Money.plManagerPrivate BankingInwestycjeBrazylia – szansa inwestycyjna czy pociąg, który już odjechał
sekcja sponsorowana
Inwestycje
2008-07-08 14:30

Brazylia – szansa inwestycyjna czy pociąg, który już odjechał

Autor: Michał Ząbczyński, Private Banker | Noble Bank

Porównując wykresy różnych rynków akcji za ostatnie dwanaście miesięcy, trudno przejść obojętnym wzrokiem obok wykresu głównego indeksu brazylijskiej giełdy - Bovespa.

Podczas gdy większość rynków notuje poziomy w dalszym ciągu niższe niż przed rokiem, a przynajmniej nie odrobiła jeszcze strat do dołka z sierpnia ubiegłego roku (wyjątkiem są tu niektóre rynki azjatyckie), giełda brazylijska z powodzeniem stopniowo bije kolejne rekordowe poziomy, zyskując w ciągu ostatniego roku ponad 40 proc. Dwa największe załamania (w sierpniu 2007 oraz styczniu tego roku) przyniosły posiadaczom akcji brazylijskich spółek nie mniej emocji, co posiadaczom akcji z innych rynków. Rynek brazylijski jednak w przeciwieństwie chociażby do Polski bardzo szybko potrafił zapomnieć o kłopotach największej z gospodarek.


Sytuacja gospodarcza

Warto zastanowić się zatem, co sprawia, że Brazylia była w ostatnim czasie tak atrakcyjnym rynkiem. Patrząc na ubiegłe lata wzrost PKB tego kraju nie budzi większych emocji, porównując go do gospodarki Chin czy nawet Polski: 2005 - 5,1 proc., 2006 - 2,3 proc., 2007 - 5,4 proc. Prognoza na ten rok przewiduje wzrost o 4,8 proc., a na przyszły 5,2 proc. Warto zauważyć, że wzrost w tym roku będzie głównie napędzany przez czynniki wewnętrzne - prywatną konsumpcję, inwestycje i wydatki publiczne. W pierwszych dwóch miesiącach tego roku gospodarka brazylijska odnotowała szybkie tempo ekspansji - dla przykładu produkcja przemysłowa wzrosła w styczniu o 8,7 proc., a w lutym o 9,7 proc., podczas gdy rok wcześniej było to zaledwie 3 proc. Dla porównania Polska notowała podobne poziomy tych wskaźników już w 2007, co potwierdza fakt, iż brazylijska gospodarka dopiero niedawno wkroczyła na ścieżkę stosunkowo szybkiego wzrostu. Brak oznak spowolnienia gospodarka Brazylii zawdzięcza również silnemu rynkowi wewnętrznemu, eksportowi surowców jak i nie nazbyt wysokiej inflacji. Ta ostatnia utrzymuje się blisko celu 4,5 proc. (jeszcze kilka lat temu było to kilkanaście procent) wyznaczonego przez bank centralny, który ostatnio zacieśnił nieco politykę pieniężną. Pomimo tego, już w tej chwili przewiduje się, że stopy procentowe jeszcze w tym roku powrócą do poprzednich poziomów, co jest jednym z czynników pozytywnie przekładających się na rynek akcji.
Osiągana nadwyżka w handlu zagranicznym (40 miliardów USD) to rezultat wspominanej już hossy energetycznej i "żywnościowej" oraz dobrej kondycji eksportu, który na szczęście dla gospodarki Brazylii, biorąc pod uwagę obecną sytuację w światowej gospodarce, zaledwie w 2,5 proc. kierowany jest do Stanów Zjednoczonych. Nie będzie ona zatem, przynajmniej w najbliższym czasie, podatna na negatywne skutki recesji w Ameryce.
Wspierana również reformami ekonomicznymi gospodarka Brazylii ma się jednym słowem dobrze, choć przyglądając się poszczególnym danym makro nie są one aż tak odległe od tych w innych krajach segmentu emerging markets.


Gdzie leżą inne przyczyny?

W odróżnieniu od innych krajów Brazylia posiada zasoby, których gdzie indziej brakuje. Są to ogromne zasoby urodzajnej i w dużym stopniu niewykorzystanej ziemi oraz równie wielkie zasoby wody w basenie Amazonki. Ta ostatnia nie tylko ma znaczenie w produkcji rolnej, ale również przy produkcji energii - z której rosnącym zapotrzebowaniem styka się reszta świata. 80 proc. energii w Brazylii produkowane jest przez elektrownie wodne, a wzrost zapotrzebowania zostanie pokryty przez dwa duże nowe projekty prowadzone na Amazonce. Równie dobrze Brazylijczycy radzą sobie z produkcją biopaliw. Od dawna wytwarzane są one na bazie trzciny cukrowej, co jest bardziej efektywną metodą od tej stosowanej np. w Stanach opartej o kukurydzę. Tak wytworzony bioetanol może być z powodzeniem sprzedawany po cenach zbliżonych do zwykłej benzyny (vide wzrost cen ropy naftowej w ostatnich latach). Oprócz ewidentnych zalet związanych z brakiem potrzeby importu drożejących surowców energetycznych, Brazylia korzysta również na eksporcie ropy naftowej i gazu ziemnego, których zasoby niedawno okazały się być duże większe niż do tej pory sądzono - energetyczny gigant Petrobras zakomunikował w 2007 r. znalezienie zasobów ropy i gazu ziemnego na wybrzeżu blisko Sao Paulo szacowanych na 5 do 8 miliardów baryłek, a niedawno poinformował o odkryciu równie wielkiego złoża gazu w okolicach Rio. Jeśli szacunki te okażą się słuszne, Brazylia ma szansę wskoczyć do ligi eksporterów na miarę krajów Zatoki Perskiej czy Wenezueli.
Wracając do płodów rolnych (na które popyt i ceny w ostatnim roku gwałtownie wzrosły), Brazylia dzięki dostępności areałów uprawnych i zasobom wody jest jednym z największych producentów artykułów rolnych od cukru i kawy po wołowinę i drób. Oprócz tego posiada pokaźne złoża uranu, niklu, złota i platyny.
Wszystko to sprawia, że Brazylia staje się zapleczem energetycznym, żywnościowym i surowcowym dla reszty świata, skąd popyt na wszystkie te towary nieustannie rośnie. Zakładając, że popyt przekłada się również na ceny tych towarów (a jak dotąd wszystko na to wskazuje), stan taki bardzo dobrze wróży brazylijskim spółkom związanym z tymi sektorami.


Polityka

W końcu Brazylię można uznać za kraj politycznie stabilny. Po kryzysie argentyńskim z 2001 r. zostało jedynie wspomnienie. W połowie 2002 r. Brazylia otrzymała od Międzynarodowego Funduszu Walutowego stabilizacyjną pożyczkę w wysokości 30,4 mld dolarów (błyskawicznie spłaconą w 2005 r.). Choć sposób rządzenia odbiega od perfekcji, przeprowadzane są reformy gospodarcze, a obecny prezydent Luiz da Silva często opisywany jest jako osoba pragmatyczna i jednocześnie popularna. Z ciekawostek można przytoczyć, że codzienne 164 obywateli Brazylii staje się milionerami.


Czy zatem warto?

Od początku 2003 r. do końca 2007 r. główny indeks brazylijskiej giełdy Bovespa wzrósł o ponad 500 proc. Należy przy tym zauważyć, że było to w dużej mierze zasługą dwóch spółek-gigantów - petrochemicznej Petrobras oraz wydobywczej Vale do Rio Doce, których wzrosty były pochodną światowego boomu surowcowego, a których udział w samym indeksie wynosi aż 25 proc. Inwestycja po tak pokaźnym wzroście może być obarczona dużym ryzykiem głębszej korekty.
Również oceniając atrakcyjność giełdy w Sao Paulo poprzez pryzmat wyceny spółek wskaźnikiem P/E (cena/zysk), nie wypadnie ona najlepiej - średnio dla całego indeksu wskaźnik ten wynosi ok. 26, czyli prawie dwa razy więcej niż na polskiej giełdzie. Co prawda sporo mu jeszcze do poziomów obserwowanych w Chinach czy Indiach, niemniej stanowi wskazówkę, że rynku tego z pewnością nie można zaliczyć do "tanich". Dodatkowo ze względu na duże uzależnienie od sytuacji na rynku surowców, który w świetle spowolnienia w Stanach Zjednoczonych i Europie może odnotować korektę wzrostów, istnieje i tu spora szansa na uszczuplenie wzrostów brazylijskiego indeksu z ostatnich lat.
Na pytanie, czy warto inwestować w rynek brazylijski, odpowiedź może być zatem różna w zależności od punktu widzenia. Jeśli bierzemy pod uwagę ogromny potencjał tego kraju tkwiący zarówno w bogactwie dóbr naturalnych, jak i ogólnym obecnym poziomie rozwoju, odpowiedź jest jak najbardziej pozytywna. Z drugiej strony, patrząc przez pryzmat aktualnych wycen i historycznej stopy zwrotu, wchodzenie w ten rynek dziś może być obarczone sporym ryzykiem. Jeśli jesteśmy w stanie je zaakceptować i przyjąć horyzont inwestycji 4-5 letni, wybór taki będzie uzasadniony. Jeśli nie - być może warto poczekać na korektę, choć tu ma żadnej pewności, że się wydarzy. Najlepszą strategią na najbliższe 1,5-2 lata wydaje się być zatem stopniowe dokupowanie instrumentów związanych z rynkiem brazylijskim. Taka taktyka pozwoli uśrednić poziom wejścia i przygotować portfel na kolejne lata.




Michał Ząbczyński , Private Banker | Noble Bank