Notowania

lts
13.04.2016 06:06

Prezes Lotosu walczy o przetrwanie. Czy rząd odważy się zadrzeć z armią pracowników?

Lotos nie rozpieszczał dotąd swojego właściciela. Doceniał za to swoich pracowników. To oni teraz stoją murem za prezesem.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Adam Warżawa PAP)

Lotos nie rozpieszczał dotąd Skarbu Państwa. Odkąd szefem jest Paweł Olechnowicz, zyskiem z akcjonariuszami podzielił się tylko raz. Doceniał za to pracowników. Średnie wynagrodzenie w spółce to ponad 11 tys. zł. Teraz załoga stanęła murem za prezesem i zapowiada, że jeśli PiS zdecyduje się na wymianę zarządu, to sparaliżuje działalność firmy. Ale nie tylko prezes ma problem. - Trend w motoryzacji jest taki, że od diesla się odchodzi: silniki hybrydowe wykorzystują benzynę, swoje też zrobiła afera z VW - mówią o przyszłości branży paliwowej analitycy.

Aktualizacja 8:45

W środę odbędzie się spotkanie rady nadzorczej Grupy Lotos, na którym może dojść do odwołania zarządu na czele z prezesem Pawłem Olechnowiczem. Podobne scenariusze miały już miejsce w wielu spółkach Skarbu Państwa, odkąd władzę przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Najpierw wymiana rady nadzorczej, niedługo potem zarządu.

W przypadku Lotosu jest jednak pewna różnica. Obecny prezes piastuje stanowisko już 14 lat i przetrwał wszystkie możliwe konfiguracje polityczne. Prezesem Rafinerii Gdańskiej został w 2002 roku, czyli za rządów Leszka Millera. Od tej pory żadna z partii, które dochodziły do władzy, nie decydowała się usunąć Olechnowicza ze stanowiska.

Rano powołano do składu rady nadzorczej Marcina Adama Jastrzębskiego. Był on m.in. w latach 2013-2015 prezesem zarządu i dyrektorem naczelnym Gazoprojekt (Grupa PGNiG S.A.). To może być potencjalny kandydat na stanowisko prezesa.

Związki murem za prezesem

Liderzy pięciu najważniejszych związków działających w Lotosie, w tym €œSolidarności, oraz szef rady pracowniczej Grupy Lotos wysłali na początku kwietnia list do ministra skarbu Dawida Jackiewicza, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i premier Beaty Szydło. Pismo dotarło też do rąk Roberta Pietryszyna, powołanego w styczniu przez PiS szefa rady nadzorczej Grupy Lotos i jednocześnie członka zarządu PZU.

Załoga pisze, że przez 14 lat zarządzania Lotosem prezesa Olechnowicza "związki zawodowe, które w Grupie Kapitałowej zrzeszają ponad połowę zatrudnionych, zawsze, nawet w najtrudniejszych i bolesnych kwestiach, znajdowały porozumienie z pracodawcą. (...) Nie pozwolimy, aby zaburzyć to, co dla załogi jest najważniejsze".

Komentować tego, co zamierzają w przypadku odwołania Olechnowicza, nie chciał przewodniczący zakładowej Solidarności Andrzej Cenacewicz. Wypowiedzi udzielił za to money.pl Grzegorz Szade, wiceprzewodniczący zarządu Zakładowego Związku Zawodowego Inżynierów i Techników Grupy Lotos.

- Nie dopuszczam myśli odnośnie zmian na najwyższym szczeblu. Mamy zgodne z prawem możliwości wejścia w spór zbiorowy i choć zwolnienie prezesa nie jest w zakresie możliwych powodów, to nie będziemy niczego ułatwiać. Mogą się znaleźć inne powody (do protestu - red.) - powiedział wiceprzewodniczący Szade.

- Firma się rozwija i nasze obawy dotyczą zahamowania rozwoju. Gdybyśmy się nie rozwijali, na pewno bylibyśmy skazani na zamknięcie, jak dziesiątki innych rafinerii w Europie.

Zaangażowanie pracowników po stronie prezesa tłumaczą nie tylko obawy o niekonkurencyjność rafinerii, ale i obawa o dość dobre zarobki, choć... związkowcy twierdzą, że ich pensje rosną wolniej niż w gospodarce i są niższe niż w Orlenie.

- Nie nadganiamy średniej krajowej i wynagrodzenia rosną wolniej. Z wyliczeń, które były przy poprzednim sporze zbiorowym w PKN Orlen, wynikało, że tam zarobki są dużo wyższe - mówi wiceprzewodniczący Grzegorz Szade.

Z raportów rocznych Grupy Lotos i PKN Orlen wynika jednak, że pensje pracowników Lotosu rosły zdecydowanie szybciej niż pozostałych Polaków, znacząco przekraczają też to, co otrzymują pracownicy PKN Orlen.

W 2005 roku przeciętne wynagrodzenie w Lotosie wynosiło niecałe 6 tys. zł brutto, czyli 2,2-krotność tego co zarabiał przeciętny obywatel naszego kraju oraz o 15 proc. więcej niż pracownik Orlenu. Po dziesięciu latach proporcje są jeszcze bardziej na korzyść Lotosu.

W 2015 roku na wynagrodzenia, ubezpieczenia społeczne i inne świadczenia pracownicze grupa kapitałowa Lotos wydała 685 mln zł. Na każdego z 4850 pracowników grupy kapitałowej przypadało więc średnio 11774 zł (w samej spółce 12868 zł) brutto miesięcznie. To 2,9-krotność tego co zarabiał przeciętny Polak i dokładnie o jedną trzecią więcej od tego, co dostają pracownicy PKN Orlen.

Zatrudnienie i wynagrodzenia w Lotosie i Orlenie
zatrudnienie przeciętne wynagrodzenie miesięczne (zł brutto) przeciętne wynagrodzenie w gospodarce (zł brutto) przerób ropy (tys. ton rocznie)
Lotos
2005 5 140 5 775,3 2 528,6 6 000
2015 4 850 11 774,1 4 067,0 10 212
PKN Orlen
2005 21 175 4 986,7 2 528,6 15 383
2015 19 932 8 821,7 4 067,0 30 908
Źródła: raporty roczne Lotosu i PKN Orlen, GUS

Półtora miliarda strat w dwa lata

Bilans 14 lat zarządzania przez prezesa Olechnowicza to łącznie 4,3 mld zł zysku netto. Jednak przez ostatnie dwa lata grupa kapitałowa nie może się pochwalić dobrymi wynikami. Strata za lata 2014-2015 to łącznie 1,7 mld zł. Powód? Spadki światowych cen ropy i związane z tym wyceny posiadanych złóż ropy.

Na zniżce kursu paliw traciła wartość inwestycji w złoża ropy i gazu. Odpisy na norweskie aktywa na koniec 2015 r. wyniosły łącznie 1,54 mld zł. Już w 2012 r. spółka ogłosiła, że przyniosą one olbrzymie straty. Wtedy powód był jednak „pozacenowy”.

Kupno udziału w złożu ropy naftowej w 2008 r. kosztowało 0,9 mld zł odpisu w 2012 r. (projekt YME). Lotos procesował się z operatorem złoża, kanadyjską firmą Talisman, która wadliwie wykonała platformę wiertniczą. Zasądzone w 2013 r. odszkodowanie w wysokości 0,5 mld dolarów, nie zastopowało utraty wartości inwestycji. Teraz prowadzone są prace nad sprzedażą złoża.

Lotos dalej inwestuje w złoża w Norwegii. W 2015 r. wydał na to prawie 200 mln zł. Dzięki temu wydobycie ze złóż własnych Lotosu osiągnęło już poziom 28,4 tys. baryłek dziennie, czyli o 22,5 tys. baryłek więcej niż jeszcze w 2012 roku. Niestety dzieje się to w momencie, kiedy ceny ropy zeszły na niskie poziomy.

Zmiany cen ropy Brent

W pogoni za Orlenem

Program inwestycyjny 10+, realizowany w latach 2007-11 i wart blisko 1,43 mld EUR, był jedną z największych inwestycji przeprowadzonych w ciągu ostatniego ćwierćwiecza w Polsce. Doprowadził do zwiększenia możliwości produkcyjnych Lotosu z 6 mln do 10,5 mln ton ropy rocznie.

Lotos jest więc obecnie na poziomie produkcyjnym Orlenu z okolic początku XXI wieku. Jednak od tego czasu Orlen podwoił możliwości wytwórcze, głównie dzięki przejęciom na Litwie i w Czechach.

W 2012 r. rafinerię Lotosu uznano za najbardziej efektywną w Europie Środkowej i Południowej w rankingu Solomon Associates.

Modernizacja i rozbudowa pozwoliła na uzyskanie większej liczby wysokomarżowych produktów z każdej przerobionej baryłki ropy naftowej w porównaniu do konkurencyjnych zakładów rafineryjnych w regionie. Dzięki temu wzrosła też liczba paliw uzyskiwanych z tej samej ilości ropy naftowej - z 4 mln do 7,8 mln ton rocznie.

To jednak nie koniec. W 2015 roku Lotos wspólnie ze spółką zależną LOTOS Asfalt uruchomił realizację Projektu EFRA. Łączna wartość nakładów inwestycyjnych ma wynieść 517,8 mln EUR (2,3 mld zł). W efekcie przerób baryłki ropy ma dawać dwa dolary marży więcej niż obecnie. Przekazanie ostatnich instalacji do eksploatacji planowane jest na początek drugiego kwartału 2018 roku.

- EFRA ma zwiększyć rentowność o 2 dolary na baryłce, ale pytanie, czy tak rzeczywiście się stanie? - powątpiewa Krzysztof Pado, doradca inwestycyjny w Domu Maklerskim BDM S.A. - Lotos nastawił się na inwestycje w kierunku oleju napędowego, a tego jest nadpodaż na świecie. Trend w motoryzacji jest taki, że od diesla się odchodzi: silniki hybrydowe wykorzystują benzynę, swoje też zrobiła afera z Volkswagenem. Lotos może więc nie osiągnąć oczekiwanych rezultatów - dodaje.

Pogoń za liderem - finansowana głównie długiem - spowodowała wzrost zobowiązań Lotosu do 11,5 mld zł. Jest to 10-krotnie więcej niż w 2005 roku. Dwukrotnie zwiększyły się za to możliwości produkcyjne, ale zysków z tego tytułu jeszcze nie widać.

Właściciel nie dostaje nic, a musi dokładać

41 mln zł - tyle dywidendy otrzymali akcjonariusze Lotosu w 2007 roku. I był to jedyny raz, kiedy spółka podzieliła się zyskiem z właścicielami podczas 14-letniego zarządzania przez Pawła Olechnowicza. Ciągnące się latami inwestycje nie pozwalają czerpać zysków z działalności jej właścicielom. A wciąż 53 proc. akcji ma Skarb Państwa.

W 2005 roku Lotos wszedł na giełdę i w międzyczasie nawet wyciągnął od akcjonariuszy miliard na inwestycje. To było już w 2014 roku, czyli po feralnym zaangażowaniu w złoża ropy w Norwegii. Miliard od akcjonariuszy to było swoiste uzupełnienie norweskich strat.

Te pieniądze pomogły dokończyć modernizację i przybliżyć rentowność Lotosu do poziomu Orlenu.

- Różne były poziomy startu rafinerii PKN Orlen i Rafinerii Gdańskiej. PKN Orlen ma i rafinerię, i petrochemię, dzięki czemu miał łatwiejszy start. Nie wszystko było zależne od zarządu. Rafineria Gdańska jest w gorszej sytuacji. Zarząd próbował to nadrobić inwestycjami - wyjaśnia Krzysztof Pado z DM BDM S.A.

Notowania akcji spółki od debiutu giełdowego praktycznie się nie zmieniły. W lipcu 2005 roku na pierwszym notowaniu ustalono cenę 26,66 zł, a w emisji publicznej sprzedawano akcje po 29 zł. Obecnie są notowane po 27,15 zł. Jak na 14-letni efekt działalności, to bardzo skromny rezultat i trudno powiedzieć, czy w przypadku spółki niepaństwowej prezes utrzymałby posadę.

- Trudno jest jednoznacznie ocenić poziom zarządzania spółkami segmentu rafineryjnego czy wydobywczego, bo zależą one w dużej mierze od otoczenia, które jest zmienne - mówi Krzysztof Pado. - Sytuacja Lotosu jest taka, że spółka jest mocno zadłużona. Nie wypłacała dywidend, więc akcjonariusze mogą być rozczarowani. Inwestycje w Norwegii (złoże YME) napotkały problemy, teraz próbuje się je naprawić tarczą podatkową. Problemy były też ze złożem B8 na Bałtyku, którego uruchomienie się opóźniło. Nie wszystko zależy od zarządzania, ale i od tego, jakie są ceny ropy.

Prezes Olechnowicz nie udzielił nam komentarza. Spotkał się z prezydentem Andrzejem Dudą w Warszawie na rocznicy Giełdy Papierów Wartościowych.

Notowania Lotosu od debiutu

Tagi: lts, lotos, ludzie, giełda, wiadomości, gospodarka, manager, giełda na żywo
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz