Notowania

nicolas berggruen
21.07.2008 09:05

Nicolas Berggruen - miliarder, który nie ma nic

Sprzedał dom i samochód, bo nie interesuje go bogactwo na pokaz. Kupuje tylko dzieła sztuki.

Podziel się
Dodaj komentarz

Nicolas Berggruen to 46-letni miliarder, o którym mało kto słyszał, w dodatku miliarder bezdomny. Nie mając własnego lokum, zatrzymuje się w hotelach.

Zbił fortunę dzięki mądrym posunięciom na rynku finansowym, teraz skupia się na czymś, co nazywa "wartościowym inwestowaniem" w realny świat. Zakłada uprawy ryżu w Kambodży, farmy wiatrowe w Turcji i fabryki bioetanolu w Oregonie. Ma nadzieję, że dzięki swoim pieniądzom nie tylko zarobi kolejne okrągłe sumy, ale wspomoże również rozwój biednych rejonów świata. Zdobywszy szczyt, stracił zainteresowanie dobrami doczesnymi i cierpi na zespół wypalenia w wersji luksusowej.

Gdy tylko poczuł rozczarowanie gromadzeniem, zaczął się pozbywać nieruchomości w Nowym Jorku i na Florydzie. Sprzedał też jedyny samochód. Nie ma żony ani dzieci, zastanawia się więc nad przekazaniem po śmierci majątku na cele charytatywne. Kolekcja dzieł sztuki miałaby trafić do nowego muzeum w Berlinie. Według Nicolasa Berggruena, bogactwo to nie przedmioty, ale wywieranie wpływu.

W rozmowie z Robertem Frankiem, dziennikarzem The Wall Street Journal, miliarder klarownie wyłożył nową filozofię życia. Bogactwo na pokaz zupełnie go nie interesuje. Ponieważ jesteśmy na ziemi tylko gośćmi, możemy się cieszyć przedmiotami jedynie przez pewien czas. Dlatego prawdziwą wartość mają tylko i wyłącznie nasze działania. Czemu dobra doczesne już go nie cieszą? Twierdzi, że ich nie potrzebuje, poza tym nie chce być od czegoś zależny ani musieć za to odpowiadać.

Taka postawa staje się ponoć coraz popularniejsza wśród najbogatszych osób świata. Interesują się one wykraczaniem poza doczesność i znajdują na to różne sposoby...

Ekscentryczny potentat jest synem znanego niemieckiego kolekcjonera dzieł sztuki Heinza Berggruena, zaprzyjaźnionego m.in. z Pablem Picasso. Jako dziecko mieszkał we Francji i Szwajcarii. Chciał zostać pisarzem. Zaczytywał się w dziełach egzystencjalistów, Alberta Camusa i Jeana-Paula Sartre'a, i buntował przeciwko swojej klasie społecznej. W wieku 17 lat wyemigrował do Nowego Jorku i rozpoczął naukę na New York University. Już wtedy zaczął inwestować niewielkie kwoty, a na dobre zajął się tym w dwa lata po skończeniu studiów. Jego żywiołem stały się giełda oraz pierwsze fundusze private equity.

Zaczął kupować całe firmy, a jego największym sukcesem było nabycie podupadającego producenta okularów, firmy FGX.

Pomimo sukcesów, jakie Berggruen odniósł na rynku finansowym, niewiele osób o nim słyszało. Unika on prasy jak ognia. Nigdy nie trafił na listę Forbesa. Gdy przed laty jedna z holenderskich gazet wydrukowała o nim artykuł, Berggruen wykupił cały nakład i go zniszczył.

Jego znajomi mówią, że pracuje po 12-14 godzin dziennie. Rzadko odwiedza rozsiane po całym świecie biura swojej firmy Berggruen Holdings. Woli pracować w restauracjach i pokojach hotelowych. Ponoć jego ulubionym daniem jest... czekolada. Zjada dwa posiłki dziennie, z których jeden musi zawierać ciasto czekoladowe.

Obecnie planuje założenie fundacji, która będzie miała na celu rozwiązywanie problemów społecznych.

Jedynymi rzeczami, które kupuje są dzieła sztuki. Jednak, jako że nie ma domu, przechowuje je w magazynach. Obiecuje, że pewnego dnia trafią one do muzeów.

Tagi: nicolas berggruen, ludzie, business news, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, manager, marketing i zarządzanie, portrety
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz