Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Kłopoty Ubera. Spółka traci kolejnego wysokiego menedżera

Kłopoty Ubera. Spółka traci kolejnego wysokiego menedżera

Fot. REUTERS/Danish Siddiqui/File Picture

Jeff Jones, czyli osoba numer dwa w Uberze, odchodzi ze stanowiska. Miał dość skandali, w jakich ostatnio pogrążyła się spółka. "Jeff podjął ciężką decyzję, nie widzi swojej przyszłości w Uberze" - napisał prezes spółki Travis Kalanick w mailu do pracowników.

Uber zaliczył w ostatnim czasie całą serię wpadek - na wiele oskarżeń o molestowanie seksualne i rasizm, a także o toksyczne warunki pracy w firmie, nałożył się fatalny wizerunkowo incydent. Jego głównym bohaterem był sam Kalanick.

Chodzi o nagranie kłótni, w jaką wdał się z jednym z jeżdżących dla jego firmy kierowców. I to właśnie to wydarzenie prawdopodobnie przepełniło czarę goryczy.

- Niektórzy ludzie nie lubią brać odpowiedzialności za własne gówno i obwiniają o wszystko innych - Kalanick naskoczył na kierowcę Ubera, wysiadając z auta. W ten sposób zareagował na jego pretensje, że z powodu podwyższania wymogów wobec kierowców i jednoczesnego obniżania stawek za przejazdy, stał się bankrutem.

Prezes Ubera szybko zrozumiał, że upublicznienie nagrania to cios w wizerunek zarówno jego, jak i całej firmy. Kalanick przesłał do wszystkich pracowników mail z przeprosinami, który został również upubliczniony na firmowym blogu. Przeprosił także kierowcę, z którym się awanturował.

Według serwisu Recode, pracujący dla Ubera od roku Jones zdecydował się odejść z firmy ze stanowiska szefa działu marketingu Target Corp, ponieważ stwierdził, że cała seria kontrowersji nie była tym, na co się pisał. Jones miał stwierdzić, że marka Uber znalazła się pod ostrzałem z powodów, które były poza jego kontrolą.

Jeff Jones nie jest jedynym wysokim menedżerem Ubera, który postanowił opuścić firmę. Taką samą decyzję podjął właśnie Brian McClendon, wiceszef spółki odpowiedzialny za oprogramowanie kartograficzne.

Nieco wcześniej firma poprosiła jednego ze swoich najważniejszych inżynierów - Amita Singhala - o to, żeby odszedł. Sprawa jest o tyle sensacyjna, że Singhal został ściągnięty do Ubera od konkurencji zaledwie miesiąc wcześniej i to w świetle reflektorów. Teraz okazało, że w poprzedniej firmie - w Google - Singhal był oskarżony o molestowanie seksualne i toczyło się przeciwko niemu śledztwo.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Alosza
2017-03-21 23:22
Za to w Polsce amerykańska innowacja sprowadziła dziesiątki mocno śniadych rowerzystów, którzy pedałując "ubogacają" złakniony rynek dostaw żywności w Warszawie. Jeśli odbywa się to za zgodą polskich władz, to politycy mają pełne prawo odeprzeć ataki unijnych biurokratów o rzekomym nieprzyjmowaniu uchodźców.
adix
2017-03-21 04:08
Zawsze cieszą mnie upadki globalnych firm i multimiliardowych korporacji. Człowiek w życiu pracować powinien na siebie i swoją rodzinę przede wszystkim. Pieniądze powinny być w rękach normalnych przeciętnych i w miarę porządnych ludzi. Wspierać i ulgi dawać trzeba ludziom samzatrudnionym i likwidować posady w urzędach skarbowych. Mniej urzędników to mniejsze obciążenie dla Państwa, mniej bezrobocia i większą swoboda działania dla normalnych ludzi. Po co wszystko kodyfikowac, taryfowac i opodatkować? Czasem wydaje mi się ze prosty taksowkarz ma większe pojęcie od tych wszystkich związkowców, ekonomistów polskich, których jak by na Sahara wysłał to piachu by zabrakło, albo , by taka akcyzę na piach ustanowili, że wielbłądy przez bramki za opłatą przechodzić by musiały. Kluczem do sukcesu jest obniżenie wszelkich kontroli, podatków, opłat związanych z działalnością gospodarczą, a te pieniądze i tak wrócą do budżetu tylko w postaci innych podatków. Ludzią się poprawi i kupią na przykład więcej aut, albo paliwa do aut, może więcej alkoholu - obojętnie czego. Nakręci się koniunktura gospodarcza. Wtedy zarobi kelner, murarz, sklepikarz, mechanik i najstarszy zawód Świata, a także nauczyciel i lekarz, gdyż populacja się powiększy. Pozdr
JoJoL
2017-03-20 14:40
Ciekawe kiedy Polski oddział Ubera zacznie sie rozpadać. Kierowcy narzekają na zarobki, ceny za przejazd takiego samego odcinka drogi z punktu A do punktu B pojazdem należącym do Ubera i pojazdem TAXI nie różnią się wcale a czasem nawet cena kursu Ubera jest wyższa niż w TAXI. Teksty kierowców do pasażerek szokują czasem. Znajomość miasta w wykonaniu kierowcy Ubera - żenująca. No cóż, koniec następuje powoli.