sekcja sponsorowana
Biznes Styl
         maj 2007 r.
  • Co napędza limuzynę?


    Kupując nowy samochód, decydujemy o wyborze napędu. Jakie są zalety
    i wady poszczególnych rozwiązań? Które z nich jest najlepsze?


    Problem, jaki napęd wybrać, dotyczy niemal wyłącznie aut luksusowych. Produkowane i sprzedawane masowo auta osobowe, oczywiście z małymi wyjątkami, posiadają napęd na przednią oś. Z jakiego powodu? Taki samochód jest tańszy w produkcji i lżejszy. Ponadto jest obszerniejszy w środku i łatwiej się prowadzi.


    Tylny napęd − luksus i prestiż


    W samochodach luksusowych koszty i waga to rzeczy drugorzędne. Przy dużej mocy silnika (powyżej 200KM) i napędzie przednim prowadzenie auta w zakrętach staje się nieprzyjemne. Maksymalne dodanie gazu, nawet w czasie jazdy po lekkim łuku, powoduje wyrywanie kierownicy z rąk i bardzo dużą podsterowność. Jest to od razu niwelowane przez urządzenia antypoślizgowe: samochód jest odhamowywany, a na dodatek odłączana jest moc – następuje chwilowe odcięcie paliwa. SAAB, Alfa Romeo GTA, Opel Vectra OPC to przykłady limuzyn z przednim napędem, które nie zawsze dają pełnię satysfakcji z jazdy, choć dotyczy to tylko kierowców o bardzo wysokich ambicjach.
    Z kolei limuzyny jak: Mercedes, BMW, Jaguar, Lexus czy Maserati Quattroporte dzięki tylnemu napędowi przy dynamicznej jeździe po krętej drodze sprawiają wrażenie łatwiej prowadzonych (pewniej skręcają). Przy wszechobecnej elektronice w samochodach (jak np. system ESP) w praktyce nie odczuwamy większych różnic między limuzynami tylno- a przednionapędowymi, a już na pewno nie wtedy, gdy wiezie nas szofer.


    Rajdowe ambicje


    W samochodach sportowych sytuacja jest nieco inna. Kierowcy pasjonaci często wyłączają − jeżeli oczywiście jest taka możliwość – urządzenia antypoślizgowe i próbują swoje maszyny na nielicznych w Polsce torach lub w innych wyłączonych z ruchu, odosobnionych miejscach. Tylny napęd ma tu oczywistą przewagę, choć dla niewprawnego kierowcy jest na początku trudniejszy do opanowania.
    Napęd na przednią oś w sportowym aucie (np. Toyota Celica) zwykle zawodzi, choć
    w rajdach dawniej stosowano go z sukcesami (Lancia Fulvia, Mini, Renault 5 Alpine). Nawet dziś, ze względu na koszty, wszystkie puchary rajdowe dla młodszych kierowców w Polsce i w Europie rozgrywa się autami z napędem przednim.
    Marki takie jak Ferrari, Maserati, Aston Martin czy sportowe Mercedesy i BMW to elita arcydzieł z tylnym napędem. Nawet gdy producent proponuje do nich napęd na cztery koła (4WD) − a już tak się zdarza – to niewielu wytrawnych kierowców chce się na nie decydować.
    Zalety napędu na tył w porównaniu z 4WD, to oszczędność masy i miejsca oraz małe straty mocy w układzie napędowym. Oznacza to małą różnicę między mocą samego silnika
    a mocą przenoszoną na koła. Jednak na mokrej jezdni, nie mówiąc o warunkach zimowych, skuteczniejsze jest napęd 4WD. To prawda, że taki napęd stosuje się najczęściej w samochodach terenowych, ale słynne są przecież dwa kultowe samochody rajdowe: Subaru Impreza STI i Mitsubishi Evo. 


    Zaskakujące wyniki testów


    Rozważanie o skuteczności poszczególnych napędów dobrze ilustruje zachowanie bolidów Formuły 1. Badania pokazały, że gdyby bolid Formuły 1 miał napęd z przodu, to przyspieszałby do prędkości 200 km/h o kilka sekund wolniej niż z napędem na tył. Podczas przyspieszania dociążony jest bowiem tył samochodu, a przód jest lekki.
    Przeprowadzono również testy dwóch aut Porsche 911, z których jeden miał napęd na cztery, drugi tylko na tylne koła. Zmierzono czas na suchej nawierzchni, na krętym, asfaltowym odcinku długości czterech kilometrów. Choć obserwatorzy stawiali na auto z napędem na cztery koła, okazało się ponownie, że napęd to nie wszystko. Drugie Porsche wygrało o ok. 1 sekundę. Co było przyczyną? Zwyciężyło, ponieważ było o 200 kg lżejsze. Gdyby test odbywał się na mokrej lub śliskiej nawierzchni, wynik na pewno byłby odwrotny.
    W innym przypadku na śnieżnej próbie testowano trzy samochody napędzane na przód, na tył oraz z napędem 4WD. Najpierw za kierownicą każdego z nich umieszczono amatorów, a potem zawodowych kierowców rajdowych.
    W przypadku tych pierwszych od razu było widać, który samochód prowadzą. Tylnonapędowy zarzucał tyłem, przednionapędowy skręcał z dużym trudem. Auto 4WD też nie jechało jak po sznurku. Gdy ruszyli zawodowcy, kibice nie byli w stanie się zorientować, jaki napęd miał dany samochód. Przy okazji warto wspomnieć, że technika wchodzenia
    w zakręt powinna być zbliżona, bez względu na zastosowany w samochodzie rodzaj napędu. Odwrotnie zaś jest z wyjściem z zakrętu.

    Podsumowując, w luksusowych limuzynach rodzaj napędu ma mniejsze znaczenie. Chyba że mieszkamy w górach, wtedy polecane jest auto napędzane na cztery koła. W autach sportowych typu wyścigowego (na równe drogi) optymalny jest napęd na tył, jak np.
    w samochodach Porsche czy BMW M3/M5. Z kolei w autach sportowych typu rajdowego na drogi kręte, wyboiste, nierzadko śliskie − stanowczo z napędem 4WD, takie jak Subaru lub Mitsubishi Evo.



    Piotr Wróblewski
    Właściciel szkoły rajdowej
    Źródło: gazeta Private Banking, nr IV maj 2007