Money.plManagerPrivate BankingGospodarka a inwestycje
sekcja sponsorowana
Gospodarka a inwestycje
2010-09-14 11:54

W RPP spory o skutki polityki Angeli Merkel

Autor: Dominik Korniluk, Noble Bank

Jak świat światem pytanie: „ciąć czy nie ciąć?” wywołuje wiele emocji nie tylko wśród ekonomistów. Cięcie wydatków ma przyczynić się do uzdrowienia finansów publicznych silnie zadłużonych gospodarek. Żeby uzmysłowić sobie skalę problemu, wystarczy powiedzieć, że Polska wydaje na obsługę zadłużenia więcej niż łącznie na obronę narodową, naukę i wymiar sprawiedliwości. U nas wskaźnik długu publicznego zaledwie zbliża się do 55 proc., podczas gdy w Grecji i Włoszech jest to grubo ponad 100 proc. PKB!

Rządzący krajami rozwiniętymi, z Barackiem Obamą na czele, ostrzegają, że „cięcia” zwane akademicko: „zacieśnieniem fiskalnym” mogą doprowadzić do zatrzymania wątłego ożywienia gospodarczego. W rezultacie ich posunięcia nie są radykalne, a planowane efekty - rozłożone w czasie. Dotyczy to m. in. reguły wydatkowej zaproponowanej przez rząd Donalda Tuska.

Tak czy inaczej, wydawać by się mogło, że znane są przynajmniej następstwa wynikające z obydwu wariantów polityki fiskalnej.

 

Co lepsze dla pacjenta

Nie tylko ekonomistów spotykają tego typu dylematy. Lekarz może zastanawiać się, czy operować poważnie chorego pacjenta. Operacja będzie stanowiła przecież dodatkowy szok dla osłabionego organizmu. Sęk w tym, że decyzja o zabiegu może równie dobrze podziałać motywująco na pacjenta, który będzie oczekiwał po niej znaczącej poprawy stanu zdrowia. Z kolei brak operacji mógłby wprowadzić chorego w apatię. Stanie się tak, gdy pacjent uzna, że bez radykalnych działań nie uda mu sie wyzdrowieć. Takie skutki o psychologicznym podłożu trudniej jest przewidzieć lekarzowi.

Podobne zjawisko występuje w ekonomii pod nazwą „nie-keynesowskich skutków zacieśnienia fiskalnego”. Pojęcie to padło podczas dyskusji na czerwcowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej.

 

Dyskusja z Rzońcą

Mimo, że w opisie dyskusji zamieszczonym na stronie Narodowego Banku Polskiego nie padają personalia, można na 99 proc. założyć, że autorem wypowiedzi o skutkach nie-keynesowskich był Andrzej Rzońca. Jest on jedynym ekspertem zajmującym się tą tematyką w RPP i jednocześnie prowadzi w Szkole Głównej Handlowej wykład pod identyczną nazwą.

Okazuje się, że nie tylko co do kwestii „ciąć czy nie ciąć?” nie istnieje konsensus. Wątpliwości budzi nawet to, jak cięcia wpłyną na łączny popyt. Keynes, a za nim Barack Obama, postulują wzrost wydatków publicznych w celu uniknięcia recesji. Pozostając w zgodzie z teorią Keynesa część członków RPP obawia się negatywnego wpływu redukcji publicznych wydatków krajów europejskich (głównie Niemiec) na polski eksport.

Członek RPP, przywołując skutki nie-keynesowskie, przeciwstawia się sceptykom i wskazuje na możliwość relatywnie silniejszego wzrostu popytu prywatnego u naszych partnerów handlowych. Dzięki reformom mieszkańcy Europy Zachodniej mogą optymistyczniej oceniać przyszły stan gospodarki. Ekonomista ten podkreśla zarazem, że kluczowym czynnikiem będzie struktura zacieśnienia (podwyżka podatków, czy zmniejszenie wydatków; rodzaj obniżanych wydatków). Oprócz tego ważna jest wiarygodność polityków przeprowadzających reformy. Pacjent jest bowiem spokojniejszy, gdy oddaje się w ręce chirurga o wysokiej reputacji...

Jeden z członków RPP odpowiedział, że „w warunkach bardzo niskich stóp procentowych mało prawdopodobne jest wystąpienie silnych nie-keynesowskich efektów zacieśnienia fiskalnego”. Tymczasem w publikacji Rzońcy, w której opisuje on zmodyfikowany model Blancharda jedna z konkluzji to stwierdzenie odwrotne.

 

Niemcy, stopy i wyrzeczenia

Owo stwierdzenie brzmi: „im niższy byłby poziom realnej stopy procentowej, tym dłuższy byłby przedział czasu, w którym podwyższenie podatków mogłoby prowadzić do zwiększenia majątku gospodarstw domowych”. Przedział ten liczony jest od momentu osiągnięcia przez zadłużenie poziomu krytycznego. Dzieje się tak, kiedy koszt obsługi długu zrówna się z wartością opodatkowania dochodów.

Czyli: Angela Merkel ogranicza wydatki, a dzięki temu, że stopy w strefie euro są niskie, mieszkańcy Niemiec chętniej akceptują te wyrzeczenia i w konsekwencji polscy eksporterzy nie tracą. Co więcej - ze zmodyfikowanego modelu Blancharda wynika, że majątek gospodarstw domowych dzięki konsolidacji fiskalnej wzrośnie, jeżeli dług publiczny przekroczył poziom krytyczny relatywnie niedawno. Czy zadłużenie, istotnych z polskiego punktu widzenia, Niemiec przekroczyło ten punkt rzeczywiście niedawno? A czy w ogóle przekroczyło? Czy zatem będą miały miejsce efekty nie-keynesowskie? Jak na nie wpłynie niski poziom stóp procentowych?

Wkrótce będzie można ocenić skutki konsolidacji fiskalnych dokonanych w Niemczech, Grecji, czy też Wielkiej Brytanii. Dzięki temu poznamy także odpowiedzi na wyżej postawione pytania.

Możemy być jednak spokojni, że mimo tego burzliwa dyskusja prędko nie ustanie.