Autor: Łukasz Wróbel, analityk | Open Finance
Nie możesz grać według starych zasad, gdy zmieniają się reguły gry. Gdy na rynku w zawrotnym tempie pędzą ceny wszystkich dóbr uciekamy od gotówki na rzecz aktywów o stałej wartości.
Gorączka giełdowych inwestycji z pierwszej połowy ubiegłego roku jest już historią, dzisiaj większa część inwestorów zastanawia się nie jak wybrać fundusz, który dwucyfrową stopą zwrotu pokona konkurencję, ale raczej jak ochronić kapitał w trudnych czasach. O ile krajowa gospodarka, mimo studzących zapał komentarzy ekonomistów, nie bardzo chce hamować, to mocno niepokojące sygnały za oceanu z tygodnia na tydzień zwiększają prawdopodobieństwo recesji w USA. Niestety globalizacja rynków w obecnych warunkach ma niekorzystny wpływ na warszawski parkiet - niepokój zasiany w Stanach Zjednoczonych nie sprzyja przenoszeniu kapitału do Polski, którą wciąż wrzuca się do worka z metką "rynki wschodzące = większe ryzyko", a oszczędności rodaków ulokowane w funduszach inwestycyjnych mogą wykazywać większą skłonność do powrotu na lokaty bankowe do momentu uspokojenia niestabilnych rynków finansowych.
W naszym cyklu pisaliśmy do tej pory o strategiach inwestycyjnych
pozwalających skutecznie pomnożyć oszczędności, ale dzisiaj spojrzymy na rynki
z innej perspektywy - zdejmiemy różowe okulary i rozważymy czarny
scenariusz. Co robić, gdy dochodzimy do wniosku, że gospodarka jest w tarapatach,
a z giełdy nic już nie ugramy? W żadnym wypadku nie zamierzam
tutaj straszyć krachem, ani globalnym kryzysem finansowym, ale chcę pokazać,
że możliwa jest sytuacja, w której wszyscy chociaż chcą zarabiać - realnie
tracą i przed takim scenariuszem można się zabezpieczyć. Osobisty plan
awaryjny to nie komfort, ale konieczność, bez względu na to czy dysponujemy
kilkumilionowym portfelem papierów wartościowych i nieruchomości, czy niewielką
część przeciętnej pensji lokujemy na lokacie bankowej lub w funduszach.
Gospodarka oraz giełda mają to do siebie, że funkcjonują w cyklach i powinniśmy
wyciągać z tego konkretne wnioski, aby w trendzie spadkowym nie oddać
giełdzie wcześniej zarobionych pieniędzy.
Cena zmienną jest
Teoretycy ekonomii definiują recesję jako dwa kolejne kwartały z ujemnym przyrostem PKB, ale trudno przełożyć samą zmianę produktu narodowego brutto na wartość aktywów finansowych. Większe znaczenie dla opłacalności inwestycji ma inflacja, która pokazuje jak szybko zmieniają się ceny. Przykładowo, jeżeli okaże się, że w ciągu roku oszczędności na bankowej lokacie przyrosły o 4 proc., a w tym samym czasie inflacja wyniosła 5 proc., to chociaż z banku wypłacimy kwotę większą od ulokowanej, to na tej operacji ponieśliśmy realną stratę, gdyż ceny rosły szybciej niż wartość naszej inwestycji. Ekonomiści mówią w takiej sytuacji o spadku siły nabywczej pieniądza - za ten sam 1 tys. PLN możemy kupić mniej niż przed rokiem.
W normalnych warunkach ceny w krajach dojrzałych gospodarczo nie rosną szybciej niż ok. 3-5 proc., wysoka inflacja zagraża stabilnemu rozwojowi i jest bardzo poważnym problemem dla władz monetarnych. Skrajny przypadek to hiperinflacja, kiedy inflacja przekracza ok. 150 proc. rocznie i wywołuje kompletne załamanie systemu finansowego. Możliwa jest również sytuacja, kiedy ceny wszystkich produktów systematycznie spadają, czyli deflacja. O ile hiperinflację możemy pamiętać z początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy kapitalizm stawiający pierwsze musiał doprowadzić do wyrównania rynkowych cen z zaniżaną sztucznie przez wiele lat wartością towarów, to trudno wyobrazić sobie dziś w Polsce deflację. Taniejące w dynamicznym tempie nieruchomości w USA sprawiają, że taki scenariusz dla amerykańskiej gospodarki jest jednym z możliwych w dłuższej perspektywie (np. gdyby ceny surowców ustabilizowały się po kilku latach wzrostów).
Hiperinflacja oznacza dramatyczny spadek zaufania do pieniędzy i choć
wciąż występuje w niektórych słabo rozwiniętych gospodarkach (np. Zimbabwe),
to kontekście globalnym jej wystąpienie to niemal czysta teoria. Skupmy się
zatem na strategii inwestycyjnej na okres wysokiej inflacji, dalekiej jednak
od hiperinflacji Republiki Weimarskiej z lat dwudziestych ubiegłego wieku,
kiedy mennice nie nadążały z drukowaniem bezwartościowych banknotów. Dziś
bardziej realny scenariusz, to ceny produktów spożywczych i dóbr trwałych
rosnące po kilka procent rocznie, co sprawia, że skuteczna dywersyfikacja portfela
jest coraz trudniejsza.
Budowa portfela
Dobrze jest mieć metale szlachetne (złoto, srebro, platyna), ponieważ bez względu na upływ czasu zachowują one swoją wartość nabywczą, co przy wysokiej inflacji ma kluczowe znaczenie. Takiej inwestycji możemy dokonać nie tylko przez nabycie sztabek w fizycznej formie, co nie należy do najdostępniejszych rozwiązań, ale przez zakup monet, funduszy inwestycyjnych lokujących kapitał w spółki z branży wydobywczej czy też produkt strukturyzowany oparty na kontraktach terminowych na złoto.
Nieco ryzykowniejsze stają się surowce rolne i energia, które od ubiegłego roku mocno podrożały na fali wiadomości o ciągłym wzroście zapotrzebowania oraz globalnym spadku zbiorów. W obecnej sytuacji po wystrzale cen na rynku surowcowym w 2007 r. ryzyko takiej inwestycji znacznie się zwiększyło i dotkliwa korekta może przyjść w każdym momencie, dlatego dobrym pomysłem wydają się lokaty strukturyzowane powiązane z surowcowymi indeksami. Gwarantują one zachowanie wpłaconej kwoty, a jednocześnie dają nadzieję na zysk, jeśli trend wzrostowy zdoła się utrzymać.
Kiedy inflacja niepokojąco przyspiesza powinniśmy wystrzegać się nadmiaru gotówki i jej odpowiedników (lokaty, fundusze rynku pieniężnego). Od osiągniętego z oprocentowania zysku przecież trzeba zapłacić podatek Belki, po czym w rękach inwestora zostaje niski zysk lub realna strata (gdy nasz kapitał jest pomnażany wolniej od wskaźnika inflacji). W takiej sytuacji stosunkowo bezpieczne są instrumenty wyceniane w obcych walutach, które relatywnie zyskują na wartości w odniesieniu do lokalnego pieniądza (np. zagraniczne obligacje, walutowe konta oszczędnościowe, itp.), ale na obecną chwilę nie jest najlepsza strategia dla zarabiających i inwestujących w złotówkach, gdyż to właśnie nasza waluta korzysta ze spadku zaufania do dolara.
Historycznie akcje okazywały się do tej pory dobrą inwestycją w czasie wysokiej inflacji, ale aktualnie ryzyko dużych wahań na giełdach jest na tyle wysokie, że chyba warto szukać alternatywnych rozwiązań i przynajmniej część środków z funduszy akcyjnych przenieść w nieco bezpieczniejsze obszary. Mogą to być nieruchomości, których ceny w największych miastach Polski stabilizują się od kilku miesięcy. Nie warto na pewno w panice opuszczać rynku akcji, ponieważ odbieramy sobie tym samym szansę na udział w ewentualnym odbiciu indeksów, lecz przede wszystkim musimy zaostrzyć kryteria wyboru spółek i sektorów do portfela. Metody stosowane podczas hossy nie mają szans powodzenia na trudnym rynku, dlatego powstrzymajmy się od spekulacyjnego kupowania i prób łapania dołków - dziś lepiej mieć gotówkę niż zostać inwestorem długoterminowym z przymusu. Początkujący inwestorzy popełniają często ten sam błąd: gdy kupiony walor gwałtownie tanieje, zamiast szybko uciąć straty, trzymają go w portfelu doszukując się na siłę argumentów przemawiających za powrotem do pozytywnego trendu.
Za granicą inwestorzy mają do dyspozycji instrumenty niedostępne na dzień dzisiejszy
w Polsce, takie jak, możliwość krótkiej sprzedaży akcji czy fundusze indeksowe
zarabiające na spadkach na giełdzie. Można natomiast kupić obligacje, których
oprocentowanie jest zależne od inflacji (według wzoru inflacja plus marża) i tego
typu papiery kupowane bezpośrednio (nie przez fundusze obligacji), mogą również
zabezpieczyć portfel przed skutkami wzrostu cen.
Powrót do gry
Teraz po wskazaniu możliwości "defensywnej gry" w niezwykle trudnej sytuacji możemy wrócić do rzeczywistości, która na szczęście na dzień dzisiejszy nie zmusza do tak drastycznych zmian stylu inwestowania. Jeśli przed ponownym założeniem różowych okularów miałbyś zapomnieć wszystko czego właśnie się dowiedziałeś, to postaraj się jedynie zapamiętać, że nie możesz grać według starych zasad, gdy zmieniają się reguły gry. Gdy na rynku w zawrotnym tempie pędzą ceny wszystkich dóbr uciekamy od gotówki i krajowej waluty, na korzyść walut krajów o niskiej inflacji.
Scenariusz 1:
Inwestycje w warunkach wysokiej inflacji
Aktywa
Wysoka inflacja - ceny rosną bardzo szybko
Mieszkanie
Kupić, gdy rata kredytu rośnie wolniej niż Twoja pensja (minimalizuj ryzyko)
Gotówka
Unikaj jak ognia, kupuj waluty obce
Dobra
trwałe, złoto, metale
szlachetne, surowce - Kupuj (ryzyko)
Akcje,
fundusze akcji
Warto
posiadać
Waluty
Kupuj (CHF, JPY, EUR)
Obligacje
Krajowe - unikaj, zagraniczne - bezpieczne (zarabiaj w walucie, gdy Twój
pieniądz tanieje)
Kredyt
(dźwignia finansowa)
Tak
(przy pewnych dochodach)
Zapamiętaj
Kupuj trwałą wartość. Uciekaj od gotówki
w inne aktywa.
Źródło: gazeta Private Banking, 15 maja 2008
Dwudziestu brytyjskich emerytów testuje nowatorskie rozwiązanie, które ma pomóc seniorom dłużej cieszyć się jazdą samochodem.