
Zasada, znana wcześniej jedynie w firmach prywatnych, jest prosta: każdy z 38 tys. pracowników SNCB może przynieść do szefa jeden albo więcej życiorys znajomego, członka rodziny albo po prostu osoby poszukującej pracy. Premia w wysokości 250 euro należy się, jeśli kandydat przejdzie rekrutację i zostanie zatrudniony. Druga połowa ma być płacona, jeśli nowozatrudniony przetrwa okres próbny.
System ma pozwolić załatać braki w rekrutacji: SNCB zatrudnia co roku ok. 2 tys. nowych pracowników, ale brakuje wystarczającej liczby chętnych w niektórych sektorach, np. mechaników czy pracowników budowlanych, ale także specjalistów z zakresu nowych technologii i architektów.
By uniknąć zarzutów nepotyzmu, prawa do premii nie będą mieli menadżerowie ani działacze zakładowych związków zawodowych. Być może z tego powodu pomysł się im nie spodobał. Chyba taka akcja nie byłaby konieczna, gdyby firma po prostu lepiej płaciła - powiedział cytowany przez Le Soir Dominique Dalne z centrali CSC Transcom. - Dyrekcja lepiej by zrobiła, dając po 500 euro tym, których chce zatrudnić, bo to im potrzeba zachęty - dodaje.
| Czytaj w Money.pl | |
|
Podróżni boją się automatów biletowych Podróżujący koleją w Wielkiej Brytanii wolą stać w kolejce do okienka. |
|
Tory na sprzedaż, rząd zarobi 1,5 mld funtów Linia szybkiej kolei z Londynu do Falkestone ma 109 kilometrów długości. |
Osoby będące pod niewielkim wpływem alkoholu mają lepszą zdolność do rozwiązywania niektórych problemów - dowodzą naukowcy Uniwersytetu Illinois. więcej »
Dwudziestu brytyjskich emerytów testuje nowatorskie rozwiązanie, które ma pomóc seniorom dłużej cieszyć się jazdą samochodem.