Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
"Wylało się wiadro hejtu". Maria Belka tłumaczy się z pomysłu na własną kryptowalutę

"Wylało się wiadro hejtu". Maria Belka tłumaczy się z pomysłu na własną kryptowalutę

Maria Belka zamierza podbijać świat kryptowalut. Ale na początku drogi jej projekt daleki jest od prawdziwej wirtualnej waluty
Maria Belka zamierza podbijać świat kryptowalut. Ale na początku drogi jej projekt daleki jest od prawdziwej wirtualnej waluty

- Nie mam kryptowalut w portfelu, nie handlowałam nimi. Dlaczego? Zajmowałam się tworzeniem własnej - mówi w rozmowie z money.pl Maria Belka, prezes BitEvil i współtwórczyni EraCoina. Jak tłumaczy, to dopiero początek drogi do stworzenia polskiej pełnoprawnej kryptowaluty. - Polska to rynek testowy. Wiadro hejtu już się wylało, teraz możemy pracować dalej i wdrażać poprawki - tłumaczy. I zapewnia, że pomysłu na wirtualną walutę nie konsultuje ze znanym tatą.

Kim jest Maria Belka? To córka byłego premiera i byłego prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki. Ma za sobą członkostwo w zarządach czterech spółek, z czego w dwóch była prezesem, w dwóch firmach była wspólnikiem, a jedną sama założyła. Zaczynała jako project manager w Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego w 2013 roku. Na takim samym stanowisku rozpoczynała też pracę ponad rok temu w BitEvil, by już po kilku miesiącach awansować na prezesa z kadencją aż do października 2021 roku.

Ma bogate doświadczenie. Staże kończyła w Banku Narodowym Kazachstanu, w Parlamencie Europejskim w biurze posła Wojciecha Olejniczaka oraz w ONZ, w Europejska Komisja Gospodarcza ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa.

Kilkanaście dni temu jej firma ogłosiła, że rozpoczyna działanie na rynku kryptowalut. Umożliwia zdobywanie i płacenie EraCoinami.

Mateusz Ratajczak, money.pl: Mam już ponad 30 EraCoinów na koncie. Jestem bogaty?

Maria Belka, prezes BitEvil i twórczyni EraCoina: To oczywiście zależy od tego, co pan uznaje za bogactwo.

Milion złotych, nie mniej.

To niestety nie (śmiech).

Czyli posiadam nic nie wartą walutę.

To nie tak. W kopanie nie zaangażował pan mocy obliczeniowej komputera, jak to wygląda w przypadku najpopularniejszych kryptowalut, ale oddał za to swój czas. Zainstalował aplikację, jest jej użytkownikiem. I za to jest pan ciągle nagradzamy. Sekunda po sekundzie zbierają się EraCoiny na koncie.

Tylko co mi po nagrodzie, z którą nic nie mogę zrobić? Ani na biurku nie postawię, ani nie zarobiłem.

To nieprawda. W tej chwili EraCoinem można płacić w sklepie, który stworzyliśmy specjalnie dla tej waluty. Oferta jest skromna, ale to tylko model testowy, który będzie się rozwijał. Teraz są tam koszulki, pamięć USB, drobne gadżety.

EraCoinem może pan już też płacić stacjonarnie w Warszawie. W jednej ze stołecznych knajp bez problemu upłynni pan tokeny. Kurs obecnie jest usztywniony na poziomie 1 EraCoin to 1 zł. A za jakiś czas EraCoin wymieni pan na zniżki od partnerów platformy.

Czyli kupię buty o 50 proc. taniej?

Na przykład. Jeżeli na koncie będzie odpowiednio dużo EraCoinów.

30 złotych już wystarcza na drobne szaleństwa. Mam tylko jedno "ale". EraCoin to nie jest kryptowaluta. To raczej jakaś wariacja na temat żetonów.

To jeszcze nie jest kryptowaluta. Z dużym naciskiem na "jeszcze".

Faktycznie w tej chwili to jest bardziej platforma do pozyskiwania tokenów i ich wykorzystywania niż kryptowaluta w dosłownym tego słowa znaczeniu. Oczywiście zależny nam na tym, żeby ten stan zmienić. Nad tym pracujemy. I w zasadzie dlatego pokazaliśmy ten projekt. Chcemy wiedzieć, czy kogokolwiek zainteresuje.

Łatwo o zainteresowanie, gdy ma się rozpoznawalne nazwisko, kojarzone z finansami.

Jak zostanę mężatką, to zacznę promować nazwisko przejęte po mężu. W tej chwili tego nie mogę zmienić. Od kiedy żyję, spotykam się z ocenianiem moich działań przez pryzmat działań ojca. Tylko, że to zupełnie bez sensu.

Wracając do EraCoina. W tej chwili i firma, i użytkownicy się uczą, że ma i będzie miał wartość. Dopiero po czasie stanie się kryptowalutą z pełnym zapleczem technologicznym i pozycją na rynku. Gdy ludzie w ten projekt uwierzą.

"Jak zostanę mężatką, to zacznę promować nazwisko przejęte po mężu. W tej chwili tego nie mogę zmienić"

Chór krytyków wymaga od nas pokazania wszystkiego, czym powinna charakteryzować się prawdziwa kryptowaluta. Przecież my doskonale wiemy, ile brakuje. To projekt. W tym roku planujemy uruchomić rynek sprzedaży, możliwość wymiany waluty na inne cyfrowe pieniądze i zapewnić pełne wsparcie technologii blockchain. Powoli będziemy odkrywać karty. I wtedy powstanie kryptowaluta EraCoin.

Czyli w tej chwili to bardziej program lojalnościowy. Nie obrazi się pani za takie stwierdzenie.

Może tak pan twierdzić, nie obrażę się. Czy jest to program lojalnościowy, czy platforma do używania tokenów... możemy różnie to nazywać. I pewnie w każdej z tych ocen jest trochę prawdy. Ale jeszcze raz powtórzę, że na tym EraCoin się nie skończy. Nie bawimy się. To poważne przedsięwzięcie.

Ma pani którąś z kryptowalut w portfelu?

Ja? Nie. Nie handluję, nie posiadam.

A dlaczego nie?

Śledziłam trend, ale byłam zajęta budowaniem własnej. Wśród znajomych mam wiele osób, które naprawdę sporo środków włożyły w inwestycje w wirtualne pieniądze. I dobrze na tym wyszły, wbrew temu co niektóre instytucje państwowe o tej działce rynku finansowego myślą.

A tata, były premier, były prezes NBP konsultował pomysł? Na przykład podczas niedzielnego obiadu?

Staram się wdrażać pomysły własne i moich partnerów biznesowych. W tym wypadku polegamy z moim wspólnikiem przede wszystkim na sobie wzajemnie i na wspólnie ustalonym planie.

Nie pytam po to, żeby sprawdzić, czy Maria Belka jest zależna od Marka Belki. I nie pytam po to, żeby wiedzieć co prof. Belka robił w zeszłą niedzielę. Pytam głównie przez pryzmat tego, jak dziś Narodowy Bank Polski i jego przedstawiciele widzą kryptowaluty. A powiedzmy sobie szczerze, że nie jest to przychylne spojrzenie. Podobnie sprawę ocenia Komisja Nadzoru Finansowego. Obie instytucje ostrzegają.

Odpowiedź jest jedna: ludzie się boją nieznanego, a tym bardziej niekontrolowanego przez instytucję czuwającą nad rynkiem finansowym. Rozumiem wątpliwości, ale ich nie podzielam.

W Polsce powstaje coraz więcej śmiałych i ciekawych projektów dotykających technologii blockchain. Jeżeli nie zaczniemy nad Wisłą takich inicjatyw realizować, to zostaniemy na długo w średniowieczu technologicznym. Owszem, to nie jest jeszcze przetestowane. Ale będzie. I wtedy przyjdzie czas na zmianę stanowiska instytucji państwowych.

Zobacz także: Bitcoin doprowadził do spadku cen złota i platyny?


 

Krytyków kryptowalut jest sporo. Wasz pomysł też nie miał ciepłego przyjęcia wśród ludzi inwestujących w tę działkę.

Polska jest naszym poligonem testowym, więc byliśmy na wiele przygotowani. Wiadro hejtu zresztą już się wylewa.

Nie każda krytyka jest zła.

To prawda, dlatego wyciągamy ze wszystkich uwag wnioski. Trzeba pamiętać jednak o tym, że ludzie są niecierpliwi. Chcieliby, żeby wszystko było od razu, żeby miało pełną funkcjonalność. A tymczasem my wciąż znajdujemy się na początku tej drogi. Facebook też na początku wyglądał inaczej, ludzie mieli wątpliwości co do jego funkcjonalności.

To ambitne porównanie.

Ale nie chodzi o skalę i plany, a pewien mechanizm. Pokazujemy teraz, co chcemy mieć i szukamy zainteresowania wśród ludzi. Nie chcemy ładować energii w projekt, który nie ma szans powodzenia już na starcie.

I dużo ludzi się zainteresowało?

Liczba zarejestrowanych użytkowników przekroczyła przewidywania. Bez przerwy skutecznie odpieramy ataki oszustów, którzy próbują być mądrzejsi od systemu.

"W Polsce powstaje coraz więcej śmiałych i ciekawych projektów dotykających technologii blockchain. Jeżeli nie zaczniemy nad Wisłą takich inicjatyw realizować, to zostaniemy na długo w średniowieczu technologicznym"

Co planujecie? Wymianę EraCoina na inne waluty? Własną giełdę?

Oczywiście, że tak. Nie o wszystkim jednak głośno mówimy, pracujemy. Do pewnych wniosków i koncepcji dopiero dochodzimy. Gdybyśmy po prostu wyszli z tematem, że mamy taką o kryptowalutę, to nikt by się tym nie zainteresował.

Parę polskich projektów tak właśnie zrobiło. I jakieś zainteresowanie miały.

Jakieś, to jest dobre słowo. Nam zależy na czymś innym. Nie chcemy pojawić się znikąd i tłumaczyć, że nie oferujemy kasztanów, ani koralików. Mamy pomysł, mamy wizję. Ale musimy wiedzieć, że mamy dla kogo ten pomysł rozwijać.

Podstawy podręczników o start-upach już sugerują, żeby od razu plan zweryfikować na rynku. Nie zadziała? To zostawiasz i robisz coś innego. Trzeba wiedzieć, czy to, czym się ekscytujesz, chwyta też innych. Tak właśnie zrobiliśmy. To szczerość w stosunku do inwestorów. Nie chcemy włożyć pieniędzy w projekt, który tylko nam się podoba. Takich historii było już sporo.

Skąd w zasadzie taki pomysł?

To w zasadzie połączenie kilku koncepcji, które gdzieś u nas się zrodziły. Czas to najcenniejsze dobre jakie posiadamy. I od tego zaczęliśmy biznes. Chcieliśmy odwrócić sytuację na rynku reklamy, gdzie spora część pieniędzy trafia w próżnię, czyli do osób, które nigdy danego produktu nie kupią, nie skorzystają z oferty. Jednocześnie oglądanie reklam to czas, którego nikt nam nie zwraca. A przecież to jest najcenniejszy zasób człowieka.

Naszym celem jest umożliwienie użytkownikom EraCoinów wymiany swojego czasu na korzyści finansowe. I dlatego ten pomysł ubraliśmy pewne elementy rynku marketingowego. W ten sposób powstała sama platforma. Zamiast wydawać pieniądze na reklamę, firma może zamieścić konkurencyjną ofertę u nas. A jednocześnie tokenami, które mają wartość zniżki, można przecież handlować. Oddać swoje zniżki za pieniądze, a w ten sposób oddać swój czas udziału w całym przedsięwzięciu.

I jak na to zareagowały firmy?

Dostaliśmy już szereg propozycji. W tej chwili skupiamy się jednak na stworzeniu możliwości handlowania EraCoinem, na zastosowaniu technologii blockchain. Oczywiście, rozmawiamy z markami, firmami. Będą się pojawiać kolejne oferty.

Nie mogę obiecać kiedy i nie mogę już powiedzieć, jakie to będą podmioty.

I nie może pani pewnie też powiedzieć, ilu macie użytkowników i ile EraCoinów na rynku.

Nie. Jeszcze nie w tej chwili.

Cały czas mam wrażenie, że to jednak projekt prowadzony od drugiej strony. Najpierw zainteresowanie, później rozwiązanie.

Szybko się przekonamy, czy mieliśmy rację. Ale już pierwszego dnia mieliśmy wejścia z całego świata, z Afryki, z Azji. Brakowało tylko Grenlandii.

kryptowaluty, maria belka, eracoin, tokeny
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Obserwator
2018-01-27 13:26
Kryptowaluta dlatego jest "krypto", bo nikt nic nie wie. Skąd się bierze, kto nią obraca, dlaczego kurs rośnie albo maleje, dlaczego nagle upadają "giełdy wymiana", dlaczego giną ludzie próbujący to wyjaśnić. Nawet spamy nawołujące do kupna bicoinów wysyłane są z adresów "krypto".
To be or not to be
2018-01-25 20:11
Czym ty dziewczynko mozesz sie pochwalic??? Na tyle cie stac. Nic konkretnego nie masz w swoim doswiadczeniu a tylko jakies sciemy z protekcji tatusia. Skoncz prawo i rownoczesnie medycyne oraz sgh to moze zasluzysz na szacunek i rozmowe z waznymi tego swiata...
henio
2018-01-23 20:40
diabelskie oczy tej belkówny
Pokaż wszystkie komentarze (127)