sekcja sponsorowana
Biznes Styl
2010-11-18 11:21

To idzie młodość...

Autor: Jolanta Gramczyńska

O twórcach nagrodzonych na XXIII Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie 2010

Kurator Organizacyjny XXIII FPMW SZCZECIN 2010 „Po wnikliwej ocenie i wielogodzinnych dyskusjach jury XXIII FPMW przyznało nagrody i wyróżnienia kierując się rzetelnością i profesjonalizmem malarskiego warsztatu nadesłanych prac, jednocześnie zwracając uwagę na oryginalną interpretację tematów – zarówno tych dotykających spraw uniwersalnych, jak i najbardziej aktualnych problemów społecznych, obyczajowych, politycznych. Ważnym kryterium była malarska wrażliwość na kolor, formę, kompozycję obrazu, traktowanego zawsze jako jednorodny byt a zarazem jako osobisty komentarz.”

Jury dokonało przeglądu 884 prac 342 twórców, którzy zgłosili się do udziału w konkursie. Do wystawy konkursowej zakwalifikowano 136 prac 90 autorów. Nagrodzono 20 twórców.

Miasto jako uniwersum

Grand Prix, nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na XXIII FPMW w Szczecinie otrzymał jednogłośnie Artur Przebindowski z Krakowa. Rocznik '67, uczeń prof. Zbysława Maciejewskiego, absolwent krakowskiej ASP (dyplom u prof. Romana Banaszewskiego w 1993 roku w pracowni książki i typografii).

Autor jedenastu wystaw indywidualnych i uczestnik blisko 25 wystaw zbiorowych w kraju i zagranicą (od Niemiec przez Anglię, Grecję po Tokio).

Megalopolis VII i Megalopolis VIII (100x150, tempera/akryl, 2010) – to nagrodzone obrazy, które należą do malowanego od roku cyklu o tym samym tytule.

– Zastanawiałem się po prostu, jak opowiedzieć o człowieku, czyli o sobie, w sposób możliwie dyskretny, ale i całościowy, przekonujący. Jak znaleźć sposób obrazowania, narracji bez narracji rozumianej literacko, aby stworzyć możliwie najbardziej zgodny z moim typem wrażliwości sposób opowiadania o sobie samym? W gruncie rzeczy do tego wszystko się sprowadza. Tworzę pewien typ komunikacji przy pomocy znaków plastycznych, a emocje i nastrój zawarte w tym przekazie są najważniejsze – mówi artysta.

Obie prace są malarską opowieścią rozumianą jako nieustanna narracja o samym sobie, o bliźnich, doświadczanych emocjach i ograniczonej kondycji ludzkiej po to, by w końcu móc zrozumieć siebie. O człowieku bez człowieka na płótnie w strukturze przestrzeni miasta.

Interesujący, często intrygujący układ malarskiej syntezy miasta widzianej i doświadczanej duszą człowieka – artysty malarza wprowadza odbiorcę w krainę własnych doświadczeń i zachęca do osobistych skojarzeń i poszukiwań. Literacka dosłowność jest sprowadzona do absolutnego minimum, by móc tym lepiej zbadać fizyczną obecność człowieka.

Gdzieś tam, w zakamarkach ulic, na dachach domów pojawiają się domysły jakichś historii lub możliwych zdarzeń, ale wszystkie one są już tylko dziełem odbiorcy, oglądającego Megalopolis Artura Przebindowskiego. – Moje miasto zaczyna przypominać kosmos, jakąś totalną strukturę, w której uczestniczymy, która nas – innymi słowy – ogarnia – mówi twórca.

Kolorystyka obrazów – niczym wspomnienia niestrudzonego podróżnika, wędrowca poszukującego stale nowych smaków życia – zmienia się i zaskakuje, bo takie są miasta, bo taki jest człowiek.

Artur Przebindowski to młody i dojrzały twórca o wysokiej kulturze artystycznej, odpowiedzialny malarz i uważny obserwator, który konsekwentnie buduje swoją filozofię twórczego spojrzenia na świat przez pryzmat ograniczeń spowodowanych kondycją człowieka.

Ludzie i miejsca inspirują

Katarzyna Szeszycka z Rokity na Pomorzu Zachodnim, rocznik '83, absolwentka ASP w Poznaniu, dyplom w pracowni rysunku prof. Anny Tyczyńskiej i pracowni malarstwa prof. Andrzeja Leśniaka.

Od 2009 współpracuje z grupą artystyczną MISIETUPODOBA. Malarstwo, video, a także akcje w przestrzeni publicznej to formy aktywności twórczej artystki.

Laureatka nagrody Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego i wyróżnienia wydawnictwa Artluk za pracę Wyborowa z sokiem, 130x140,olej/płótno, 2009. W dorobku ma około 40 wystaw zbiorowych w kraju i za granicą oraz ponad 10 indywidualnych.

Jej obraz komplementował przewodniczący jury: że wzbudza emocje, drażni, jest w nim poczucie humoru. (Ewa Podgajna, Nagrody za malowanie, „Gazeta wyborcza”, 16 września 2010).

Rola mediów, w tym szczególnie fotografii i jej wpływ na kreowanie rzeczywistości malarskiej (w tym wypadku) jest ważnym elementem osobistej refleksji prywatnych przeżyć, jak również rozważań o popkulturze.

– Teraz, poza indywidualną kreacją malarską, w projektach miejskich skupiam się na organizacji i zarażaniu ideą projektu twórców multimedialnych oraz namawianiu ich do wspólnej filtracji hasła. W największym skrócie, najbardziej interesują mnie ludzie i miejsca, a podstawowymi motorami są dla mnie intuicja i spontaniczność – mówi artystka.

Malarstwo jako lustro

Aleksander Laszenko z Warszawy, rocznik '78, absolwent warszawskiej ASP, dyplom w pracowni prof. Jarosława Modzelewskiego.

Laureat nagrody fundowanej Euroafrica Shipping Lines LTD w postaci rejsu do Afryki za prace: Dom kultury, 41x27, akryl/płótno, 2009; Berlin, 100x73, olej/płótno, 2010; Szwajcaria, 100x100, olej/płótno, 2009.

Ten młody malarz otrzymał wiele nagród i wyróżnień, począwszy od nagrody specjalnej w 2005 pisma artystycznego „Exit” na OgólnopolskimPrzeglądzie Malarstwa Młodych Promocje 2004 w Legnicy, po wyróżnienie w konkursie im. Franciszka Eibisch (nominacja do nagrody głównej) w Warszawie i ostatnie w 2009, wyróżnienie na 39. Biennale Malarstwa Bielska Jesień w Bielsku-Białej.

Inspiracją dla artysty są między innymi obrazy Edwarda Hoppera oraz Davida Hockney`a. Według twórcy architektura ma ogromny wpływ na życie człowieka i jego zagubienie we współczesnym świecie.

Postanowił nadać współczesnej architekturzenowy kontekst i znaczenie, zmieniając jej funkcję poprzez sprowadzenie jej do postaci obrazu i zastanowić się, jaki wpływ na nasze życie mają budowle wśród których żyjemy, a co za tym idzie, kim jesteśmy.

W badaniu znaczenia architektury malarstwo ma służyć jako lustro, bowiem umożliwia właściwy ogląd człowieka, który w tym kontekście jest jednocześnie twórcą i ofiarą tego, co sam stworzył.