Na skróty
Money.plManagerStrategieMarketing i sprzedażMarketing internetowy, czyli Orwell w sieci
2007-06-13 10:44
Marketing internetowy, czyli Orwell w sieci
fot: PAP / EPA

Marketing internetowy, czyli Orwell w sieci

1 / 2

Yahoo i Google gromadzą każdego dnia terabajty informacji o użytkownikach. Spersonalizowana reklama online, rewolucyjny wynalazek ostatnich lat, staje się niebezpieczna, przestrzega tygodnik "Die Zeit".

Wszystko zaczęło się od niewinnego banera. Dzisiaj koncerny i agencje reklamowe śledzą internautów w coraz bardziej wyrafinowany sposób. Często naruszając ich prywatność.

Komisja Europejska oskarża Google o łamanie unijnego prawa. Właściciel najpopularniejszej wyszukiwarki świata przetrzymuje informacje o internautach przez dwa lata. Zdaniem KE to zbyt długo.

Rynek reklamowy w internecie przeżywa prawdziwy boom, w grę wchodzą miliardy. W kwietniu bieżącego roku Google nabył za 3,1 mld dolarów specjalizującą się w reklamie internetowej firmę DoubleClick. Kilka tygodni później Microsoft wyłożył na stół sześć miliardów dolarów za amerykańską firmę marketingu internetowego aQuantive. Zainwestowane sumy są olbrzymie, prognozy zysku fantastyczne. Chodzi tu o więcej niż zwykłe banery reklamowe czy wyskakujące animacje, które w ułamek sekundy można usunąć z ekranu jednym ruchem myszki.

Marketing niewidzialny

Nowe reklamy internetowe działają tak, że użytkownicy nawet tego nie zauważają. Ich siłą napędową są dane osobiste, które użytkownicy pozostawiają podczas surfowania po sieci, zdradzające specjalistom od marketingu zainteresowania ich grupy docelowej.ZOBACZ TAKŻE:

Google narusza prywatność internautów?

Z tego powodu na celowniku specjalistów od ochrony danych osobowych znalazł się niedawno Google, internetowy gigant, który odniósł sukces, bo jako pierwszy zastosował spersonalizowany system reklam online. Koncern próbuje coraz intensywniej wykorzystywać wpisywane w wyszukiwarkę frazy, aby dowiedzieć się więcej o przyzwyczajeniach użytkowników.

Płatne linki są już od lat zyskownym interesem dla wyszukiwarek. Dotychczas sponsorowane linki były przez Google wyróżniane jako takie. Frazy wpisywane przez użytkownika w wyszukiwarkę sterują reklamami, jakie mają zostać wyświetlone obok pozostałych szukanych wyników, ale nie upodobania i przyzwyczajenia użytkownika. Może się to wkrótce zmienić.

Celowe manipulowanie klientami

Dokąd prowadzi szaleństwo gromadzenia danych osobowych ujawnił niespodziewanie portal internetowy Yahoo. W ciągu jednego dnia Yahoo generuje 16 terabajtów danych dotyczących użytkowników internetu na całym świecie. To więcej niż największy na świecie koncern handlowy Walmart w ciągu całego roku.

Specjaliści opracowują na podstawie tych danych wzorce zachowań, kwalifikują grupy użytkowników i opracowują kompleksowe modele procesów decyzyjnych przed dokonaniem zakupu. Cel: reklamy powinny zostać wyświetlone dokładnie w tym momencie, kiedy zamiar kupna jest podjęty a zainteresowany ma dokonać wyboru pośród jednej z ofert.

Specjaliści od marketingu mówią o "Behavioral Targeting", czyli o namierzaniu odbiorców na podstawie wzorców zachowań. Testy nowego serwisu Yahoo zakończyły się powodzeniem. "Po analizie zachowań użytkowników Yahoo możemy oszacować, czy konsumenci reagują aktywnie na nasze kampanie", mówi Stefanie Nordemann, szefowa teamu online-marketing w niemiecko-francuskim portalu finansowym Cortal Consors. "Sposób ten daje lepsze efekty niż zwykła reklama i marketing w świecie offline.