Na skróty
Money.plManagerStrategieCase studyReklama jak serial, kończy się biegunką
Anna Anagnostopulu
Anna Anagnostopulu, redaktor prowadząca Manager.Money.pl
2011-06-17 06:30
Reklama jak serial, kończy się biegunką
fot: Niebiegam.pl

Reklama jak serial, kończy się biegunką

Autor: Anna Anagnostopulu

1 / 2

Już prawie 30 tysięcy internautów polubiło na Facebooku stronę niebiegam.pl. Czas zatrzymać się w tym opętańczym biegu, zacząć cieszyć się życiem brzmi przekaz kampanii, która wbrew pozorom nie jest reklamą społeczną, tylko leku na rozwolnienie. Akcja promocyjna Stoperanu to przykład świetnie poprowadzonej kampanii teaserowej.

Reklamy teaserowe mają za zadanie wciągnąć konsumenta w grę, zaintrygować go, by potem zaskoczyć. W pierwszej fazie kampanii nie wiadomo, jaki produkt ona promuje i kto za nią stoi, a zaciekawiony klient szuka odpowiedzi na własną rękę, często za pośrednictwem forów internetowych. Dobry teaser jest trochę jak serial, który sprawia, że widz z niecierpliwością czeka na następny odcinek. W przypadku akcji Nie biegam ktoś już zdradził nam zakończenie.

Lubię biegunkę?

Angielskie tease znaczy drażnić, droczyć się. Kampania Stoperanu niewątpliwie dokuczyła tym internautom, którzy kliknęli Lubię to! by zdobyć koszulkę z logo akcji. Specjaliści uważają jednak, że gra jest warta świeczki. - Warto było zaryzykować. Autorom kampanii udało się zrobić szum wokół produktu i trafić z nim do ludzi, którzy nigdy wcześniej o firmie nie słyszeli. W dodatku w dobrym momencie, bo na początku wakacji – ocenia w rozmowie z Money.pl Marek Rosłan, psycholog reklamy i strateg agencji McCann Wourldgroup.

- Ta kampania bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. To pierwsza reklama leku, która jest dowcipna, z humorem. Dzięki temu wyróżnia się na tle konkurencji – mówi Mariusz Wszołek z Zakładu Projektowania Komunikacji Uniwersytetu Wrocławskiego. Pod adresem akcji padają jednak zarzuty o promowanie niezdrowego trybu życia i zwodzenie konsumentów.

- W ramach akcji używamy sportowych metafor - tempo, bieg, wyścig - bo one najlepiej opisują zawrotną szybkość życia. Sądzimy, że w naszej kampanii, w której można zobaczyć m.in skate'a, tancerkę czy osobę grającą w badmintona, trudno doszukać się apoteozy niezdrowego trybu życia - odpiera zarzuty Jan Namedyński, Social Media Director agencji Red8 Digital, która jest autorem kampanii. Namedyński nie obawia się też reakcji internautów.

- "Nie biegam" to element akcji skierowanej do ludzi z poczuciem humoru, która zachęca do cieszenia się życiem i korzystania z każdej chwili. Internauci polubili "Nie biegam" i cała akcja dalej będzie propagowała tą ideę - niezależnie od jej sponsora - deklaruje. Red8 Digital nie odkryła bowiem wszystkich kart i nie chce oficjalnie potwierdzić, że to Stoperan jest obiektem kampanii.

Najgorsze reklamy 2010: twaróg z Chojnic i Napieralski
Dlatego Mariusz Wszołek uważa, że część klientów, szczególnie tych, którzy nie mają do siebie dystansu, może się zirytować. - We współczesnej komunikacji irytacja jest jednak potrzebna. Irytacja, która pozwala się wyróżnić, jest jak najbardziej pozytywna - mówi.

Także Marek Rosłan jest zdania, że nie ma powodów do obaw o reputację marki. - Nie spodziewałbym się bojkotu firmy. Osoby, które klikają "Lubię to!" Na Facebooku to specyficzny rodzaj klientów. Nawet jeśli poczują się zdziwieni, docenią pomysł na reklamę i jej formułę. Protesty środowiska biegaczy tego nie zmienią – mówi psycholog i dodaje: Ostatecznym sprawdzianem efektywności kampanii będą jednak wyniki sprzedaży.

NA DRUGIEJ STRONIE PRZECZYTASZ O ROZBIERANEJ KAMPANII TEASEROWEJ


Genialna kpina

NeoNazi / 90.156.28.* / 2011-06-18 15:30
świetnie sobie ktoś zakpił z ludzi, którzy pół dnia spędzają na tym żeby kliknąć co lubią na facebooku...