wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Mateusz Grzesiak to już prawie doktor Grzesiak. Studentom SGH się to nie podoba

Mateusz Grzesiak to już prawie doktor Grzesiak. Studentom SGH się to nie podoba

Fot. Mariusz Grzelak/REPORTER

Masa studentów, pytania z sali, transmisja na żywo w internecie. To nie wykład prof. Balcerowicza, ale obrona pracy doktorskiej najbardziej znanego polskiego coacha. Mateuszowi Grzesiakowi się udało i już tylko krok dzieli go od tytułu doktora. To nie podoba się studentom.

"Kształtowanie marki osobistej z wykorzystaniem serwisu YouTube na przykładzie Polski i USA" - tak brzmiał tytuł pracy doktorskiej Mateusza Grzesiaka. To jeden z najbardziej znanych polskich coachów, który zasłynął nie tyle pomocą dla najważniejszych polskich menadżerów, co swoimi kontrowersyjnymi wypowiedziami. Choć on sam tytułuje się coachem, to formalnie nim nie jest - brak mu akredytacji przez International Coach Federation (ICF) ani przez International Coaching Community (ICC).

Grzesiak twierdził między innymi, że pomaga wyleczyć raka, buduje "brand i markę" dla swojej kilkuletniej córki czy zachęcał do "komunikowania się" z polipami. Za jego pseudonaukowe wywody krytykują go psychologowie i psychoterapeuci, ale wielu osobom to jednak nie przeszkadza. Uważają Grzesiaka za swojego guru. Samo nazywając się coachem w tysiącach egzemplarzy sprzedaje książki i organizuje spotkania, na które wejście kosztuje setki złotych.

W czwartek 9 marca obronił w Szkole Głównej Handlowej swoją pracę doktorską. Jego promotorem był prof. Bogdan Mróz. Sama obrona miała dosyć niecodzienną oprawę, bo tłumnie pojawili się na niej studenci SGH.

"Będziecie mieli niepowtarzalną okazję zobaczyć ZA DARMO największego coacha, motywatora, piewcę samodoskonalenia i usuwacza polipów siłą woli, jaki przemierzał korytarze naszej różowej uczelni" - pisali w zaproszeniu na obronę. W trakcie wydarzenia zadawali pytania Grzesiakowi, a także przeprowadzili transmisję na żywo w internecie.

Już po obronie w sieci zaczęła krążyć klepsydra, w której napisano "z wielkim żalem zawiadamiamy o udanej obronie pracy doktorskiej mgr. Mateusza Grzesiaka". Jak dodano, społeczność akademicka SGH prosi "o chwilę refleksji nad stanem nauki polskiej i datki na rzecz organizacji wspierających wybitnie uzdolnionych studentów".

 

Mateusz Grzesiak po udanej obronie nie jest jeszcze doktorem SGH. Decyzję o przyznaniu mu tytułu za parę dni podejmie kolegium uczelni. To nie pierwsza rozprawa doktorska, która wzbudza kontrowersje. Trzy lata temu problemy miał prezes BCC Marek Goliszewski, który napisał pracę doktorską "Wpływ sposobu organizacji dialogu społecznego na efekty gospodarcze" na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.

Wiele osób twierdziło, że nie jest to dzieło naukowe. Jak podawano, praca Goliszewskiego miała tylko 187 stron, z czego tylko 50 to zasadniczy tekst. Reszta to różnego rodzaju rekomendacje i bibliografia.

Ostatecznie rada Wydziału Zarządzania UW odmówiła Markowi Goliszewskiemu nadania stopnia doktora nauk ekonomicznych.

sgh, doktor, doktorat, mateusz grzesiak, coach
Czytaj także
Polecane galerie
Steve
2017-03-18 14:37
coach a co to takiego ?, ten facet jest po prostu śmieszny
loop
2017-03-13 10:25
Korekta: dr to stopień naukowy a nie tytuł naukowy, ponadto nie można uzyskać stopnia dr SGH tylko dr nauk ...

Dobrze byłoby przeczytać pracę zanim się na jej temat wypowiecie. Zrobili to z pewnością recenzenci i oni się wypowiedzą za albo przeciw nadaniu stopnia.
zalamany
2017-03-13 06:31
Śmieszne oburzenie. Niedawno kończyłem studia techniczne i dobrze wiem ile są warte te wszystkie dyplomy. To zwykły papierek, a uczelnie już nie kształcą mądrych ludzi a są fabryką produkującą dyplomy, które dostaje się za byle co. A ci wszyscy wielce oburzeni doskonale o tym wiedzą i nie wiem czemu kwiczą
Pokaż wszystkie komentarze (66)