
Autor: Andrzej Dobrowolski
Rok 2011 będzie pierwszym od sześciu dekad z okładem, kiedy tzw. królewska rodzina została bez ustawodawcy w Waszyngtonie. Jedynym z rodziny Kennedych, który sprawuje jeszcze wybieralny urząd, jest Bobby Shriver - przypomina dziennik New York Times.
Shriver był do niedawna burmistrzem miasta Santa Monica w Kalifornii, a teraz zasiada w tamtejszej radzie miejskiej. Zważywszy, że do Kennedych należała niegdyś prezydentura i dwa fotele senatorskie, nie jest to osiągnięcie godne specjalnego podziwu.
Erę Kennedych w wielkiej polityce zapoczątkował John F. Kennedy, kiedy w roku 1947 objął urząd kongresmana z Massachusetts. Jego dwaj bracia Robert i Edward byli senatorami. Ogromnym sukcesom i wpływom politycznym rodziny towarzyszyły tragedie. Prezydent zginął w 1963 roku od kul zamachowca. W pięć lat później zamordowany został Robert, który ubiegał się o najwyższy urząd w kraju. W roku 1999 syn prezydenta, John Kennedy-junior, zginął w katastrofie małego samolotu, który sam pilotował.
Patrick w młodym wieku wpadł w tarapaty; uzależnił się od kokainy. Wyzwoliwszy się z jednego nałogu, popadł w inny. Już będąc w niższej izbie Kongresu zachorował na jedną z odmian depresji. Nabawił się wtedy następnego uzależnienia, tym razem od środków przeciwbólowych. Przyznawał się zresztą do tego publicznie i podjął leczenie.
Patrick zajął się polityką mając 21 lat. Rozpoczął od niższej izby parlamentu stanowego w Rhode Island. Nie dorównywał wielkiej trójce Kennedych ani intelektem, ani wpływami. Pozostawał w cieniu stryjów Johna i Roberta oraz ojca, Edwarda.