Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Prywatny biznes mu nie zaufał. Nowy prezes PKP Cargo potrafił krytykować proces, który sam zapoczątkował

Prywatny biznes mu nie zaufał. Nowy prezes PKP Cargo potrafił krytykować proces, który sam zapoczątkował

Czesław Warsewicz (z prawej) miał być ministrem w rządzie technicznym Piotra Glińskiego Fot. Grzegorz Jakubowski
Czesław Warsewicz (z prawej) miał być ministrem w rządzie technicznym Piotra Glińskiego

Przed nowym prezesem PKP Cargo trudne wyzwanie. Spółka w ostatnich tygodniach zanotowała gwałtowny spadek na giełdzie, a jeszcze jego wybór nie wzbudził zaufania inwestorów. Nie sposób się im dziwić. Za Czesławem Warsewiczem ciągnie się szereg wypowiedzi, które stawiają go w fatalnym świetle.

"Gra o tron" w PKP Cargo trwała ponad pół roku. Przez ten czas spółką kierował jako pełniący obowiązki Krzysztof Mamiński, prezes PKP S.A. W pewnym momencie powiedział "dość" i trzy dni po jego rezygnacji rozstrzygnięto konkurs na prezesa. Ten sam, który w poprzednich miesiącach był przedłużany. Ostatecznie wygrał go Czesław Warsewicz. Według nieoficjalnych informacji miał pokonać Wojciecha Balczuna.

Giełda, na której notowana jest spółka, zareagowała na tę decyzję raczej negatywnie. W ciągu trzech godzin wartość PKP Cargo spadła o ponad złotówkę na każdej akcji. We wtorek oscylował w granicach 42,5 zł. Poprzedni rok dla Cargo był stosunkowo udany - zanotowano najlepszy wynik od 2012 r. Inwestorom nie podoba się jednak plan wyłożenia około miliarda złotych. Znaczna część pójdzie nie na zakup nowego taboru, ale modernizację i remonty obecnego.

Zobacz też, co prezes PLL LOT myśli groźbie strajku:

 

 

W takiej sytuacji do spółki wchodzi Czesław Warsewicz, który będzie musiał odbudować zaufanie inwestorów do spółki. Niestety w środowisku kolejowym ciągnie się za nim nie najlepsza opinia, na którą "zapracował" własnymi słowami i "amnezją".

Menedżer wykształcony w stołecznej Szkole Głównej Handlowej już raz pracował w państwowej spółce kolejowej. Od 2006 do 2009 r. był prezesem PKP Intercity i to za jego prezesury i z jego podpisem powołano komisję przetargową, która miała rozstrzygnąć przetarg na zakup zespolonych zespołów trakcyjnych. Przetarg, który zakończył się zakupem Pendolino, ogłoszono w sierpniu 2008 r. Nie jest tajemnica, że Warsewicz był jednym z inicjatorów modernizacji taboru przewoźnika, a do swojego pomysłu przekonywał ministrów infrastruktury zarówno w rządach PiS jak i PO.

Jeszcze w 2009 r., gdy żegnał się z pracownikami, przekonywał, że "zakończenie z sukcesem i sfinansowanie w roku 2011 zakupu 20 najnowocześniejszych składów zespolonych" pomoże w rozwoju PKP Intercity. Tłumaczył także, że kolej może skutecznie konkurować z transportem lotniczym i samochodowym. Kilka lat później zmienił zdanie w obu sprawach.

W 2013 r. nazwał przetarg "kuriozalnym" i zasugerował, że przy zakupie mogła pojawić się łapówka. Rok później w rozmowie z portalem BiznesAlert przekonywał, iż "zakup Pendolino był od początku wątpliwy ekonomiczne i może przyczynić się do bankructwa PKP Intercity". W innej rozmowie twierdził, że jego zespół " od samego początku" wskazywał na problem oraz ryzyko utraty kilku miliardów złotych przez Skarb Państwa.

W tym samym roku, gdy Warsewicz zaczął krytykować zakup, wszedł w skład "technicznego rządu" Piotra Glińskiego. Rok później został członkiem Rady Programowej PiS. Wówczas publicznie przekonywał, że wydatek kilku miliardów złotych na zakup nowych pociągów i modernizację trasy nie było warte finalnego efektu, czyli skrócenia podróży do około 3 godzin na trasie Warszawa-Gdańsk. Mówił także o tym, że głównym polskim przewoźnikiem powinien zostać PLL LOT, a autostrady, poza drobnymi wyjątkami, powinny być darmowe dla ruchu pasażerskiego. Każdy z tych pomysłów podważał znaczenie komunikacji szynowej.

Część kolejarzy podważa także biznesowe przygotowanie nowego prezesa. To, że nie miał nigdy nic wspólnego z przewozami towarowymi, jest w tym wypadku zarzutem najmniejszego kalibru. O wiele ostrzej mówią, gdy są pytani o jego działalność między jedną a drugą prezesurą w państwowych spółkach. Warsewicz poświęcił się własnemu biznesowi - kierował firmą "Blue Ocean" Business Consulting. Nazwa nawiązywała do strategii "kreowania przez przedsiębiorstwo wolnej i niezagospodarowanej przestrzeni rynkowej". Zamiast tego wykonywała relatywnie niewielkie zlecenia przede wszystkim dla samorządów.

Ze strony internetowej dowiadujemy się, że w większości były to plany transportowe dla powiatów. Przygotowanie takiego dokumenty na rynku wyceniane jest na około 25 tys. zł, a praca uznawana jest za odtwórczą. Nieco bardziej skomplikowane były trzy plany stworzone dla województw. O żadnym wielkim biznesie nie może być mowy i dlatego też wielu kolejarzy ma poważne wątpliwości co do kompetencji nowego prezesa. Ich zdaniem o prezesie bardzo źle świadczy fakt, że po odejściu z fotela szefa PKP Intercity nie zatrudniła go żadna "prawdziwa firma". "To nie świadczy o nim najlepiej" - ten komentarz jest najdelikatniejszym i jedynym, który nadaje się do zacytowania.

Dla porównania Wojciech Balczun, jedyny kontrkandydat na fotel prezesa PKP Cargo, który przed laty kierował już PKP Intercity, a wcześniej odpowiadał za udane negocjacje ze związkowcami, którego Warsewicz pokonał w wyścigu o fotel. Jego kariera w wielu polskich państwowych spółkach zwieńczona ponad roczną przygodą w fotelu prezesa Kolei Ukraińskich wygląda znacznie bardziej okazale niż Warsiewicza. Ten ostatni przed pierwszym pojawieniem się w PKP Intercity był dyrektorem finansowym w spółce Rolimpex-Nasiona. Miał także uczestniczyć w kilku prywatyzacjach. Teraz stanie przed nim zadaniem kierowaniem firmą wartą niemal 2 mld zł.

prezes, pkp cargo, warsewicz
Czytaj także
Polecane galerie
Szymon
2018-04-03 10:39
Jak sobie pomyślę o kolejkach w urzędzie i tych średnio miłych paniach za szybą, to aż serce mi się cieszy kiedy przypomnę sobie, że mogę prosto rozliczyć się za pomocą podatnik info przez internet. Uff. Jak dobrze, że dzisiejsza technologia nam na to pozwala.
turbo
2018-04-03 10:28
Wreszcie rozliczyłem się sam bez żadnej pomocy. No przepraszam, jedyną pomocą był podatnik info. Program idealny dla kogoś, kto rozlicza PIT samodzielnie po raz pierwszy.
podatnik
2018-04-02 11:23
Toż to jakiś chłopek-roztropek, no ale wierny PiS, więc dawać go !!!
Pokaż wszystkie komentarze (22)