Czy korekty na rynku akcji nie są czasem traktowane jak sezon
wyprzedaży w sklepach odzieżowych marki "TFI"? Ewentualna korekta
może spowodować, że fundusze akcyjne, a szczególnie te, które
agresywnie inwestują w akcje, odczują to również na własnej skórze.
Nie zapominajmy, że praktycznie od pierwszego kwartału 2003 r.
giełda rośnie bez większych przestojów. Nie było w tym okresie
tzw. momentu próby inwestorów, bo przecież nie można za moment
próby uznać przeceny z połowy 2006 r. Sprzedawcy funduszy
wręcz wykorzystali tę sytuację na swoją korzyść, mówiąc "widzi
Pani/Pan, tyle mówiono o panice, a nasz fundusz wprawdzie stracił,
ale tylko w jednym miesiącu, natomiast w kolejnym miesiącu odrobił
to z nawiązką". W takiej sytuacji inwestorzy przeceny akcji traktują
jak przeceny w sklepach odzieżowych. Dopóki nie nastąpi dłuższa
fala korekty i dopóki nie odczują jej na własnej skórze osoby,
które w ostatnich latach znacznie pomnożyły majątki, to taka sytuacja
może być kontynuowana.
Obecnie może również dziwić zachowanie samych Towarzystw Funduszy
Inwestycyjnych. Zebrały przecież pokaźne aktywa i zamiast skupiać
się na "wychowaniu inwestora" - tzn. edukacji klientów w temacie
dywersyfikacji portfela, raczej gonią za wypracowaniem jak największych
zysków swoim właścicielom. TFI bez ogródek ciągle stosują agresywną
reklamę w stylu: "my zarobiliśmy 100 proc. w X lat, z nami zarobiłeś
25 proc. w X miesięcy, nasz fundusz powiększył twój majątek o
300 proc. w okresie ...". Każda z takich reklam ma dwie wspólne
cechy. Po pierwsze, każde z takich TFI ma prawo chwalić swój dobry
wynik inwestycyjny, bo jest to przecież zaszczyt być pierwszym
w jakimś horyzoncie inwestycyjnym. Po drugie, każda z tych reklam
mówi o przeszłości, bo przecież przeciętny inwestor o tym nie
wie lub w najlepszym wypadku nie chce wiedzieć i nie dociera do
niego, że "wynik historyczny nie jest gwarancją osiągnięcia takich
samych wyników w przyszłości".
Wśród osób inwestujących za pośrednic-twem funduszy jest ok. 25
proc. tzw. momentum traders, czyli osób, które działają zgodnie
z trendem, często powodując przesadne zachowanie rynku. Właśnie
w tych inwestorach można upatrywać niebezpieczeństwa dla naszego
rynku. Agresywne reklamy przekonują coraz więcej "momentum traders",
a jednocześnie podsycają ryzyko. Na wielu rynkach obserwowano
wielokrotnie tak zwany squeeze, czyli wyciskanie rynku albo inaczej
wyprzedaż akcji z powodu szybkiego umarzania jednostek funduszy
przez inwestorów najmniej odpornych na korekty na giełdzie. Podsumowując,
można powiedzieć, że im więcej mamy "momentum traders", tym trudniej
może być podczas korekty, bo przecena może być większa niż można
się tego spodziewać.
Co powinny zatem robić TFI? Nie jestem zwolennikiem przenoszenia
aktywów tam i z powrotem - raz do funduszy portfelowych (posiadających
akcje), innym razem do funduszy opartych na instrumentach dłużnych.
Choćby z tej przyczyny, że takie próby to najczystsza forma "timingowania"
rynku, a specjalistów od "timingu" - czyli aktywnej alokacji mamy
w Polsce niewielu. Poza tym, ciągle wierzę w rynek akcji jako
główną siłę w pomnażaniu oszczędności inwestorów. Nie wydaje mi
się zatem, żeby fundusze obligacji czy rynku pieniężnego znowu
przeżyły hossę napływu aktywów. Chociażby w tym roku poważną konkurencję
dla tych funduszy stanowią lokaty w bankach "wygłodniałych kapitału".
Nie wydaje mi się również, żeby oferta funduszy zagranicznych
odebrała aktywa polskim funduszom. Na wszystkich rynkach świata,
oczywiście z małymi wyjątkami, mamy do czynienia z tzw. home bias,
czyli przywiązaniem inwestorów do rodzimych funduszy. Wynika to
z lepszego zrozumienia rodzimego rynku przez doradcę inwestycyjnego,
sprzedawcę funduszu oraz samego inwestora. Oferta zagraniczna
będzie się jednak z pewnością rozwijała i bardzo się z tego cieszę,
bo pozwoli na lepszą dywersyfikację portfela inwestorów. Podsumowując
- dobre wyniki funduszy zaangażowanych w akcje, coraz więcej funduszy
zagranicznych oraz generalnie rosnąca liczba funduszy powinny
skłonić TFI do coraz większej edukacji inwestorów, a wówczas korekta
na rynku akcji, nawet jeśli będzie to znaczna przecena, z pewnością
będzie dla inwestorów łagodniejsza.
dr Mariusz Staniszewski
Prezes Zarządu Noble Funds TFI