
Autor: (MG), (AA)
Popularny serwis aukcyjny eBay otwiera pierwszy w Wielkiej Brytanii sklep stacjonarny. Na razie tylko na próbę.
Londyński oddział eBay będzie działał pomiędzy 1 a 5 grudnia. Ma się mieścić przy ulicy Dean Street, tuż obok ruchliwej Oxford Street. Firma chce sprawdzić, jaką popularność zyska sklep w najgorętszym okresie zakupowym.
W ofercie pojawi się 200 najlepiej sprzedających się na portalu produktów, takich jak koktajlowe sukienki ze sklepu House of Fraser czy nadmuchiwane zabawki marki Doctor Who. Zakupy nie będę jednak przypominać zwykłego wypadu do supermarketu, bo na miejscu nie będzie kas, tylko tablety, za pomocą których klienci będą mogli zamówić wybrane produkty online - pisze The Telegraph.
Zamówienie można będzie złożyć także poprzez zeskanowanie smartfonem kodu QR produktu. Po uiszczeniu opłaty, towar zostanie przywieziony do domu. eBay zapowiada, że klienci mogą liczyć na ceny nawet o 70 procent niższe od tych, jakie można spotkać w tradycyjnych sklepach o tej porze roku.
Sklep przy Dean Street będzie drugim stacjonarnym butikiem eBay na świecie. Pierwszy otwarto w tym roku w Nowym Jorku. W ten sposób firma umożliwia klientom przymierzenie i osobisty odbiór produktów, bez konieczności czekania na przesyłkę, a sama oszczędza na kosztach dystrybucji.
eBay przewiduje, że w przedświąteczną sobotę 4 grudnia brytyjską stronę portalu odwiedzi nawet 5,8 miliona osób, czyli o pół miliona więcej, niż rok temu. Co sekundę sprzedawanych ma być 30 prezentów, czyli prawie o połowę więcej, niż w roku ubiegłym. Największą popularnością będą się cieszyć telefony komórkowe, biżuteria i artykuły wyposażenia wnętrz - możemy przeczytać na stronie firmy.
Jednym z największych wyzwań, jakie staną przed serwisem, będzie obsłużenie klientów kupujących za pomocą smartfonów. Mają oni zamawiać 120 prezentów na minutę.
| Więcej wiadomości z rynku w Money.pl | |
![]() |
Rekordowe zyski. Wszystko dzięki Myszce Miki Od lipca do września parki rozrywki firmy odwiedziła rekordowa liczba osób. |
![]() |
Koniec żałoby. Znowu wojna podjazdowa z Apple Dlaczego osierocona przez Steve'a Jobsa firma pozywa akurat koreańskiego giganta i dlaczego oba koncerny nie mogą funkcjonować bez siebie nawzajem. |
![]() |
40 lat na wyspie. Tak wygląda wielki biznes Horst Brandstatter nigdy nie zdecydował się na tańszą produkcję w Chinach i postawił na Maltę. Dziś jego koncern należy do największych w branży. |