to teoretycznie może nie ponosić żadnych kosztów związanych z jej posiadaniem.

    W bankach nie brak też akcji promocyjnych dotyczących oprocentowania. W Banku Millennium przez pierwsze trzy miesiące obowiązuje stawka 9,90 proc. W Kredyt Banku na taki poziom oprocentowania można liczyć jeśli przenosi się kartę z innego banku, lub zakłada konto w KB. Co do stawek oprocentowania to trzeba zauważyć, że ich rozpiętość jest naprawdę duża. Od 8,5 proc. w Banku Ochrony Środowiska po 27 proc. w Banku Pekao. W większości banków oscyluje ono jednak w granicach 20 proc. Dwa banki z najwyższą oceną mają stawki o kilka punktów procentowych niższe od tej przeciętnej. Tu jeszcze warto zauważyć, że mamy dwa rodzaje oprocentowania: transakcji gotówkowych i bezgotówkowych. To pierwsze w niektórych bankach może być wyższe. To tylko jeden z argumentów za tym, by nie używać karty kredytowej do płatności gotówkowych, czyli np.  wybierania pieniędzy z bankomatu. Nie dość, że stawka oprocentowania może być wyższa, to jeszcze bank pobierze kilkuprocentową prowizję, a odsetki będą naliczane od razu przy transakcjach gotówkowych okres bezodsetkowy nie obowiązuje. Ten tak zwany grace period generalnie wynosi pięćdziesiąt parę dni. Najdłuższy, bo 58 dni ma Raiffeisen Bank, choć w innych bankach może on być zaledwie o kilka dni krótszy.

    Co jeśli klient nie zdąży spłacić karty w tym terminie? Oczywiście wtedy musi spłacić minimalną kwotę zadłużenia (kilka proc.), i liczyć się z wysokimi odsetkami. Ci, którzy spodziewają się, że coś takiego może im się często przytrafiać, mogą się zainteresować ofertą tych banków, które oferują możliwość rozłożenia przynajmniej części zadłużenia na niżej oprocentowane raty.

     

    Jak zasłużyć na złoto?

    Ci, którzy mają złote karty od kilku lat mogą z nostalgią wspominać czasy, kiedy plastiki w kolorze szlachetnego kruszcu nie były dostępne dla każdego. Teraz sytuacja się zmieniła, i złote karty są wydawane nawet przy niewielkich dochodach. W Polbanku minimalne dochody to 3 tys. zł netto. Ten poziom wystarczy też na uzyskanie złotej karty w PKO BP, Lukas Banku, czy Citibanku. Jeszcze dalej poszedł EuroBank, gdzie minimalny dochód potrzebny do posiadania karty złotej to 1 tys. zł! Spora część banków dba jednak o prestiżowy charakter złotej karty i wymaga dochodów na poziomie 4-5 tys. zł netto, a w BPH ta granica została ustawiona na poziomie 7,5 tys. zł.  Złotych kart dotyczy również powszechne na polskim rynku kredytowym zjawisko  - upraszczanie procedur uzyskania karty, czy innej formy pożyczki. W części banków istnieje możliwość uzyskania karty na podstawie oświadczenia o dochodach. Bank oczywiście i tak sprawdzi klienta, ale zaoszczędzi mu to konieczności zdobywania zaświadczenia o dochodach z zakładu pracy. Trzeba jednak pamiętać, że w tej uproszczonej procedurze mogą obowiązywać pewne ograniczenia, czyli przyznany na podstawie oświadczenia limit kredytowy może być niższy.

     

    Karciany prestiż

    Złota karta kredytowa to nie tylko instrument do płacenia i pożyczania pieniędzy. Wiąże się z nią spora liczba dodatkowych zalet. Po pierwsze to programy rabatowe, czyli zniżki w sklepach, hotelach, biurach podróżny, czy różnych punktach usługowych.  O 30 proc. tańsze kosmetyki, 5-proc. zniżka na kurs językowy, czy o 10 proc. mniejszy rachunek za kolację przy świecach to tylko kilka propozycji z programów rabatowych.  O tym, że banki cały czas je rozwijają świadczy chociażby ruch Citibanku, który posiadaczom kart zaoferował system międzynarodowych rabatów Citibank World Privileges, czyli 40 000 zniżek na całym świecie.  W większości przypadków z takiego programu rabatowego mogą korzystać posiadacze wszystkich kart kredytowych, choć na przykład w PKO BP jest on przypisany właśnie tylko do kart złotych.  Trzeba też nadmienić, że Polbank, mimo wysokiej noty nie ma jeszcze takiego programu.

    Następny prestiżowy dodatek to serwis consierge. To coś w rodzaju nowoczesnej złotej rybki, bo dzięki tej usłudze klient może liczyć na spełnienie niemal każdej zachcianki. Wystarczy telefon do konsultanta, który pomoże w rezerwacji hotelu, zdobędzie bilety na koncert, czy zorganizuje pomoc fachowca nawet w środku nocy. Chociażby w tym miesiącu telefony serwisów consierge urywały się przed 14 lutego, z prośbami o organizację walentynkowego wieczoru. Usługi consierge są z reguły bezpłatne, ale klient oczywiście ponosi koszt zorganizowanej usługi. Na taką pomoc mogą liczyć posiadacze złotych kart Polbanku, Toyota Banku, Millennium, MultiBanku i DZ Banku.

    Wybierając kartę kredytową trzeba też zwrócić uwagę na pakiet ubezpieczeń. Niestety w niektórych bankach jest on dodatkowo płatny, ale można znaleźć ofertę gdzie w cenie karty mamy najważniejsze ubezpieczenia. Oczywiście znajdziemy tam przeróżne polisy w postaci ubezpieczenia bagażu, czy spłaty karty. Najważniejsza będzie jednak odpowiedzialność za nieuprawnione transakcje. Zgodnie z prawem jeśli zgubimy kartę, lub ktoś nam ją ukradnie i bez naszej wiedzy użyje, to bank ponosi odpowiedzialność za wydatki powyżej 150 euro. Poniżej płacimy sami, chyba że karta jest ubezpieczona. I takie rozwiązanie, szczególnie w przypadku karty złotej powinno być standardem. A jednak w kilku bankach jest ono dodatkowo płatne, chociażby w PKO BP, Pekao, Raiffeisenie, Lukas Banku, czy Invest-Banku.  Dodatkowym zabezpieczeniem będzie tez mikroprocesor. Coraz więcej banków przechodzi na wydawania kart z chipem, ale wciąż nie mają go posiadacze złotych kart z Nordei, Citibanku, ING, PKO BP i Pekao, a także Polbanku.

    Przypatrując się jeszcze pakietom ubezpieczeń warto zwrócić uwagę na koszty leczenia zagranicą. Osoby, które często wyjeżdżają powinny się tym zainteresować, bo to daje poczucie bezpieczeństwa i w przypadku problemów zdrowotnych pozwoli zaoszczędzić spore kwoty. Sama informacja, czy takie ubezpieczenie jest , czy nie, jeszcze nie wystarczy. Trzeba spojrzeć na kwotę takiego ubezpieczenia. Na przykład w Invest-Banku to 5 tys. euro, a to na pewno nie wystarczy na poważny zabieg medyczny. Nawet 65 tys. zł. w Fortis Banku to nie jest kwota, które gwarantuje pokrycie kosztów poważnej operacji.

    Złota karta spełniająca wszystkie, a przynajmniej większość opisanych powyżej kryteriów, to plastik, który warto mieć w portfelu. Oczywiście trzeba jeszcze pamiętać, żeby używać go z głową, tak by nie wpaść w pułapkę zadłużenia. Szczególnie, że jak pokazuje historia, złoto potrafi budzić w ludziach najróżniejsze, często niekoniecznie zdrowe uczucia.

Mateusz Ostrowski
analityk | Open Finance