Notowania

Hejterzy. Prawdziwa zmora marketerów

Bardzo łatwo paść dziś ofiarą internetowych anty kampanii. Podpowiadamy co robić kiedy tak się już stanie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(bowie15/iStockphoto)

Internet dał głos każdemu. Wcześniej trzeba było mieć odpowiednie wykształcenie, pracować w jakiejś redakcji lub chociaż mieć w niej staż. Dziś wystarczy się zalogować na Forum lub skomentować dany artykuł, a jeśli mamy coś więcej do powiedzenia to założyć własny blog.

Z jednej strony to wspaniała sprawa, bo każdy może się realizować literacko i głosić swoje poglądy, a z drugiej dzięki temu głos mają też Ci, którzy piszą tylko po to żeby uprzykrzyć życie internautom bądź nawet całym firmom.

Podstawowa sprawa to odróżnić krytykę od hejterstwa. Krytyka pojawia się z jakiegoś powodu, jest opinią i wyrazem czyjegoś odmiennego zdania bądź zwróceniem uwagi na czyjś błąd. Jeśli Plus nagle wycofał się z umów i abonamentów, to musiał się liczyć z falą krytyki, która rozlała się w internecie. Oburzeni klienci po prostu wyrazili swoją dezaprobatę dla działań operatora.

Jednak hejterstwo to działanie z nieco innej kategorii. Jest to usilne wyrażanie złych opinii bądź wprost obrażanie konkretnej osoby, produktu lub marki, bez względu na to czy zaszedł jakiś powód do krytyki. Oczywiście błędy firm oraz niespójności w komunikacji mogą być tylko dodatkowym pretekstem do takich działań. Dobrym przykładem jest mała skala – komentarze pod różnymi artykułami na portalach szeroko zasięgowych.

Pod większością artykułów na samym początku zaczyna się jakaś w miarę rzeczowa dyskusja na temat tekstu lub poglądów w nim wyrażonych. Wystarczy jednak zejść jedną stronę w dół i dyskusja zamienia się w obrażanie się nawzajem, obrzucanie błotem i włączają się w nią nowi użytkownicy tylko po to żeby obrażać pozostałych bądź autora tekstu. Dalsze uczestniczenie w takiej dyskusji z oczywistych względów nie ma sensu.

Naturalnie jak każde tego rodzaju zjawisko w internecie, może to zagrozić dobremu imieniu osoby lub firmy. Wszystko zależy od okoliczności i rodzaju hejterstwa pod naszym adresem. Podstawowym pytaniem dla większości osób jest to jak reagować na takie zachowania? Niektórzy próbują bronić się bądź polemizować z hejterami co oczywiście nie przynosi większych efektów i niepotrzebnie podsyca tylko sytuację.

Jednym z wyjść i najbardziej neutralnym jest zwyczajna ignorancja, chyba że pewne zagrywki wyraźnie uderzają w dobre imię marki, obrażają ją lub jej pracowników. Takie posty można naturalnie usuwać i użytkowników banować, zgłaszając to do administratorów portali.

Jeśli zarzuty pod adresem firmy starają się być jednak merytoryczne i celują na przykład w jakość produktu czy jakieś badania, które mogą go dotyczyć, to wystarczy opublikować odpowiednie dokumenty i certyfikaty, które zaprzeczają fałszywym teoriom.

To wytrąca argumenty z rąk hejterów i dobrze wygląda przed konsumentami. Wszystko co możemy udowodnić w prosty sposób należy publicznie potwierdzić, to zamyka ewentualne dalsze dyskusje na ten temat. Gorzej jeśli hejterzy mają rację, wtedy pozostaje dobrze przemyślana strategia PRu kryzysowego.

O AUTORZE


Krzysztof Pałys, absolwent wrocławskiej ASP, od ponad ośmiu lat zawodowo związany z rynkiem reklamowym. Kompozytor, instrumentalista oraz zapalony podróżnik.
* Co tydzień w piątek w serwisie Manager.Money.pl pisze felietony o wszystkim, co jest związane z najciekawszymi i najbardziej kontrowersyjnymi kampaniami reklamowymi w Polsce i za granicą.*

Jest jeszcze jedno ciekawe wyjście stosowane coraz częściej w sieci i nie tylko. Pokazanie odpowiedniego dystansu i kreatywne wykorzystanie wypowiedzi hejterów bądź zabawne ustosunkowanie się do nich na przykład na wizji. Jeśli mamy rzeczowe argumenty to ich używamy, jeśli nie, można to trochę podkoloryzować humorem. Zrobił tak kiedyś Szymon Majewski, który po przeniesieniu się z telewizji do internetu zebrał spore lanie od hejterów za jego nowy program.

W pewnym momencie postanowił czytać wpisy hejterów i ustosunkowywać się do nich w dowcipny sposób – to pomogło! Brak dystansu jest doskonałą pożywką dla takich osób, wiedząc jak łatwo kogoś urazić lub obrazić będą to często wykorzystywali. Jeśli dana osoba nie ma takich słabych punktów, ponieważ sama chętnie się śmieje z siebie to sprawa się nieco komplikuje i trzeba poszukać innych obszarów, które będą przynosiły satysfakcję hejterom.

Bardzo udanym pomysłem jest cykl w programie Jimmiego Kimmela, gdzie gwiazdom ze świata filmu, muzyki i sportu wręczane są nieprzyjemne Tweety na ich temat. Każda z osób musi przeczytać jeden obraźliwy wpis z Tweetera na swój temat. Jak każdy się może domyślić niektóre są naprawdę mocne i bardzo obraźliwe. Tym ciekawiej obserwuje się znane i lubiane gwiazdy i ich naturalne reakcje na wpisy.

Od razu można zobaczyć kto ma do siebie dużo dystansu, niektórzy się wprost śmieją z wpisów, z siebie lub mówią _ no tak, w sumie tak jest jak pisze pan x _. Bill Murray przeczytał Tweet, w którym ktoś napisał, że nie lubi Billa, nie uważa go za zabawnego aktora i najbardziej mu się podobał moment w filmie _ Zombieland _, w którym Bill został zastrzelony. Murray nie mógł przestać się śmiać i stwierdził że to wspaniały tekst.

*Zobacz fragment programu Jimmiego Kimmela *

To może się wydać kontrowersyjnym stwierdzeniem, ale to nie jest pozbawione sensu. Zainteresowanie wokół firmy, produktu czy osoby to różne opinie na ich temat, a nie ma takich na temat których są tylko same pozytywne. To tworzy wszelkie produkty i marki bardziej trójwymiarowymi, ale świadczy też o ich rozpoznawalności.

To trochę tak jak z tym hasłem _ nie ważne jak mówią, ważne że mówią _. Jeśli się o czymś mówi, to znaczy że jest to powszechnie znana rzecz. Innymi słowy hejterzy lgną do znanych firm czy osób publicznych ponieważ często ich złośliwości podyktowane są zazdrością i zawiścią. Ponad to takie skrajnie negatywne opinie generują naturalny dialog między nimi a zwolennikami danej marki, którzy często stają w jej obronie. Więc paradoksalnie może się okazać, że pewna dawka hejterstwa pod adresem naszej firmy może być wręcz przydatna dla jej jeszcze większej rozpoznawalności.

Bardzo ważną jednak rzeczą jest odróżnienie zwykłego hejterstwa od uzasadnionej krytyki, w przypadku której naprawdę warto podejmować dialog i nie ignorować swoich konsumentów... żeby przypadkiem podczas pełni nie zamieniali się w hejterów.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: marketing, akademia managera, wiadomości, strategie firm, gospodarka, strategie, zarządzanie, marketing i sprzedaż, najważniejsze, z rynku, e-biznes, czołówki, marketing i zarządzanie
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz