
Autor: Maciej Czujko
Zakupy - prosta i powszechna czynność. Dla speców od marketingu jest to jednak proces wart wielu badań. Proces, który można wspomagać. Zwiększać sprzedaż przez kuszenie, a czasem i oszukiwanie klienta.
- Za każdy hipermarketem stoją sztaby ekspertów od marketingu - przyznaje Bożena Łopacka, która pracowała w Biedronce jako kierowniczka sklepu i w 2007 roku wygrała głośny proces o warunki pracy. - Klient jest najważniejszy i pracownicy maj zadbać o niego najlepiej jak mogą. Oczywiście według wytycznych z centrali - dodaje.
Przełom w takim ujęciu sprzedaży nastąpił w latach osiemdziesiątych. Właściciele hipermarketów wpadli wtedy na ważne odkrycie. Okazało się bowiem, że 75 procent decyzji klientów o zakupie zapada przy sklepowej półce. Od tego czasu szefowie sieci postanowili zatrudnić sztaby marketingowców, którzy pracują nad tym, jak najlepiej wciągnąć klienta w wir zakupów.
- Co jakiś czas do sklepu przychodzi tak zwany layout - opowiada Łopacka. - To spis zasad według których trzeba urządzić sklep. Często zdarza się, że zmienia on poprzednie zasady i trzeba cały asortyment umeblować inaczej. Kończy się na tym, że załoga się mobilizuje i przenosi produkty z jednego miejsca w drugie - dodaje.

Czasem niektóre trzeba wyeksponować, a inne schować. Chleb przestawić bliżej mleka, produkt, który słabo się sprzedaje ustawić na środkowej półce, by znalazł się na wysokości oczu klienta.
- Na reklamę w miejscy sprzedaży wydaje się coraz więcej pieniędzy - mówi doktor Bogusław Kwarciak, jeden z najbardziej znanych w kraju ekspertów od marketingu, badacz i praktyk z Agencji Reklamowej Opus B . - Jednak zmieniają się metody. Dziś są coraz bardziej subtelne, choć zdarzają się tacy, którzy wzorem z przeszłości traktują klienta jak psa Pawłowa, czyli behawiorystycznie - dodaje.
Jak wyglądałby dzień przeciętnej klientki hipermarketu, gdyby skondensować wszystkie zabiegi stosowane przez sklepy zabiegów? Oto przykładowe wizyta, w której pokazujemy także nieuczciwe chwyty.
Pani Halina, hipotetyczna mieszkanka dużego miasta, otrzymała drogą pocztową gazetkę reklamową od pobliskiego hipermarketu. Znalazła w niej kilka interesujących ją propozycji. Po pierwsze masło sprzedawali właśnie jakąś złotówkę taniej niż zazwyczaj, po drugie ulubiona herbata lodowa jej męża była w promocji (należało się spieszyć, bo oferta była ważna do wyczerpania zapasów), a po trzecie automatyczny konik na biegunach dla wnusia oferowano jej bajecznie niskiej cenie.
- Wspaniale! - pomyślała pani Halina i długo się nie namyślając wstała z fotela. Ubrała wygodną sukienkę i pantofle bez obcasów oraz wyjęła z szafki pod zlewem dwie ekologiczne siaty. Za kilka minut przestępowała próg ulubionego hipermarketu. Przywitała ją przyjemna muzyka i dość ciekawy zapach. Jedno i drugie napawało ją optymizmem, że dziś wyda mało, a kupi dużo i dobrze.
| Inflacja w ciągu ostatniego roku |
Masło i herbata lodowa znajdowały się na samym końcu, więc najpierw pchnęła koszyk w stronę działu z zabawkami. Odnalazła konika na biegunach i spotkało ją pierwsze rozczarowanie. Okazało się bowiem, że atrakcyjna cena była tylko pierwszą z pięciu rat, które trzeba było za zabawkę zapłacić. Nie dała sobie zepsuć humoru i wzięła taką małą plastikową ciuchcię, która kosztowała tyle, co jedna rata.- Coś wnusiowi przecież muszę kupić - pomyślała. Puściła koszyk w ruch, prosto do masła i herbaty.
PIP wypunktował nadużycia w hipermarketach
Była zdeterminowana, ale ogrom promocji stłoczonych w głównym korytarzy zwolnił jej krok znacząco już po kilku metrach. Uwiedziona krzykliwymi banerami kupiła kilka komplet noży za 49.99, bo to przecież nawet nie pięćdziesiąt złotych, a potem włożyła do koszyka jeszcze spodnie męskie wędkarskie przecenione z 130 złotych na 89,99 - nie zauważyła, że jeszcze tydzień temu owe spodnie kosztowały 69,99 tylko nie miały plakietki Promocja.
Pani Halina zadowolona z siebie szła dalej. Rozochocona postanowiła zrobić normalne zakupy i zapuściła się między półki. Ładowała do koszyka najpotrzebniejsze towary, ale nie szło jej dziś tak szybko jak ostatnimi czasy. Miała wrażenie, że towary są poprzestawiane i trudno było jej odnaleźć to, czego potrzebuje. - Może to i dobrze - pomyślała, gdy w oko wpadały jej coraz to nowe rzeczy, których nie szukała i nie planowała kupić, ale które w końcu wydały się potrzebne.
W jeszcze lepszy humor wprawił ją fakt, że jej ulubiony ketchup robili w nowej, większej butelce, a cena - była pewna - została ta sama. Władowała do koszyka trzy, nie spojrzawszy, że butelka była większa, ale wyposażyli ją też w zakamuflowane wcięcie i sosu w środku było tyle samo, co ostatnio, gdy kupiła tylko jedno opakowanie. To które jeszcze stało w lodówce.
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Hipermarkety miały sens, dopóki były faktycznie tańsze. Dziś już nie są, szkoda czasu na dojazd i bezsensowne bieganie.
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Dot. pisowni
Proszę Państwa, nie można 'ubrać' sukienki, "(...) pisało na półkach (...)" również woła o pomstę do nieba...
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
a co to za miasto?
Drezna już nie ma?
Pamiętam, że kiedyś była na Gazecie pogoda w Milanie...
cd. błędów....
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
'Herbata LODOWA'??
To jest herbata MROZONA, drogi panie Czujko.
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
hmm... kto to pisał?
zgroza
"automatyczny konik na biegunach dla wnusia oferowano jej bajecznie niskiej cenie"
to jest po polsku...?
i moje ukochane:
"Ubrała wygodną sukienkę i pantofle bez obcasów"
można wiedzieć W CO mianowicie "ubrała" tę sukienkę i pantofle...?
no i takie drobiazgi:
"Na reklamę w miejscy sprzedaży", "ogrom promocji stłoczonych w głównym korytarzy" - korektor na wrześniowym urlopie czy może na chorobowym?
"jej ulubiony ketchup robili w nowej, większej butelce" - ketchup się robi w butelce? to jakaś nowa technologia...?
na drugą stronę nie zaglądam bo mnie jeszcze szlag trafi
tandeciarze
Plus, smaczek - "pisało na półkach" - w sensie, jakieś dziecko po nich pisało? Czy już etykiety były gotowe, czyli "było napisane" ?
Poziom znajomości języka polskiego u dziennikarzy jest żenująco niski.
Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
Re: Chcą żebyś przepłacał. Zobacz, co może spotkać cię w sklepie
powód jest prosty