Partia Razem zablokowała wykład Brzoski na uniwersytecie. "Nie zamierzamy odpuszczać"

Partia Razem zablokowała wykład Brzoski na uniwersytecie. "Nie zamierzamy odpuszczać"

Fot. InPost
Na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie miało się odbyć spotkanie z biznesmenem Rafałem Brzoską. Miało, bo zostało nagle odwołane. Powód? Jak twierdzą organizatorzy "skandaliczne zachowanie" członków partii Razem. Ci z kolei zapewniają, że to pokłosie transakcji sprzed roku, gdy szef Integera sprzedał spółkę Bezpieczny List.

"Nasza decyzja wynika z faktu nieplanowanego upolitycznienia wydarzenia wynikającego m.in. ze skandalicznego zachowania członków partii Razem" - czytamy w oświadczeniu organizatorów na Facebooku. O co chodzi? W poniedziałek 12 czerwca na krakowskim Uniwersytecie Ekonomicznym miało odbyć się spotkanie z Rafałem Brzoską, właścicielem spółki Integer i absolwentem uczelni. Ale nie dojdzie ono do skutku.

Organizatorzy odwołali spotkanie, bo ich zdaniem zostało upolitycznione przez członków partii Razem. "Nie możemy narażać gościa oraz uczestników na nieprzyjemności czy niedogodności wynikające z nieprzewidywalnego i kontrowersyjnego zachowania osób protestujących" - czytamy na profilu "Spotkanie na Parkiecie", czyli cyklu jednego z kół naukowych UE w Krakowie.

"Wyrażamy ogromne rozczarowanie z powodu tego, że istnieją w Polsce partie, które nie szanują wolności słowa, próbują wywierać wpływ na studentów i narzucają im swoje zdanie" - czytamy dalej. Gospodarze spotkania zapewniają, że są "skrępowani wynikłą sytuacją".

Zapowiedzieli też, że wizyta Rafała Brzoski odbędzie się w innym terminie i "w zamkniętym gronie".

Na czym polega "skandaliczne zachowanie" członków lewicowej partii? Tego organizatorzy nie zdradzają, ale robi to sama partia. Nie ukrywa przy tym dumy z zablokowania akademickiego wydarzenia.

Członek zarządu partii Mateusz Trzeciak zabrał głos na Facebooku. "Skandaliczne zachowanie członków partii Razem to oczywiście nagłaśnianie nieetycznych działań spółek powiązanych z panem prezesem - zalegania z wypłatami i uporczywego łamania prawa pracy" - napisał przedstawiciel Razem.

I dodał, że jego ugrupowanie "nie zamierza odpuszczać". "Będziemy upolityczniać takie wydarzenia - bo kształt rynku pracy jest polityczny. Mamy takie samo prawo jak panowie prezesi do korzystania z wolności słowa i będziemy z niej korzystać, żeby wywierać wpływ na studentów i studentki i przekonywać do swoich racji" - poinformował Trzeciak.

Zresztą Razem to nie jedyna organizacja, która starała się przeszkodzić w spotkaniu Brzoski ze studentami. Podobnego zdania była inna organizacja samorządowa - Akcja Demokracja. Ta z kolei chwali się na Facebooku, że z jej inicjatywy odwołano udział biznesmena w European Startup Days w Katowicach.

O co chodzi partii Razem i Akcji Demokracja? Prawdopodobnie o Bezpieczny List, którego InPost pozbył się w ubiegłym roku.

Pisaliśmy o tej historii w money.pl. Na kilka dni przed wypłaceniem pensji InPost za 10 tys. zł sprzedał swoją spółkę-córkę. Zatrudnionych jest w niej co najmniej 1200 osób. Listonosze od nowego właściciela pieniędzy nie dostali. Zamiast tego otrzymali wypowiedzenia.

Właściciel InPostu Rafał Brzoska tłumaczył w money.pl, że choć poprosi kupującego o wyjaśnienia, to on ze swoimi byłymi pracownikami nie ma już nic wspólnego.

- W lipcu pracowaliśmy całkowicie zwyczajnie. Nie było żadnych przestojów. 10 sierpnia powinniśmy dostać wynagrodzenia - mówił nam wówczas jeden z pracowników firmy Bezpieczny List. - W tej chwili jestem bez środków do życia, nie mam za co kupić dziecku wyprawki do szkoły.

Ten pracownik powinien dostać 10 tys. zł. - Jestem na trzymiesięcznym okresie wypowiedzenia, powinienem więc dostać trzymiesięczne wynagrodzenie, odprawę, ekwiwalent za urlop i tę lipcową pensję. W sumie ok. 10 tys. zł. Podobnych do mnie osób są setki - usłyszeliśmy.

Czytaj także
Polecane galerie