wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Współtwórca CD Projekt otwiera restaurację. Kiciński chce karmić wegan

Współtwórca CD Projekt otwiera restaurację. Kiciński chce karmić wegan

Fot. mat. prasowe

Do tej pory klienci kochali Michała Kicińskiego za grę "Wiedźmin", która podbiła cały świat i rozsławiła nie tylko jego spółkę CD Projekt, ale całą polską branżę gier komputerowych. Teraz mają go pokochać za curry z Kambodży i desery z kaszy jaglanej. Kiciński lada chwila otwiera w Warszawie wegańską restaurację.

Wegemama – tak będzie się nazywać nowa wegańska restauracja w Warszawie, za którą stoi Michał Kiciński. To jeden z założycieli spółki CD Projekt – najbardziej znanego producenta gier w Polsce, dzięki światowemu sukcesowi gry "Wiedźmin".

- Na ten pomysł wpadłem, kiedy odbiłem się od drzwi innego zamkniętego lokalu, który był do wynajęcia - mówi WP Money Michał Kiciński. Przekonuje, że choć w Warszawie sporo jest restauracji wegańskich, trudno o taką, która przy okazji serwuje jedzenie prozdrowotne, przygotowane z produktów ekologicznych, nieodgrzewane, nie produkowane seryjnie. To właśnie ma być przewaga jego restauracji.

Ucieczka Przedsiębiorcy Roku

Michał Kiciński do dziś jest jednym z dwóch głównych akcjonariuszy notowanego na giełdzie CD Projekt - ma prawie 11 proc. akcji, które warte są dziś ponad 700 mln zł.

Jednak od kilku lat nie działa już w spółce. Odszedł, bo gry przestały go już kręcić, a stres związany z pracą zjadał go i odbijał się na zdrowiu. Kiedy w 2011 roku odbierał nagrodę Przedsiębiorca Roku, uśmiechał się szeroko, ale już wtedy czuł się wrakiem. Miał uszkodzone więzadło w nodze - pękło, bo z powodu stresu jego mięśnie były już spięte do granic możliwości.

Ostatecznie zrezygnował z pracy w 2012 roku i wyjechał do Indii, by tam medytować.

Po powrocie wrócił do biznesu, ale już w innej roli - jako inwestor. Zdecydował się wejść m.in. w projekt serwisu służącego do zamawiania lekarzy halodoktor.pl, potem w OpenBooks.com. Zainwestował też w ośrodek medytacji w Świętej Dolinie Inków w Peru, a potem również w kolejne dwa w Polsce - w Urlach w woj. mazowieckim i w Warszawie w Forcie Traugutta.

Teraz przyszedł czas, żeby nie tylko pomóc innym w pracy nad własna głową, ale też nad ciałem – stąd pomysł na wegańską restaurację przy ul. Marszałkowskiej w centrum stolicy.

"Nie lubię nazywać się weganinem"

Kiciński chce w niej serwować dania kuchni świata w 100 proc. roślinne, więc poza mięsem nie będzie tam również mleka czy jajek. Ma być przede wszystkim zdrowo, Wegemama stawia na produkty ekologiczne i tzw. superfoods, unika białego cukru i glutenu, a potrawy mają być mało przetworzone. Klient sam będzie mógł wybrać sobie dodatki jak rodzaj kaszy czy ryżu, kiszonych warzyw czy rodzaju wegańskiego białka jak tofu, tempeh czy fasola mung.

Jednak sam nie jest do końca weganinem. - Nie lubię się tak nazywać, bo nie jestem ortodoksyjny, jem czasem jajka, masło, sery. W roku zjadłem nawet kilka razy mięso - przyznaje Kiciński. Ale to rzadkość. - Chcę promować kuchnię wegańską, bo dziś jemy zdecydowanie za dużo mięsa. To jest niekorzystne dla planety, ale też okrutne dla zwierząt - podkreśla Kiciński.

Przy restauracji będzie również sklep, w którym będzie można kupić świeże warzywa, ekologiczne kasze i bakalie, czy gotowe pasty i sosy do przygotowania podobnych potraw w domu.

Ale za tym projektem stoi też ideologia – ma być ekologicznie. Ściany pomalowane są farbą pochłaniającą pole elektromagnetyczne, żarówki LED zasilane są wyłącznie prądem z baterii słonecznych, a samochód, który dostarcza do restauracji składniki jest w pełni elektryczny.

Za tym projektem nie stoi sam Kiciński. Ma wokół siebie ludzi, którym ufa, a którzy niekoniecznie są związani z gastronomią. Menadżerem restauracji jest Mariusz Duchewicz - współzałożyciel Fundacji Dzika Polska, która promuje ochronę przyrody edukację ekologiczną, a za marketing odpowiada Ula Zarosa – filozofka i autorka książki "Status moralny zwierząt”.

Czy nową restauracją Kiciński podbije serca klientów tak samo jak Wiedźminem? To nie będzie łatwe zadanie. Restauracje wegańskie i wegetariańskie, mimo mody na bycie wege, często padają. Tym razem w sukcesie może pomóc znane nazwisko właściciela.

- Zakładamy, że restauracja zacznie na siebie zarabiać w drugiej połowie roku, a może nawet szybciej - mówi Michał Kiciński. Na zwrot z inwestycji trzeba będzie poczekać znacznie dłużej.

Czytaj także
Polecane galerie
asia
2017-02-24 09:36
Brawo Michal !!!
asia
2017-02-24 09:33
Kto pisal ten artykul ? Nie latwo sie go czyta.
The Silence of marchewkowych the Lambs
2017-02-23 12:11
To, że marchewka nie ma ust by krzyczeć nie jest usprawiedliwieniem. System nerwowy roślin porównywalny jest z ludzkim.
Pokaż wszystkie komentarze (34)