wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
"Król spekulantów" prezesem warszawskiej giełdy? Patrowicz jednym z dwóch kandydatów

"Król spekulantów" prezesem warszawskiej giełdy? Patrowicz jednym z dwóch kandydatów

Fot. PAP/Tomasz Gzell

Znany biznesmen i inwestor. Dla niektórych "król spekulacji". Wielokrotnie oskarżany o manipulacje na giełdzie Mariusz Patrowicz może zostać prezesem warszawskiej giełdy. Głosowanie już w poniedziałek. Choć nie ma większych szans na wygraną, zdradził swoje plany dla GPW. Ich głównym elementem jest nowa instytucja, kryjąca się pod skrótem GDM.

Już ponad 5 miesięcy Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie nie ma prezesa, po tym jak z tego stanowiska przedstawiciele rządu odwołali Małgorzatę Zaleską. Funkcję pełniła niecały rok. To najdłuższe bezkrólewie w historii spółki, a to przecież polskie centrum finansowe, w którym każdego dnia inwestorzy obracają setkami milionów złotych.

Sytuacja ta ma się jednak zmienić. Na poniedziałek 19 czerwca zaplanowane jest zebranie akcjonariuszy giełdy, którzy wybiorą nowego prezesa GPW. Jednym z dwóch zgłoszonych kandydatów jest kontrowersyjny biznesmen Mariusz Patrowicz.

O Patrowiczu zrobiło się ostatnio głośno za sprawą uruchomienia konkurencyjnej dla GPW spółki organizującej obrót akcjami o nazwie Nova Giełda. Jak się jednak okazuje, jego giełda nie ma zezwolenia na obrót akcjami. Powołała więc spółkę prawa cypryjskiego, która będzie emitować opcje, a nimi można handlować. Więcej na ten temat pisaliśmy w tekście: "Nova Giełda - konkurencja dla GPW czy królestwo spekulantów? Sprawę bada KNF".

"Król spekulantów"

Nova Giełda przypomniała wszystkim o biznesmenie i inwestorze giełdowym, który zasłynął w świecie finansów dużo wcześniej. Stoi m.in. za takimi spółkami jak FON, Atlantis, Elkop, IFCapital i Resbud. Kojarzony jest z tzw. spółkami groszowymi, a na wielu branżowych forach drobni inwestorzy nazywają go "królem spekulacji". Notowania spółek, w których miał udziały, potrafiły nawet jednego dnia iść w górę kilkadziesiąt procent, by potem równie gwałtownie tracić na wartości.

Notowania akcji Resbud w ostatnich latach

Wielokrotnie spółki, za którymi stał Patrowicz, gdy modne stawało się inwestowanie w nieruchomości, ogłaszały ambitne plany wejścia na rynek deweloperski czy budownictwa drogowego. Tak było tuż przed światowym kryzysem w 2007 roku. Podobnie było w kolejnych latach przy okazji boomu na energię odnawialną. Zazwyczaj z planów niewiele wychodziło, ale na samym zamieszaniu związanym ze skokami cen akcji mógł nieźle zarabiać.

KNF niejednokrotnie podejrzewała Patrowicza o manipulowanie kursami akcji. Jedna z najgłośniejszych spraw dotyczyła Chemoservisu-Dwory. Mariusz Patrowicz, który był jej udziałowcem, w trakcie wakacji zarobił na zmianach cen jej akcji ponad 4 mln zł. Prokuratura podejrzewała, że wraz z trójką innych inwestorów handlowali akcjami między sobą i składali zlecenia bez zamiaru dokonania transakcji. W 2013 roku sąd jednak uniewinnił inwestora.

Podobnie było z firmą Atlantis i Elkop Energy, gdy z niewiadomych powodów ceny akcji zmieniały swoją wartość w nadzwyczajnie dużej skali. Notowania drugiej z wymienionych spółek w ciągu dwóch miesięcy były w stanie podrożeć o 2000 proc. Dwa lata później KNF zainteresowała się firmą Investment Friends. W ciągu zaledwie kilku wakacyjnych tygodni kurs akcji tej spółki skoczył z 1,3 zł do 3,4 zł, żeby potem znowu spaść do 1,3. W czasie gdy rósł, średnie dzienne obroty na tych walorach wzrosły ponad 32-krotnie, z czego ponad połowa wynikała z transakcji tylko dwóch osób.

Śmiałe pomysły Patrowicza na rozwój giełdy

Na pewno za rządów biznesmena giełda mogłaby się bardzo poważnie zmienić. Widać to już po wizji jaką roztacza wokół GPW. W dokumencie złożonym do giełdy w związku z jego kandydaturą na stanowisko prezesa, przemycił kilka interesujących zdań.

Jako prezes giełdy chciałby m.in. stworzyć Giełdowy Dom Maklerski (GDM), który w całości należałby do GPW. Miałby on oferować w porównaniu z konkurencją śmiesznie niskie prowizje od transakcji dla wszystkich inwestorów, zarówno instytucjonalnych jak i indywidualnych.

"Celem założenia GDM byłoby zaoferowanie opłat i prowizji od transakcji w wysokości 0,04 proc. dla finalnego odbiorcy, jednak nie mniej niż 1 zł od zlecenia. Spowodowałoby to obniżenie kosztów transakcyjnych na GPW oraz co się z tym wiąże zwiększenie obrotów, w szczególności na akcjach oraz na opcjach. Pozwoliłoby to obniżyć w przyszłości jeszcze bardziej prowizje od transakcji, ponieważ w przypadku wyższych obrotów, koszt końcowy każdej transakcji na GPW byłby coraz niższy. W efekcie byłoby to niemiernie korzystne dla samej GPW SA, jak i ogólnie dla rynku kapitałowego w Polsce" - czytamy w dokumencie podpisanym przez Patrowicza.

Takie działanie miałoby według biznesmena pozwolić m.in. na pełne wykorzystanie szans związanych z wyjściem z Unii Europejskiej Wielkiej Brytanii i przynajmniej częściowe przejęcie instytucji oraz inwestorów z tego kraju przez polskie instytucje.

Zdaniem Patrowicza obroty na giełdzie w perspektywie 5 lat mogłyby się zwiększyć minimum 7-krotnie, co pozwoliłoby Polsce dogonić rynek turecki i osiągnąć połowę obrotów generowanych na giełdzie w Madrycie.

"Szacowany koszt uruchomienia GDM to ok. 10 mln zł, co pozwoli na jego uruchomienie oraz pokrycie strat przez pierwsze dwa lata działalności. W następnych latach GDM powinien przynosić zyski w wysokości ok. 1 mln zł rocznie" - wskazuje Patrowicz.

Niewątpliwie giełda potrzebuje nowych pomysłów na rozwój. Pytanie tylko, czy tego typu.

- Wprowadzany podatek bankowy, niezniesiony podatek od kopalin, ratowanie polskiego górnictwa przez sektor energetyczny, a także mocno niepewna koniunktura w Chinach i coraz wyższe wymagania wobec giełdowych firm będą w najbliższych latach szkodzić spółkom z GPW - uważa Wiesław Rozłucki, były prezes Rady Giełdy. Według niego, nowe władze GPW nie będą miały większego wpływu na przebieg wydarzeń.

 

 

Faworyt jest jeden

Czy biznesmen dostanie szansę, by przejąć stery warszawskiej giełdy? Choć nie ma dużej konkurencji, jest skazany na porażkę. Jedynym kontrkandydatem jest Marek Dietl, zgłoszony przez ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego. To on działa w imieniu Skarbu Państwa, do którego należy tak na prawdę decydujący głos we wszystkich sprawach istotnych dla giełdy.

Skarb Państwa ma co prawda tylko 35 proc.(14 688 470sztuk) akcji w spółce, ale daje to siłę wystarczającą, żeby przeforsować swoje decyzje. Tymczasem kandydaturę Patrowicza zgłosiła należąca do niego spółka DAMF Invest, która ma... 2 akcje.

Marek Dietl ma też ważne wsparcie polityczne ze strony prezydenta Andrzeja Dudy. Uznawany jest on za bliskiego współpracownika głowy państwa.

Marek Dietl od czerwca 2016 roku jest już członkiem rady nadzorczej GPW. Wcześniej zasiadał w zarządach lub był prokurentem spółek: Simon, Kucher & Partners Sp. z o.o., Internetium Sp. z o.o. oraz ConQuest Consulting/JCG. Był ponadto członkiem rad nadzorczych i komisji rewizyjnych w spółce Port Lotniczy Lublin, Banku Gospodarstwa Krajowego, BA Seedfund Sp. z o.o., Libella Sp. z o.o. oraz Stowarzyszeniu ConQuest Consulting. Jego życiorys nie jest tak barwny jak Patrowicza, ale to akurat w tym przypadku duża zaleta.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
siwy
2017-06-19 12:02
Patro beret zryty dobrze ma.
klaudia
2017-06-18 19:23
Co to za mefisto ? Ale paskudna morda !
petro
2017-06-18 18:48
Damf kierunek polnoc
Pokaż wszystkie komentarze (50)