Czy skuteczne pomnażanie majątku może
spowodować "uśpienie" czujności inwestorów i wzrost akceptacji
ponoszonego ryzyka? Czy "magia rynku byka" może być pułapką dla
niedoświadczonych inwestorów?
Te pytania nabierają szczególnego znaczenia w kontekście polskiego,
jeszcze stosunkowo młodego rynku. Mniejsze doświadczenie inwestorów
często skutkuje bardziej emocjonalnymi niż racjonalnymi działaniami,
co w efekcie może być przyczyną niepotrzebnych strat. Skomplikowane,
bardziej wyszukane instrumenty finansowe rzadko wzbudzają zainteresowanie
polskich inwestorów, którzy wciąż preferują prostsze, bardziej
znane formy. Coraz częściej jednak, tak jak na bardziej rozwiniętych
rynkach, są to fundusze inwestycyjne, a te - czego nie są często
świadomi ich uczestnicy - wymagają czasem aktywnego podjęcia niełatwej
decyzji, szczególnie w warunkach strat.
Podstawą skutecznego zarządzania majątkiem jest umiejętna dywersyfikacja
portfela. Dlatego mniejszą lub większą część inwestycji stanowią
zwykle akcje spółek notowanych na warszawskiej giełdzie lub agresywne
fundusze inwestycyjne. Dzięki hossie trwającej na polskiej giełdzie
od blisko 4 lat beneficjenci dobrej koniunktury stają się coraz
bardziej zamożni.
Apetyt na zamożność...
Według teorii finansów każdego inwestora określa jego indywidualna,
matematyczna krzywa, obrazująca poziom akceptacji ryzyka w zależności
od oczekiwanego zysku i możliwej straty. Z założenia nie ulega
ona zmianie niezależnie od kontekstu, w jakim podejmowana jest
decyzja inwestycyjna. Dla przykładu wzrost zamożności inwestora
nie powinien wpłynąć na modyfikację dobieranych typów inwestycji.
A jaka jest rzeczywistość?
Apetyt rośnie w miarę... zamożności. Interesujące wyniki pokazują
badania mające na celu z jednej strony identyfikację zachowań,
które można określić mianem ryzykownych (również w kontekście
inwestowania), a z drugiej czynników społeczno-ekonomicznych,
mogących mieć na nie wpływ. Okazuje się, że bardziej majętni inwestorzy
częściej wybierają instrumenty finansowe charakteryzujące się
większym ryzykiem, w większym stopniu się zadłużają oraz chętniej
korzystają z hazardu jako formy pomnażania pieniędzy. Osoby o
wyższych dochodach są skłonne zaryzykować większą ich część celem
ich pomnażania, w porównaniu do osób mniej zarabiających. Częściej
stosują w tym celu dźwignię finansową, wykorzystując zadłużenie,
aby szybciej powiększać zyski.
Wskakują na górce
Akceptacja większego ryzyka jest częstsza wśród osób z większą
zasobnością portfela. Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić,
czy to wzrost zamożności jest przyczyną zwiększenia tolerancji
ryzyka, czy jest zupełnie odwrotnie - wzrost zamożności jest efektem
podejmowania ryzyka? Co więcej "dobra inwestycyjna passa" nie
zwiększa chęci do dobierania do portfela ryzykownych aktywów.
Raczej jest tak, że inwestorzy są skłonni do realizowania wypracowanych
zwrotów niż do dopłacania kolejnych kwot. Zyski wypracowywane
na giełdzie są raczej zachętą dla "biernych" graczy niż tych obecnych
na rynku od dłuższego czasu. Dotychczasowi obserwatorzy wabieni
magią ponadprzeciętnych zwrotów stają się czynnymi inwestorami
i niestety bardzo często wybierają do tego niefortunny moment.
Wejście na rynek na tzw. "górce" jest często przyczyną nieoczekiwanych,
szybkich strat. Mniej doświadczeni gracze w takiej sytuacji często
nieświadomie stają się jeszcze większymi ryzykantami, zwiększając
poziom inwestycji, co może przełożyć się na pomnożenie strat.
Psychologowie kontra teoria...
Psychologowie stwierdzają brak stałości preferencji w zakresie
akceptacji ryzyka. Zmieniają się one w zależności od kontekstu,
w jakim zapada decyzja o wyborze sposobu ulokowania pieniędzy.
Będzie ona inna w sytuacji decydowania jedynie o ułamku majątku,
a inna zaraz po poniesieniu dotkliwej straty. Z pewnością wartość
majątku, albo bardziej precyzyjnie - jego zmiana w niedalekiej
przeszłości może często nieświadomie wpłynąć na poziom podejmowanego
ryzyka. "Asekuranci" mogą stać się "ryzykantami", co w efekcie
może skutkować zbyt pochopną decyzją inwestycyjną, szczególnie
po 4 latach hossy...
Bartosz Michałek
Private Banker
Noble Bank