wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Gwiazdy biznesu i inspiracji już wkrótce w Polsce

Gwiazdy biznesu i inspiracji już wkrótce w Polsce

Fot. lukaszmilewski.pl

- Nie ma jednej recepty na osiąganie sukcesów. Zazwyczaj blokuje nas strach. Jak z nim sobie poradzimy, to jesteśmy już dużo dalej - mówi Łukasz Milewski, mówca i organizator kongresu Giants of Life, podczas którego już pod koniec października będzie można wysłuchać inspirujących historii największych sław.

Krzysztof Janoś: Giganci Życia to kongres tematyczny w formule sześciu kroków. Każde z wystąpień ma się ze sobą łączyć w jedną całość i cytuję: „zainspirować jak żadne inne wydarzenie tej jesieni”. Proszę wybaczyć, ale brzmi to nieco jak takie hokus pokus. Wystąpią mówcy, showmani i zmienią nasze życie.

Łukasz Milewski: Kwestia tego, czy ktoś coś zmieni w swoim życiu, jest indywidualna. Nadajemy taką rangę temu wydarzeniu, bo rzeczywiście bardzo rzadko zdarza się coś takiego. Jest to kongres ze względu na liczbę ludzi, ale z drugiej strony ma formułę szkolenia.

Czyli będzie to taki przyśpieszony trening, by nie powiedzieć szkolenie, coachowanie? Ale że od razu największe i z najlepszymi prelegentami. W reklamowaniu się łatwo „przefajnować”. Nie za dużo tego naj?

Nigdy wcześniej w jednym miejscu nie udało nam się zebrać tylu znakomitych gości i osobowości, które gdzieś tam podziwialiśmy. Teraz możemy ich wreszcie poznać.

Widziałem i czytałem pańskie wcześniejsze zapowiedzi innych imprez i za każdym razem to jest "po raz pierwszy w Polsce" i za każdym razem jest "naj".

Ma pan dużo racji, bo rzeczywiście staramy się nigdy niczego nie powtarzać w określone formule, czy z konkretnymi prelegentami. Zgadzam się, że brzmieć to może magicznie, ale jest w tym dużo prawdy.

Ale takie zapowiedzi, które pojawiają się przed każdą imprezą, powodują, że może pan później czytać w sieci komentarze typu: znów ten złotousty Milewski nam coś próbuje sprzedać. Bo przecież to jest dla pana biznes, który ma zarabiać.

Powinien zarabiać, choć nie zawsze to nam wychodzi i nie zawsze o to chodzi. W przypadku organizacji polskiego spotkania z Nickiem Vujiciciem byliśmy gotowi na stratę finansową.

Wyczuwam sugestię, że najpierw jest misja pokazywania ludziom rzeczy ważnych, inspirujących, a potem pieniądze?

Jak pan się przyjrzy naszym projektom, to zauważy z łatwością, że nie da się robić rzeczy tak ryzykownych ze względu na skalę, a więc i ryzyko finansowe, analizując to tylko w kategoriach czysto biznesowych.

Interesy często oznaczają stąpanie po krawędzi i nie raz wszystko stawia się na jedną kartę. To nic niezwykłego.

Oczywiście, że tak. My jednak dotykamy bardzo specyficznego tematu, jakim jest ludzkie życie. Nie oferujemy kolekcji modnych ubrań. Oferujemy im doświadczenie i przeżycie.

Zatem sprzedaje pan inspiracje. Ale bądźmy poważni, co mogą dać dwa dni spotkań z nawet najbardziej inspirującymi mówcami? Podkreśla pan, że zostanie podczas kongresu wykorzystana formuła sześciu kroków. Nie trzeba być biegłym w psychologii, by od razu przywołać skojarzenie z 12 krokami wychodzenia z uzależnień. Znów wyczuwam tu sugestię, że jednak zmiana jest gwarantowana.

Jest duża różnica między tym, co nazywamy kongresem i inspiracją, a szkoleniem i coachingiem. Media polubiły słowo coaching i wrzucają wszystko, co jest związane z rozwojem osobistym do jednego worka. My, powtarzam to raz jeszcze, nie obiecujemy, że zmienimy czyjeś życie. Proponujemy pewną formę rozrywki intelektualnej i możliwość zatrzymania się na chwilę i zadania sobie bardzo wielu ważnych pytań. Mam tysiące przykładów w postaci maili i wiadomości od uczestników naszych spotkań, że to działa.

Poproszę o jeden.

Jedna z uczestniczek, będąca na naszym wydarzeniu, potrzebowała zmiany. Chciała wyjść z korporacji i zacząć biznes na własny rachunek. Po kongresie w sposób konsekwentny wdrożyła kilka kroków, które poznała dzięki naszemu prelegentowi i w tej chwili jest dobrze zapowiadającą się projektantką z coraz bardziej rozpoznawalną marką. Ta pani bardzo często mówi o tym, że tym decydującym momentem było przyjście na nasze wydarzenie. Nie robi z tego tajemnicy. Jeszcze raz powtarzam, nie zapewniamy, że takie spotkania zmieniają życie, ale mogą być znaczącą inspiracją.

Rozwój osobisty i zawodowy to rzecz, o której ostatnio mówi się bardzo dużo. To też spory biznes. Na ile wycenia pan branżę związaną z treningiem mentalnym, menedżerskim, life coachingiem?

Nie mam pojęcia. Mogę tylko powiedzieć, że ciągle nam jeszcze bardzo daleko do Stanów Zjednoczonych, gdzie rynek jest kilkadziesiąt razy większy.

Ale to są duże pieniądze? Dobrze zarabiają trenerzy i dużo są w stanie wydać ci, którym trening w biznesie jest potrzebny? Słyszałem o stawkach rzędu ponad tysiąca złotych za godzinę spotkania.

Rzeczywiście, może to być dochodowe zajęcie, jeżeli oferuje się odpowiednią jakość.

A nie odnosi pan wrażenia, że rynek jest zepsuty przez łatwość wyrobienia sobie certyfikatów trenerskich?

Te pochodzące z renomowanych organizacji nie są wyrabiane na kolanie i trzeba dużo wysiłku i czasu, żeby taki dokument uzyskać. Natomiast rzeczywiście na rynku pojawia się bardzo wielu ludzi, którzy po jednym, albo dwóch szkoleniach zaczynają nazywać się coachami. Dlatego warto zwracać uwagę na doświadczenie trenera.

Jeden, z którym niedawno rozmawiałem, powiedział mi, żeby wybierać tych mających dokonania w biznesie niezwiązanym z branżą trenerską. Pan ma takie doświadczenia?

Biznesem zajmuję się od wielu lat, więc tak. Od kilku lat nie prowadzę żadnych szkoleń, pochłonęła mnie praca organizatora. Odpowiedź na pana pytanie jest bardzo prosta. Jeżeli wybiera się pan na kongres biznesowy, który dotyczy konkretnego tematu, ma pan prawo oczekiwać, że prowadzą praktycy, a nie tylko teoretycy. To powinno być pierwszym weryfikatorem, czy coś jest warte naszej uwagi, czy nie. Dlatego ludzie, którzy będą mówić o biznesie podczas kongresu Giganci Życia, mają takie doświadczenie i znakomite dokonania.

A propos bycia gigantem. Może mamy za wielkie oczekiwania wobec siebie. Może do przesady chcemy teraz, bo to modne, „szukać inspiracji i energii, ucząc się od najlepszych, zdobywając praktyczną wiedzę i poznając strategie”, że ponownie zacytuję fragment folderu. Doba ma tylko 24 godziny, gdzie tu ulokować dzieci czas na relaks, pracę? Bez kongresów i trenerów życia stoimy w miejscu?

Dobre pytanie, a sprawa jest bardzo prosta. Robimy takie spotkania dla ludzi, którzy tego poszukują. Są jednocześnie tacy, którzy w ogóle tego nie potrzebują i to też jest ok. To, że ktoś nie chodzi na takie spotkania i nie ma coacha, nie oznacza, że się nie rozwija. Słusznie pan zauważył, że każdy z nas tak czy inaczej rozwija się, zmienia na co dzień. Podejmuje decyzje, uczy się, wyciąga wnioski. Takie kongresy są dla tych, którzy chcą czegoś więcej, albo nieco szybciej pragną dojść do odpowiednich wniosków.

Proszę o jakiś przykład.

Często na takich wydarzeniach proponujemy uczestnikom ćwiczenia, które mają ich zaktywizować i otworzyć na innych. Na jednym z wcześniejszych kongresów był z nami producent z branży związanej z domami inteligentnymi. Traf chciał, że spośród dwóch tysięcy osób na tym spotkaniu usiadł obok niego człowiek będący bezpośrednim konkurentem. Tymczasem zadanie polegało na tym, by opowiedzieć swoim sąsiadom o idei swojego biznesu. Dzięki temu spotkaniu zawiązali spółkę połączyli siły i z ofertą wyszli poza Polskę i świetnie sobie radzą.

Trochę było w tym przypadku, on też ma znaczenie w drodze do sukcesu?

Nie ma jednej recepty na osiąganie sukcesów. Zazwyczaj blokuje nas strach, jak z tym sobie poradzimy, to jesteśmy już dużo dalej. Często jest też tak, że mamy świetne pomysły, ale nie potrafimy znaleźć sojuszników. Komunikacja zatem też jest bardzo ważna.

Brzmi zbyt prosto.

Ale to jest proste.

Wystarczy marzyć, zwalczyć strach, dobrze się komunikować i gotowe?

Tak.

Wielu z nas tak robi, a tu ciągle nic.

Różnica między ludźmi sukcesu a tymi, którym się to jeszcze nie udało, jest w chwili, kiedy człowiek rezygnuje. Tak jak pan mówi, wielu próbuje od 20 lat.

Zatem mamy większe szanse, że się uda, stosując się do tych prostych zasad, ale gwarancji pan nie daje?

Czy zna pan kogoś w dowolnej dziedzinie życia i biznesu, kto da panu gwarancję na udane życie? Taka jest prawda. Nie ma żadnej cudownej formuły. Są rozwiązania, które nas przybliżają i to ludziom oferujemy.

Czy to nie najlepszy biznes z możliwych? Efekty udziału w takich konferencjach, nie są do końca znane, po prostu próbuje się na nich ludzi inspirować, ale nie zawsze się udaje...

To jest dokładnie taki sam biznes, jaki prowadzą agencje PR czy domy mediowe. Ciężko tu zmierzyć efektywność w sposób dokładny. W takiej materii, jaką jest ludzkie życie, jest to niemożliwe.

Zajmijmy się tymi, którym się udało. Najwięksi w polskim biznesie korzystają z porad coachów?

Zdecydowanie tak, ale z reguły się tym nie chwalą. Mogę jednak powiedzieć, że ludzie znani z pierwszych stron gazet korzystają z porad trenerów. Pewnym problemem jest postrzeganie. W USA jest to oznaka pewnego przywileju, statusu. W Polsce jeszcze może być kojarzone z tym, że mamy jakiś problem, a nie lubimy się przyznawać do szukania pomocy. To jest trochę tak, jak z chodzeniem do psychoterapeuty.

Wróćmy do pieniędzy. Organizacja takich kongresów przynosi duże zyski?

Nie wszystkie nasze projekty zarabiają.

Ale chyba nie chce pan powiedzieć, że robi coś, na czym się nie zarabia?

Nie oczywiście, że nie. Mamy ciągły wzrost, a to wszystko za sprawą jakości. W mojej branży to kluczowe słowo. Sprowadzamy gwiazdy, którym trzeba zapłacić bardzo duże pieniądze.

Jak dużo płaci się takim mistrzom inspiracji?

Gaże zaczynają się od 10-5 tysięcy dolarów, a dochodzą do miliona.

Na Gigantach Życia będzie jakiś mówca, który tak wycenia 120 minut swojej aktywności?

Nie, ale mogę powiedzieć, że w tym roku na jednej z imprez mieliśmy już człowieka, który wziął tyle za samo wystąpienie bez dodatkowych kosztów.

Zobacz także: Blisko połowa Polaków ubarwia swoje CV


sukces, szkolenie, coach, inspirowanie
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Pioootr
31.179.210.* 2015-10-21 10:29
Hejterzy... i wszystko jasne. Byliście kiedyś na takim spotkaniu? A macie z****... dużo do powiedzenia. Kto chce, ten na pewno skorzysta i znajdzie coś dla siebie, kto nie chce, nie pojedzie na taki event. Proste... po co to mącenie w głowach innych. Znawcy się znaleźli. Jakbyście zamiast pisać te bzdurne komentarze i wylewać pomyje zrobili coś bardziej pożytecznego przez te kilka minut dla siebie lub dla innych, to wszystkim żyłoby się łatwiej
AOLKA
31.63.144.* 2015-10-18 16:45
takie seminarium jest bardzo dobre dla :

1. występujących

2. Łukasza Milewskiego

i na tym lista BENEFICJENTÓW się kończy ...
grocisko
79.175.213.* 2015-10-18 13:14
chore... Ludzie, którzy na niczym się nie znają - tylko gadkę mają wyuczoną biorą tyle kasy.. Kto za to płaci?....
Zobacz więcej komentarzy (30)