Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Ojcem marki Victoria's Secret jest mężczyzna, który wstydził się kupić bieliznę dla żony

Żeby otworzyć pierwszy butik, menedżer Roy Raymond zapożyczył się u rodziny i pobrał wszystkie oszczędności. Na sukces musiał jednak poczekać.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Victoria's Secret)

Biust wcale nie obfity, miseczka 32 A lub B, wzrost 178 cm, długie włosy, najlepiej lekko pofalowane, lśniąca skóra, dziewczęcy uśmiech i oddanie marce - taki jest aniołek Victoria's Secret. Najlepiej, żeby nic nie zmieniał, bo może stracić pracę za krytykę bieliźnianego imperium lub zbyt krótkie ścięcie włosów.

Dziennikarka modowa Danielle Prescod zapragnęła przejść casting na aniołka. Spotkała się z Jillian Straus, która przygotowuje modelki do występów w mediach. - Pierwsza zasada - nigdy nie pojawiaj się przed kamerą we wzorzystych lub białych ubraniach. Na nagraniu to będzie wyglądało fatalnie - przestrzegła ją specjalistka. - Ups! - wyrwało się Danielle ubranej w biały, puszysty golf.

Medialny szum wyrósł wokół marki dopiero na przełomie lat 80. i 90., kiedy zaczął ją prowadzić doświadczony przedsiębiorca Leslie Wexner. Wcześniej Victoria's Secret była ciekawostką, adresowaną głównie do... panów. Wymyślił ją w 1970 roku menedżer Roy Raymond po tym, jak chciał kupić żonie seksowną bieliznę, ale sprzedawczyni potraktowała go jak dewianta. Ponieważ był z natury nieśmiały, spłoszył się i uciekł. Jego zdziwienie było ogromne, gdy kilka dni później, podczas dyskusji z kolegami dowiedział się, że i oni krępują się kupować żonom coś bardziej wykwintnego niż koszulki z bawełny przemysłowej.

Raymond zapragnął stworzyć sklep przyjazny mężczyznom. Buduar obity ciemnym drewnem, w którym sprzedawczynie będą wiecznie uśmiechnięte, miłe i chętne do wyjaśnienia, czym różni się miseczka 30 F od 32 E. Zapożyczył się u rodziny, pobrał wszystkie oszczędności i z żoną otworzył w Kalifornii pierwszy butik. Zaczął również na cały kraj rozsyłać katalog, w którym piękne kobiety prezentowały zasoby bieliźnianej marki.

Coś jednak nie zadziałało. Raymond oferował wyprzedaże, a i tak tracił. Zapomniał, że nie tylko mężczyźni powinni być zainteresowani tą marką. Był rok 1980, kiedy w historii Victoria's Secret pojawił się przedsiębiorca Leslie Wexner. Odkupił od Raymonda firmę, pozrywał ciemne lamperie i obił ściany butiku kwiatowymi wzorami. Zatrzymał jednak wizję pięknych kobiet.

Pierwszy pokaz i od razu sukces

To on zaaranżował w 1995 roku pierwszy pokaz, który, choć kameralny (wystąpiło tylko 15 modelek), okrzyknięty został przez media "historycznym wydarzeniem". Cztery lata później modelki, ubrane już w kultowe skrzydła, oglądało ponad 1,5 milionów osób.

- One mają w sobie to coś, jakość, której nie da się tak łatwo wytłumaczyć - zauważa Danielle Prescod, przekonując, że tego czegoś nie da się sprowadzić jedynie do bronzera, fryzury i gigantycznych skrzydeł. Nawet jeśli rzeczony bronzer musi pokrywać pośladki aniołka w niebotycznej liczbie dwudziestu warstw, a nad wyglądem każdej dziewczyny czuwa pięć osób.

Jak ozdobione są modelki na pokazach?

- Kluczowy jest kontakt wzrokowy - przekonuje dziennikarkę Jillian Straus. - Tak samo jak uśmiech. Dziewczyny dobrze wiedzą, że podczas tego pokazu trzeba uśmiechać się do publiczności. Co z tego? Dla wielu z nich jest to trudne, niemal niewykonalne zadanie. To dlatego, że pracując przy innych pokazach, przyzwyczaiły się do typowej kamiennej twarzy.

Najlepiej więc wyglądać naturalnie, ale i tę naturalność da się wbić w szablon. - Ustaw stopy w lekkim rozkroku, będziesz się czuła, że masz pewniejsze oparcie - tłumaczy specjalistka, dodając, by Danielle nauczyła się machać lub mrugać. Dziennikarka przypatruje się brazylijskiemu aniołkowi, Adrianie Limie. - Jedno jej mrugnięcie i czuję, że drżę. Chcę ją poślubić, być jej najlepszą przyjaciółką, od razu! - wyznaje.

"Przeciętnych modelek nie zatrudniamy"

Umiejętność zdobycia serca widza to podstawa. W 2013 roku zebrało się Kate Upton, która wcześniej pozowała dla Victoria'™s Secret, za to, że wygląda jak żona piłkarza z włosami w kolorze blond i takim wyrazem twarzy, który mówi, że każdy może ją mieć, jeśli ma odpowiednio wypchany portfel. - Jest jak dziewczyna z trzeciej strony, a my przeciętnych modelek nie zatrudniamy - tłumaczyła, nie przebierając w słowach, stylistka Sophie Neophitou w rozmowie z "New York Times". Mówiło się wówczas, że młoda modelka nie ma szans na to, żeby jeszcze kiedykolwiek współpracować z bieliźnianą marką. Kilka miesięcy później Upton wróciła jednak w szeregi aniołków.

Marka nie bez powodu tak naciskała na to, by jej modelki były bardziej "dziewczęce" niż "drapieżnie seksowne". Miała w pamięci rok 2008, kiedy nagle zaczęła tracić. Sprzedaż zaczęła zwalniać i pojawiło się ryzyko, że firma przestanie się rozwijać. Nowo otwierane salony notowały spadek sprzedaży nawet o 8 procent.

- To przez to, że marka stała się zbyt seksowna! - przekonywała prezes Sharen Jester Turney. Rzeczywiście, bielizna marki reklamowana jako "very sexy" przez klientki określana była raczej jako "too sexy". Kolorowa, odważna, przyciągała jedynie pewne siebie dwudziestolatki. Reszta kobiet zaczęła obchodzić salony z daleka.

Żeby się ratować, Victoria's Secret postawiła na nowy sposób reklamowania marki. Postawiono na luksus, delikatność i finezję.

Minęło sześć lat i Victoria's Secret znów stanęła w ogniu krytyki klientek. "Domagamy się od marki przeprosin i wzięcia odpowiedzialności za zgubny wpływ, jaki ich kampania >>The Perfect Body<< wywiera na kobiety. (...) Żądamy, żeby marka zmieniła hasło, gdyż to promuje niezdrowy i nieprawdziwy kanon piękna kobiecego ciała" - grzmiały kobiety w petycji, którą wysłały do bieliźnianego potentata.

Co je tak wzburzyło? Oto na plakatach kampanii pojawiły się popularne aniołki w skromnej bieliźnie. Wszystkie wysokie na ponad 175 centymetrów, niesamowicie szczupłe i długowłose. - Nie mamy wątpliwości, że ten przekaz uderzy w kobiety - komentowali dla "The Telegraph" Brytyjczycy.

Szczególnie piętnowano dwuznaczność hasła "Perfect Body" - "Idealne Ciało" - który nie tyle odnosił się do modeli bielizny, występujących w wielu rozmiarach, ale właśnie do wychudzonych, długonogich aniołków. Marka nie odpowiedziała na zarzuty.

O tym, że krytyka jest Victoria's Secret nie w smak, przekonał się swego czasu nawet jeden z aniołków. Został on bowiem wyrzucony z szeregów marki po tym, jak powiedział w mediach o jedno zdanie za dużo.

Aniołkom daleko do ideału

Ale po kolei. W grudniu 2013 roku na wybiegu pokazu Victoria'™s Secret pojawiła się popularna wokalistka Taylor Swift. Śpiewała kilka swoich hitów, a modelki mijały ją, wijąc się wdzięcznie w rytm muzyki. Nie było w tym nic nadzwyczajnego. Podczas słynnych pokazów co roku występują popularne gwiazdy, między innymi: Phil Collins, Justin Timberlake lub Spice Girls. Po tym pokazie media uznały jednak zgodnie, że artystka jest godna miana prawdziwego aniołka marki. Nawet jeśli była nieco grubsza i niższa niż towarzyszki. To nie spodobało się wszystkim.

- Może nie powinnam tego mówić, ale Taylor Swift, moim zdaniem, zupełnie do nas nie pasowała - australijska modelka Jessica Hart w rozmowie z branżowym portalem "Women's Wear Daily" była trochę zbyt szczera. Złamała jedną z niepisanych zasad Victoria'™s Secret, która przestrzega, by publicznie nie krytykować pokazów marki.

Na efekt nie trzeba było długo czekać. Władze odcięły się od jej słów i wykreśliły ją z listy modelek, prezentujących kolekcję w 2014 roku.

Podobnie surowa kara groziła modelce Karlie Kloss w 2012 roku za to, że bez konsultacji... ścięła swoje długie, piękne włosy. Branżowy blog fashin.livejournal.com skrytykował ją wówczas ostro, mówiąc, że "wygląda męsko". Marka Victoria'™s Secret, która wcześniej liczyła się z tym, że niepokornej Amerykance będzie doczepiać sztuczne loki, nagle zmieniła zdanie i zaczęła się zastanawiać, czy dziewczyna pasuje do jej kanonu piękna.

Kanonu, który inny były aniołek ostro nazwał wieszakiem na bieliznę oraz kawałkiem mięsa. - To, co się tam dzieje, niewiele ma wspólnego z modelingiem - wyznała amerykańska modelka Kylie Bisutti w swojej książce "Nie jestem aniołem", zapewniając, że kolorowe, medialne pokazy tylko ją przytłaczały. Podobnie jak uwagi, że powinna schudnąć, bo "wygląda jak gruba krowa".

Komentarz Victoria's Secret był krótki: _ œ _"Ona nigdy nie była naszym aniołkiem zgodnie z definicją tej roli, zawartą w kontrakcie. Swoje doświadczenie zawodowe z tym związane w wielu miejscach zwyczajnie zmyśliła".

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: victoria's secret, ludzie, wiadomości, gospodarka, manager, najważniejsze, lifestyle
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz