Autor: Michał Ząbczyński, Private Banker | Noble Bank
Sytuacja gospodarcza
Warto zastanowić się zatem, co sprawia, że Brazylia była w ostatnim czasie tak
atrakcyjnym rynkiem. Patrząc na ubiegłe lata wzrost PKB tego kraju nie budzi
większych emocji, porównując go do gospodarki Chin czy nawet Polski: 2005 -
5,1 proc., 2006 - 2,3 proc., 2007 - 5,4 proc. Prognoza na ten rok przewiduje
wzrost o 4,8 proc., a na przyszły 5,2 proc. Warto zauważyć, że wzrost w tym
roku będzie głównie napędzany przez czynniki wewnętrzne - prywatną konsumpcję,
inwestycje i wydatki publiczne. W pierwszych dwóch miesiącach tego roku gospodarka
brazylijska odnotowała szybkie tempo ekspansji - dla przykładu produkcja przemysłowa
wzrosła w styczniu o 8,7 proc., a w lutym o 9,7 proc., podczas gdy rok wcześniej
było to zaledwie 3 proc. Dla porównania Polska notowała podobne poziomy tych
wskaźników już w 2007, co potwierdza fakt, iż brazylijska gospodarka dopiero
niedawno wkroczyła na ścieżkę stosunkowo szybkiego wzrostu. Brak oznak spowolnienia
gospodarka Brazylii zawdzięcza również silnemu rynkowi wewnętrznemu, eksportowi
surowców jak i nie nazbyt wysokiej inflacji. Ta ostatnia utrzymuje się blisko
celu 4,5 proc. (jeszcze kilka lat temu było to kilkanaście procent) wyznaczonego
przez bank centralny, który ostatnio zacieśnił nieco politykę pieniężną. Pomimo
tego, już w tej chwili przewiduje się, że stopy procentowe jeszcze w tym roku
powrócą do poprzednich poziomów, co jest jednym z czynników pozytywnie przekładających
się na rynek akcji.
Osiągana nadwyżka w handlu zagranicznym (40 miliardów USD) to rezultat wspominanej
już hossy energetycznej i "żywnościowej" oraz dobrej kondycji eksportu,
który na szczęście dla gospodarki Brazylii, biorąc pod uwagę obecną sytuację
w światowej gospodarce, zaledwie w 2,5 proc. kierowany jest do Stanów Zjednoczonych.
Nie będzie ona zatem, przynajmniej w najbliższym czasie, podatna na negatywne
skutki recesji w Ameryce.
Wspierana również reformami ekonomicznymi gospodarka Brazylii ma się jednym
słowem dobrze, choć przyglądając się poszczególnym danym makro nie są one aż
tak odległe od tych w innych krajach segmentu emerging markets.
Gdzie leżą inne przyczyny?
W odróżnieniu od innych krajów Brazylia posiada zasoby, których gdzie indziej
brakuje. Są to ogromne zasoby urodzajnej i w dużym stopniu niewykorzystanej
ziemi oraz równie wielkie zasoby wody w basenie Amazonki. Ta ostatnia nie tylko
ma znaczenie w produkcji rolnej, ale również przy produkcji energii - z której
rosnącym zapotrzebowaniem styka się reszta świata. 80 proc. energii w Brazylii
produkowane jest przez elektrownie wodne, a wzrost zapotrzebowania zostanie
pokryty przez dwa duże nowe projekty prowadzone na Amazonce. Równie dobrze Brazylijczycy
radzą sobie z produkcją biopaliw. Od dawna wytwarzane są one na bazie trzciny
cukrowej, co jest bardziej efektywną metodą od tej stosowanej np. w Stanach
opartej o kukurydzę. Tak wytworzony bioetanol może być z powodzeniem sprzedawany
po cenach zbliżonych do zwykłej benzyny (vide wzrost cen ropy naftowej w ostatnich
latach). Oprócz ewidentnych zalet związanych z brakiem potrzeby importu drożejących
surowców energetycznych, Brazylia korzysta również na eksporcie ropy naftowej
i gazu ziemnego, których zasoby niedawno okazały się być duże większe niż do
tej pory sądzono - energetyczny gigant Petrobras zakomunikował w 2007 r. znalezienie
zasobów ropy i gazu ziemnego na wybrzeżu blisko Sao Paulo szacowanych na 5 do
8 miliardów baryłek, a niedawno poinformował o odkryciu równie wielkiego złoża
gazu w okolicach Rio. Jeśli szacunki te okażą się słuszne, Brazylia ma szansę
wskoczyć do ligi eksporterów na miarę krajów Zatoki Perskiej czy Wenezueli.
Wracając do płodów rolnych (na które popyt i ceny w ostatnim roku gwałtownie
wzrosły), Brazylia dzięki dostępności areałów uprawnych i zasobom wody jest
jednym z największych producentów artykułów rolnych od cukru i kawy po wołowinę
i drób. Oprócz tego posiada pokaźne złoża uranu, niklu, złota i platyny.
Wszystko to sprawia, że Brazylia staje się zapleczem energetycznym, żywnościowym
i surowcowym dla reszty świata, skąd popyt na wszystkie te towary nieustannie
rośnie. Zakładając, że popyt przekłada się również na ceny tych towarów (a jak
dotąd wszystko na to wskazuje), stan taki bardzo dobrze wróży brazylijskim spółkom
związanym z tymi sektorami.
Polityka
W końcu Brazylię można uznać za kraj politycznie stabilny. Po kryzysie argentyńskim
z 2001 r. zostało jedynie wspomnienie. W połowie 2002 r. Brazylia otrzymała
od Międzynarodowego Funduszu Walutowego stabilizacyjną pożyczkę w wysokości
30,4 mld dolarów (błyskawicznie spłaconą w 2005 r.). Choć sposób rządzenia odbiega
od perfekcji, przeprowadzane są reformy gospodarcze, a obecny prezydent Luiz
da Silva często opisywany jest jako osoba pragmatyczna i jednocześnie popularna.
Z ciekawostek można przytoczyć, że codzienne 164 obywateli Brazylii staje się
milionerami.
Czy zatem warto?
Od początku 2003 r. do końca 2007 r. główny indeks brazylijskiej giełdy Bovespa
wzrósł o ponad 500 proc. Należy przy tym zauważyć, że było to w dużej mierze
zasługą dwóch spółek-gigantów - petrochemicznej Petrobras oraz wydobywczej Vale
do Rio Doce, których wzrosty były pochodną światowego boomu surowcowego, a których
udział w samym indeksie wynosi aż 25 proc. Inwestycja po tak pokaźnym wzroście
może być obarczona dużym ryzykiem głębszej korekty.
Również oceniając atrakcyjność giełdy w Sao Paulo poprzez pryzmat wyceny spółek
wskaźnikiem P/E (cena/zysk), nie wypadnie ona najlepiej - średnio dla całego
indeksu wskaźnik ten wynosi ok. 26, czyli prawie dwa razy więcej niż na polskiej
giełdzie. Co prawda sporo mu jeszcze do poziomów obserwowanych w Chinach czy
Indiach, niemniej stanowi wskazówkę, że rynku tego z pewnością nie można zaliczyć
do "tanich". Dodatkowo ze względu na duże uzależnienie od sytuacji
na rynku surowców, który w świetle spowolnienia w Stanach Zjednoczonych i Europie
może odnotować korektę wzrostów, istnieje i tu spora szansa na uszczuplenie
wzrostów brazylijskiego indeksu z ostatnich lat.
Na pytanie, czy warto inwestować w rynek brazylijski, odpowiedź może być zatem
różna w zależności od punktu widzenia. Jeśli bierzemy pod uwagę ogromny potencjał
tego kraju tkwiący zarówno w bogactwie dóbr naturalnych, jak i ogólnym obecnym
poziomie rozwoju, odpowiedź jest jak najbardziej pozytywna. Z drugiej strony,
patrząc przez pryzmat aktualnych wycen i historycznej stopy zwrotu, wchodzenie
w ten rynek dziś może być obarczone sporym ryzykiem. Jeśli jesteśmy w stanie
je zaakceptować i przyjąć horyzont inwestycji 4-5 letni, wybór taki będzie uzasadniony.
Jeśli nie - być może warto poczekać na korektę, choć tu ma żadnej pewności,
że się wydarzy. Najlepszą strategią na najbliższe 1,5-2 lata wydaje się być
zatem stopniowe dokupowanie instrumentów związanych z rynkiem brazylijskim.
Taka taktyka pozwoli uśrednić poziom wejścia i przygotować portfel na kolejne
lata.

Dwudziestu brytyjskich emerytów testuje nowatorskie rozwiązanie, które ma pomóc seniorom dłużej cieszyć się jazdą samochodem.