Notowania

kariera
28.02.2015 16:24

Poczucie humoru w pracy bywa ważniejsze od kompetencji. Zobacz, jak je dobrze wykorzystać

Składając CV pamiętaj, że nie liczą się tylko twoje umiejętności, ale także to, jak żyjesz z ludźmi.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Yuri_Arcurs/iStockphoto)

Chcesz być szanowany w pracy, chcesz, żeby szef uważał cię za osobę niezbędną? Rady specjalistów od HR są proste: pracuj ciężko i szanuj kolegów. Jest jednak jeszcze jedna składowa sukcesu – stosunki towarzyskie. Prezesi największych firm przyznają, że są one bardzo ważne. – _ Człowiek miły, z poczuciem humoru i dystansem do siebie ma u mnie duże szanse na zatrudnienie _ – mówi Zbigniew Grycan, właściciel firmy Grycan – lody od pokoleń. Uważaj jednak, nie przesadź i nie strzel gafy.

Bo każdy, kto kiedykolwiek pracował z ludźmi, wie, że niezależnie od tego, jak duża dyscyplina panuje w firmie, to wcześniej czy później rodzą się nieformalne stosunki. A te buduje się poprzez coraz bliższe, coraz mniej służbowe relacje. Trzeba jednak dużej wrażliwości, by nie przyspieszyć tego procesu za bardzo i nie wpaść w kłopoty.

18 autokarów i sześć dystrybutorów

- _ Moi znajomi, którzy pracują w biurach, zwykli do mnie mawiać: _ chłopie, u nas w pracy to jest dopiero kabaret _ _ – mówi Roman Żurek, satyryk z kabaretu Neo-Nówka. - _ Czasem mają na myśli bałagan, restrykcje, absurdy, które rządzą w ich firmie, ale przeważnie jednak określają tak towarzyską atmosferę i anegdoty z nią związane _.

Humor zarabia
97 proc. managerów uważa,
że poczucie humoru jest bardzo
ważne w biznesie

Tego, że większość firm stara się budować dla swojego dobra prywatne relacje między pracownikami, potwierdzają też imprezy integracyjne, na które zapraszany jest kabaret Romana Żurka. – _ Zazwyczaj spotykamy ludzi, którzy dobrze się bawią, traktują współpracowników jak kolegów, nie brakuje prezesów, którzy mają dość dystansu, żeby wyjść na scenę i zapowiedzieć nas, zażartować z siebie. Raz tylko zdarzyła się firma, w której reakcje były powściągliwe. Okazało się jednak, że połowę załogi stanowili Finowie _ – śmieje się satyryk.

O atmosferę w pracy dba też Zbigniew Grycan. Przypomina, że na ostatnią imprezę integracyjną zjechało się 18 autokarów z całego kraju, czyli około 1200 ludzi - a piwo rozlewane było z sześciu dystrybutorów.

- _ Ja jestem daleki od trzymania ludzi twardą ręką. Wszyscy wiedzą, co mają robić i do tego jest jeszcze czas na to, żeby w czasie pracy zachowywać się jak ludzie, rozmawiać, żartować, poznawać się. Mimo tego nie ma chaosu, bałaganu _ – zapewnia prezes Grycan.

Zespół najważniejszy. Pasujesz, aplikujesz

Według Jeremiego Mordasewicza, eksperta Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, dla każdego zarządzającego ważna jest atmosfera panująca w zespole. Dlatego właśnie szefowie często decydują się na zatrudnienie kogoś o mniejszych kompetencjach, a dobrze pasującego do zespołu niż wybitnego specjalisty, który mógłby w te relacje się nie wpasować, a co gorsza je popsuć.

- _ Prezesi i dyrektorzy też są ludźmi, więc po prostu lubią osoby z poczuciem humoru, towarzyskich, sympatycznych _ – tłumaczy Mordasewicz. – _ Jeśli ktoś potrafi w odpowiednim momencie zażartować, rozładować tym samym atmosferę, czy też wesprzeć zespół na duchu swoją empatią, serdecznością, to należy to traktować jako zaletę zawodową _.

Jak zdobyć sympatię współpracowników? Czy można się nauczyć podbijać serca kolegów z biura? Czy są na to jakieś schematy?

- _ Jeśli są metody, które można określić standardowymi, to trzeba jasno powiedzieć, że to manipulacje, a o tych nie ma co rozmawiać. To nigdy nie jest sposób, bo wszyscy jesteśmy na nie wyczuleni i jeśli zostalibyśmy nakryci na takiej manipulacji, to moglibyśmy stracić całe zaufanie ludzi, których próbujemy sobie zjednać _ – mówi psycholog społeczny, prof. Dariusz Doliński z Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. – _ Dlatego trzeba w pracy wdrażać standardy z życia codziennego, te wyższe, kulturalniejsze, oczywiście. _

Według profesora, jest jedna bardzo skuteczna metoda na zjednanie sobie sympatii kolegów z pracy. Nie wymaga ona wielkiego poczucia humory, którym nie każdy dysponuje, ani innych towarzyskich zalet – mianowicie pomocność.

- _ Jeśli tylko mamy okazje pomóc komuś, a to przecież zdarza się często, bo wszyscy mamy coraz więcej pracy, to trzeba wyciągnąć do tej osoby rękę. W im większych tarapatach będzie ten, komu pomagamy, tym większa jego wdzięczność, którą już bardzo łatwo przekuć na sympatię. To nie jest manipulacja, a bardzo prosty, stary i dobry sposób na zawieranie znajomości _ – dodaje prof. Doliński.

Trzeba wiedzieć, jak i co do kogo powiedzieć

Nawiązując relacje towarzyskie w pracy, trzeba pamiętać, że języki polski nie jedno ma oblicze i inaczej rozmawia się nie tyko z kolegą i prezesem, ale tez inaczej z różnymi typami szefów. Co innego, gdy jest on specjalistą inżynierii z doktoratem, a budowlańcem, który zaczynał przy betoniarce, a przez wiele lat zbudował dużą firmę budowlaną.

z forum wzięte

- _ Trzeba umieć rozpoznać z kim mamy do czynienia i mówić do niej jej językiem _ – mówi profesor Jerzy Bralczyk. – _ Inna sprawa, że robimy to zazwyczaj intuicyjnie. Wszelkie próby sztucznego dostosowania się do języka rozmówcy mogą zostać zdemaskowane i wtedy katastrofa towarzyska gotowa _ – dodaje.

Profesor przestrzega też przed pochlebstwami czy nadmierna grzecznością. Według niego, takie zachowania rzadko budzą w rozmówcy sympatię do schlebiającego czy nadmiernie uległego. Raczej odczuwają irytację, że obcują z kimś tak słabym. Dlatego najlepszym sposobem na nawiązywanie jest naturalność, oczywiście temperowana.

z forum wzięte

- _ Kiedyś podręczniki savoir vivre dyktowały, by w pracy zachowywać się tak, jak w życiu prywatnym _ – mówi historyk filozofii i spec od etykiety dr Stanisław Krajski. – _ Ale wszystko zmieniło się, gdy w USA doszło do spotkania na szczycie dwóch wielkich firm. Chodziło o podpisanie kontraktu reklamowego na wiele milionów dolarów. Wszystko odbywało się przy lunchu i szło świetnie, dopóki nie podano musztardy. Jeden z biorących udział w negocjacjach nałożył sobie jej na talerz łyżeczką i zanim odłożył ją powrotem do słoiczka, to dokładnie wylizał. Druga strona negocjacji wstała i wyszła, kontrakt przepadł _ – opowiada dr Krajski.

Od tamtej pory kładzie się nacisk na to, by dobre maniery stosować także prywatnie, choćby mieszkało się w samotności. Właśnie po to, by nie wynosić złych przyzwyczajeń na zewnątrz, bo zawsze możemy _ pochwalić _ się nimi instynktownie.

- _ Wchodząc do firmy, trzeba zatem pamiętać, że mogą pracować tam różni ludzie. Trzeba być bardzo ostrożnym, bo przecież przez długi czas od przyjęcia do nowej pracy, nie wiemy z kim mamy do czynienia. Ludzi poznajemy powoli _ – tłumaczy dr Krajski.

Zbliżać się, ale bardzo powoli

Tego, że w Polsce trzeba spoufalać się powoli, dowodzi śmierć przedziwnej tendencji, która narodziła się kilka lat temu. Amerykańskie podręczniki przekonywały, że jak najszybciej trzeba skracać dystans. Symbolem tej tendencji stało się mówienie do dopiero co poznanych ludzi po imieniu: _ Panie Tadeuszu, Pani Zofio, Panie Maćku _. Pojawił się jednak silny społeczny sprzeciw wobec tej tendencji i jej przejawy można spotkać coraz rzadziej.

- _ Ale nie tylko w Polsce ludzie bronią się przeciw tej familiarności _ – przekonuje dr Krajski. – _ W Niemczech sformułowania _ Her Hans _ są wyjątkowo obraźliwe. Dlatego w relacjach służbowych zalecam daleko idącą powściągliwość _ – dodaje.

z forum wzięte

Dlatego też dowcipkować należy bardzo ostrożnie. Dr Krajski w ogóle odradza opowiadanie kawałów. Są one tak różne jak różni są ludzie i jest duże prawdopodobieństwo, że trafimy z naszym dowcipem na kogoś, kto uzna go za niesmaczny, wyjątkowo nudny, oburzający czy nawet obraźliwy.

- _ Dobrym sposobem na wprowadzanie humoru w formie opowiastek są anegdoty. Na przykład, gdy ktoś w firmie palnie jakąś gafę, można przypomnieć, że książę Karol jest człowiekiem, który słynie ze swoich wpadek. Jedną z bardziej znanych jest ta z jego spotkania z delegacją aborygenów. Ubranych w garnitury dżentelmenów książę zapytał, czy ciągle rzucają dzidami _ – mówi dr Krajski.

Uwaga z dowcipami. Można _ przywalić _

Opowiadanie dowcipów to grząski grunt także w opinii profesor Dolińskiego. Uzmysławia nam to, co najtrudniej dociera do naszej świadomości. Że rzadko kto potrafi naprawdę dobrze opowiedzieć kawał.

- _ To wielka sztuka opowiedzieć dowcip naprawdę śmiesznie _ – mówi profesor. – _ Równie trudne jest dobranie go do ludzi wśród których się znajdujemy. Ma to szczególne znacznie w pracy, wśród osób, które przecież często mało znamy. Dlatego bywa, że ludzie opowiadający dowcipy są traktowani z taką samą niechęcią, jak ci, którzy pokazują wszystkim zaproszonym gościom setki zdjęć z wakacji _ – śmieje się prof. Doliński.

Takich dowcipów się wystrzegaj

Podobnego zdania jest Roman Żurek z Neo-Nówki. Według niego, najbezpieczniej jest żartować sytuacyjnie, z tego co się dzieje. Kabareciarz przestrzega przed codziennym szykowaniem dowcipów _ na dziś _. – Są ludzie, którzy nawet najsłabszy kawał opowiedzą zabawnie, ale są tacy, którzy nawet najlepszy spalą. Najgorsze jest to, że często, ci którzy palą, nie zdają sobie sprawy, że nie mają talentu w tej kwestii.

A co z przeklinaniem? Czy w sytuacjach stresowych, kiedy zamykamy jakiś projekt albo konkurencja próbuje narobić nam dużych kłopotów, może siarczyście zakląć, by oddać swoje zaangażowanie i oddanie sprawie. Zdania są podzielone.

Profesor Bralczyk o wulgaryzmach nie chce rozmawiać w ogóle, bo uważa, że nie ma o czym. Ale już Jeremi Mordasewicz dla zobrazowania problemu posługuje się porównaniem.

– _ Proszę sobie wyobrazić, że na sensacyjnym filmie wrogowie atakują bohaterów zaciekle z zamiarem odebrania im życia. A ci, broniąc się, wrzeszczą na cały głos _ wy dranie, wy łobuzy _. To bardzo sztuczne. Podobnie jest w pracy, nie wolno kląć bez przerwy, bo to rażące, ale i odbiera przekleństwom wyraz. Gdy ktoś wiecznie rzucający mięsem będzie chciał ostrzec pozostałych przed dajmy na to wrogim przejęciem, to nikt nie zwróci uwagi na jego ostrzeżenie _ – żartuje.

Kobiety i zawodowcy – wyjątków nie ma

A co z kobietami? Czy wobec nich należy stosować w pracy specjalne względy i czy one mają prawo takich względów wymagać? Dr Krajski mówi, że savoir vivre traktuje sprawę dość klarownie. Dżentelmen będzie w pracy traktował kobiety szczególnie na przykład przepuszczając je w drzwiach, ale tylko gdy jest na to czas, gdy pozwalają warunki.

- _ Gdy szef się spieszy, biegnie podpisać kontrakt, to wtedy panie muszę się rozstępować, ustępując mu miejsca _ – wyjaśnia spec od etykiety. – _ I nikt nie powinien się obrażać. A już na pewno panowie nie powinni próbować całować kobiet w pracy w rękę. Ten zwyczaj jest zarezerwowany dla sytuacji towarzyskich, prywatnych. I tylko dla tych, w których mężczyzna chce podkreślić swój szczególny szacunek, uznanie wobec konkretnej kobiety _ – dodaje.

Z forum wzięte

Nie powinno nas zresztą dziwić, że szczególne przywileje kobiet zawieszane są na czas wytężonej pracy. Wtedy liczą się efekty. Z tego samego powodu pracodawcy często rezygnują z zawodowców, jednostek wybitnych. – _ Liczy się efekt, a dla dobrego efektu potrzebny jest dobrze działający zespół. Po co nam pistolet, który te drużynę rozsypie swoją oryginalnością. Lepszy jest sympatyczny, wesoły członek zespołu, który spowoduje, że grupa stanie się monolitem _ - wyjaśnia Jeremi Mordasewicz.

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: kariera, savoir vivre, praca, kultura, akademia managera, wiadomości, gospodarka, porady, baza wiedzy, najważniejsze, gospodarka polska, lifestyle
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz