Notowania

ludzie
19.06.2016 09:14

Pierwszy fiński miliarder w money.pl: Rządy wyrzucają pieniądze w błoto, UE strzela sobie w stopę każdego dnia

- Rząd nie powinien dokładać do młodych start-upów ani grosza. Jeżeli przedsiębiorca nie może znaleźć inwestora, to znaczy, że jego pomysł wcale nie jest innowacyjny - mówi w rozmowie z money.pl Risto Siilasmaa, pierwszy fiński miliarder, założyciel firmy F-Secure i przewodniczący rady nadzorczej Nokii. W ostatnich latach Siilasmaa zaczął inwestować w fińskie start-upy. Największy problem? - W Unii Europejskiej każdego dnia strzelamy sobie w stopę i blokujemy rozwój innowacji - dodaje inwestor.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Roni Rekomaa)

- Rząd nie powinien dokładać do młodych startupów ani grosza. Jeżeli przedsiębiorca nie może znaleźć inwestora, to znaczy, że jego pomysł wcale nie jest innowacyjny - mówi money.pl Risto Siilasmaa, pierwszy fiński miliarder, założyciel firmy F-Secure i przewodniczący rady nadzorczej Nokii. W ostatnich latach Siilasmaa inwestuje w fińskie startupy.

Trzy miliardy złotych czeka na twórców polskich startupów. Wicepremierzy Mateusz Morawiecki i Jarosław Gowin liczą, że to pchnie krajową gospodarkę na nowe tory (czytaj więcej). O tym, jak inwestować w młode startupy i czy rząd w ogóle powinien angażować się finansowo w takie przedsięwzięcia, money.pl rozmawiał w Helsinkach z Risto Silasmaa - twórcą notowanej na giełdzie firmy F-Secure i jednocześnie przewodniczącym rady nadzorczej fińskiej Nokii. Pod jego rządami wartość firmy urosła pięciokrotnie.

*Mateusz Ratajczak, money.pl: W 2000 r. był pan najbogatszym Finem, pierwszym miliarderem w kraju. To dobra pozycja inwestycyjna. *

Risto Siilasmaa: To było dawno i tylko przez chwilę. Na całe szczęście.

*Na szczęście? *

Za każdym razem, gdy akcje mojej firmy szły w górę, to tabloidy pisały nową historię o moim majątku, o tym, ile zarabiam miesięcznie, a nawet w ciągu dnia albo godziny. Dorzucały do tego, ile mam schowane w skarpetach i co lubię robić w wolnym czasie. Materiał gotowy. Dla każdego to nieprzyjemna sytuacja.

*To w takim razie nie będę podpytywał, ile jest pan warty. Znajdę to w sieci. Po latach pracy w dużych fińskich spółkach interesuje się pan małymi startupami. Poważny prezes szuka w ryzykownej branży jednorożca, która pozwoli mu zarobić? *

Kiedy zakładałem w 1988 roku F-Secure (firmę tworzącą oprogramowanie antywirusowe i systemy bezpieczeństwa dla firm - red.), Finlandia nie miała ani jednej międzynarodowej firmy, która tworzyła oprogramowanie komputerowe. Nie było też ani jednego funduszu venture capital w całym kraju. Nie mieliśmy prawników, którzy kiedykolwiek napisali licencję. Nie mieliśmy ekspertów od marketingu, którzy stworzyli kiedykolwiek pudełko dla oprogramowania. Nie mieliśmy firm, które tworzyły zrozumiałe instrukcje i były w stanie je dobrze przetłumaczyć na 10 języków. I tak dalej, i tak dalej.

Tak pod koniec lat 80. wyglądał rynek innowacji. Gdy w takich warunkach robisz firmę, to musisz popełniać błędy. Dlaczego? Bo nie było firm, z których można było wyciągnąć doświadczonych ludzi.

Zaraz zapyta mnie pan, co to ma wspólnego ze startupami. Po tych wszystkich latach zrozumiałem, że powinienem pomagać mniejszym fińskim przedsiębiorcom unikać błędów, które ja popełniłem. Poczułem, że to na moich barkach spoczywa misja stworzenia społeczności inwestorów. Ktoś musiał pierwszy skrzyknąć grupę ludzi, którzy będą inwestować w lepszą Finlandię. Wbrew pozorom przedsiębiorcy nie chcą zarabiać pieniędzy, to ludzie, którzy chcą zmieniać świat.

*Czyli nie o pieniądze panu chodzi, a o patriotyzm. To ciekawe podejście do inwestycji. *

Przedsiębiorczość to patriotyzm. Jeżeli ktokolwiek chce, by Finlandia albo Polska, albo jakikolwiek kraj był dobrym miejscem dla jego dzieci, to musi inwestować pieniądze, które zarobił. Przedsiębiorczość, ale taka prawdziwa przedsiębiorczość, musi być nastawiona na przyszłość i lepszą jakość życia. Tylko wtedy masz szansę odnieść sukces w biznesie. Pieniądze są w tym wszystkim tylko rezultatem.

*Przedsiębiorca to nie zawód, to sposób życia? Dobrze rozumiem? *

Dokładnie. Przedsiębiorczość to pewna postawa, świadomy sposób życia. Jestem przedsiębiorcą - to nie rola, to nie zawód, to nie hobby. To sposób myślenia, to pomysł na życie. Wierzysz w pewne wartości i według nich się zachowujesz. Filozofia przedsiębiorcy, w sumie tak to można tak nazwać.

*I na czym opiera się ta filozofia Risto Siilasmaa'y? *

Dobry przedsiębiorca to paranoiczny optymista. Kiedy stałem się prezesem rady nadzorczej w Nokii, firma była w fatalnym położeniu. Możemy o tym powiedzieć wprost, że było bardzo źle. I do szaleństwa doprowadzała mnie myśl, co będzie dalej. Musieliśmy usiąść na setkach spotkań i rozmawiać o bankructwie firmy. To pozwoliło przygotować się na złe scenariusze. Ale na każdym takim spotkaniu wiedziałem, że rozmawiamy tylko teoretycznie.

*Udało się. Nokia znów jest największą firmą w Finlandii, chociaż profil biznesu się zmienił. *

Wymieniliśmy atomy, ale to wciąż firma z ogromną historią.

*Wróćmy do filozofii. *

Punkt drugi i najważniejszy. Przedsiębiorczość w Finlandii, przedsiębiorczość w Japonii, przedsiębiorczość w Polsce i każdym innym kraju pozwoli nam uniknąć problemów egzystencjalnych. Ludzkość w najbliższych latach będzie mierzyć się z pewnymi problemami. Nie przetrwamy i podkreślę to dla jasności, że chodzi o wszystkich ludzi, jeżeli nie doprowadzimy do wielu technologicznych przełomów. Jest nas po prostu za dużo. Musimy znaleźć rozwiązanie problemów medycznych, żywnościowych, transportowych. Te przełomowe rzeczy mogą być osiągnięte tylko dzięki przedsiębiorcom, a nie rządom.

*Do tej pory myślałem, że w biznes wciągnął pan patriotyzm. Teraz widzę, że to odpowiedzialność za całą ludzkość. *

W moim przypadku to wszystko ma dwa poziomy - globalny i krajowy. Zresztą nie tylko ja tak myślę. Proszę spojrzeć na wszystkie narody nordyckie. Stanowimy może ze 3 proc. europejskiej populacji, a do naszych krajów powędrowało 11 proc. funduszy inwestycyjnych. I połowa europejskich jednorożców jest właśnie z naszego regionu. Także chyba można śmiało powiedzieć, że coś u nas działa. I to pomimo prawa, w którym roi się od głupich, restrykcyjnych i archaicznych zapisów, które ograniczają możliwość rozwoju. W zasadzie część zapisów ucina możliwość eksperymentowania i szukania innowacji.

*Przykłady? *

Jeden z instytutów badawczych sprawdził, jak od strony prawnej w Finlandii wygląda działalność dziesięciu największych światowych firm technologicznych. Od Facebooka po AirBnB. I co się okazało? Niektóre z tych biznesów nigdy nie powstałyby przez fińskie prawo. 8 na 10 największych technologicznych firm świata działałoby u nas nielegalnie. I to nie dotyka tylko tych, którzy już istnieją. To problem dla wszystkich, którzy zaczynają działać. Nawet jeżeli nie mówimy o ośmiu firmach, a o pięciu albo nawet czterech. To wciąż o cztery za dużo.

Podam panu bardziej konkretny przykład. Kiedy w Stanach Zjednoczonych na ulicę wyjeżdżał pierwszy autonomiczny samochód Google'a, w Finlandii było to zabronione. Testowanie takich samochodów też było nielegalne. Zanim jeden z urzędów zmienił interpretację przepisów, nawet nie ustawę, minęły cztery lata. Trochę długo, prawda?

Niedostosowane do realiów przepisy to nie tylko fiński problem. Musi mi pan uwierzyć na słowo, że w Polsce zmagamy się z identycznymi przeszkodami.

Bo to nic nadzwyczajnego w Europie. Jeżeli pomyślimy o Unii Europejskiej i jej roli na rzecz rozwijania przedsiębiorczości, to wniosek jest jeden. Każdego dnia strzelamy przedsiębiorcom, czyli też i sobie, w kolana. Chcemy chronić samych siebie przed niebezpieczeństwami i tworzymy tysiące przepisów. To prowadzi nas do ochrony przed jakąkolwiek zmianą. Jestem przekonany, że część tych zablokowanych zmian byłaby dobra dla wszystkich w dłuższym terminie. Jesteśmy tak przerażeni krótką perspektywą, że nie potrafimy spojrzeć nieco dalej.

Jak to zmienić?

Krok po kroku wyrzucać idiotyczne przepisy z ustaw. Tak zaczęliśmy to robić w Finlandii, gdy zmusiła nas do tego sytuacja gospodarcza. Finlandia ma problem ze starzejącym się społeczeństwem. Coraz więcej ludzi przejdzie na dobrą emeryturę, więc zmniejszy nam się liczba ludzi gotowych do pracy. Na dodatek część z tych gotowych trafi do sektora publicznego, by dbać o tych na emeryturze. Potrzebujemy 300 tys. nowych miejsc pracy, powinniśmy otworzyć się na imigrantów albo drastycznie poprawić produktywność. U nas jest ogromna presja właśnie na produktywność gospodarki.

*Finlandia i jej problemy to jedno, Unia Europejska to jednak coś innego. *

Ale już nawet w Unii zmienia się nastawienie do przedsiębiorców. Czołowi europejscy politycy zaczynają rozumieć lepiej, co się dzieje na świecie, jaka jest dynamika tworzenia nowych firm, nowych miejsc pracy i skąd się biorą zyski, które można opodatkować. Na tym polu można dostrzec małe zmiany. Małe, ale jednak. Kilka tygodni temu miałem przyjemność rozmawiać o przedsiębiorczości z prezydentem Francji François Hollande'em, kanclerz Angelą Merkel kilkoma innymi przywódcami europejskich krajów oraz przewodniczącymi unijnych instytucji.

Chyba nie ma wątpliwości, że jeszcze kilka lat temu nie mieliby najmniejszej ochoty na słuchanie przedsiębiorcy z Finlandii. Dziś zmusza ich do tego sytuacja.

Zła sytuacja?

Na razie nie jest najlepsza. Pokażę teraz panu największy problem Unii Europejskiej na liczbach. 32 proc. wszystkich światowych innowacji jest tworzonych właśnie w Europie i to jest dobry wynik. W końcu stanowimy tylko 7 proc. światowej populacji. Dodatkowo 25 proc. światowego PKB tworzymy właśnie na Starym Kontynencie. I teraz - jak pan myśli - ile europejskich firm technologicznych jest wśród 45 najlepiej zarabiających takich spółek na świecie?

Widzę dokąd pan zmierza. Nie ma ani jednej?

O nie, nie. Nie jest z nami tak źle. Są dokładnie trzy. Nokia, Ericsson i SAP. I to jest właśnie problem. Robimy naprawdę dobre innowacje i wynalazki, mamy dobre pomysły, utalentowanych pracowników. Ale infrastruktura tworzona przez rządy, blokuje rodzenie się ogromnych sukcesów. Jeżeli spojrzy się na typowy model biznesowy wśród spółek technologicznych, to widać prostą zasadę - zwycięzca bierze wszystko. Nie możemy przegrywać. Jeżeli masz wygrać wyścig, to musisz rozwijać się szybko, musisz udoskonalać produkt dynamicznie. Ale jak masz to robić, skoro musisz to robić w kilkunastu językach i w kilkunastu środowiskach biznesowych i prawnych? To cię spowalnia.

W USA, w Chinach nabierasz skali, bo masz do przestrzegania tylko jeden zestaw reguł. W Unii Europejskiej wciąż tego nie ma, a przecież po to Unia powstała.

*Chyba nie ma pan złudzeń, że europejscy politycy są w stanie zmienić sytuację w najbliższym czasie. *

Oczywiście. Komisja Europejska ciągle pracuje teraz nad rozwiązaniami, które powinny istnieć od kilku dobrych lat. Poprzedni skład Komisji pracował przez lata nad identycznymi przepisami i chyba może pan zgadnąć, co z tego wyszło. Nic. Tym razem nie ma miejsca na porażkę. Inaczej będziemy za kilka lat tylko muzeum dla chińskich turystów.

*Wracając do startupów. Skoro ich rola dla przyszłości krajowych gospodarek jest tak ogromna, to może rządu powinny dorzucać się do ich działalności? Krajowe budżety powinni wspierać finansowo młode firmy? *

Rządzący powinni działać w długoterminowym interesie swoich obywateli. Czyli działać nie tylko po to, żeby wygrać najbliższe wybory. Wszystkie decyzje muszą być podejmowane w oparciu o przyszłość. I nie ma wątpliwości, że z tym wiąże się przedsiębiorczość. Ale branie ryzyka finansowego na barki budżetu kraju to zły pomysł.

Które startupy najczęściej narzekają? Te, które nie mają wystarczających umiejętności. Jeżeli masz dobry pomysł, to na pewno znajdziesz dla niego finansowanie. I to wystarczy, żeby być średnim, ale dobrze prosperującym biznesem. To jest pewne. Wniosek? Jeżeli masz problemy z finansami, to najprawdopodobniej nie masz dobrego pomysłu. I niby dlaczego rząd miałby się do tego dorzucić? Jeżeli w jakimś kraju widać, że inwestorzy się ociągają, to rozwiązaniem problemu nie będzie rozdanie publicznych pieniędzy.

Rozwiązaniem byłyby obniżki podatków dla aniołów biznesu, by ruszyli się po inwestycje. Są rzeczy, które można bardzo łatwo zmienić i rząd nie musi wydać na to ani grosza. Wystarczy wyczyścić przepisy z zupełnie zbędnych komplikacji.

Chce jednak podkreślić, że jestem już trochę zmęczony ciągłym narzekaniem części przedsiębiorców, że to ktoś uniemożliwia im odniesienie sukcesu. Oczywiście, że są sytuacje, gdy dobry zespół ma genialny pomysł, ale brakuje im szczęścia. To się zdarza. Ale chyba nie mamy wątpliwości, że pecha nie usuniemy przepisami prawa. Tacy ludzie z reguły uczą się na błędach. I następną genialną rzecz robią jeszcze lepiej.

*Jak pan sprawdza, czy firma w którą właśnie zainwestował 20 mln dolarów, chce się uczyć? Zwłaszcza że może to zrobić na pana - a nie swoich błędach. *

Powiem szczerze, że nie jestem zainteresowany inwestowaniem w firmy, które nie chcą słuchać rad. Nie muszą ich wprowadzać, mogą wybrać inną ścieżkę, ale wiele o firmie i jej ludziach mówi to, czy potrafią wysłuchać pomysłów i doświadczeń innych. Każdy dobry przedsiębiorca chce słuchać rad i to łatwo wyczuć. Już na pierwszym spotkaniu.

Jeżeli pana nie wielbią na rozmowie, to nie ma szans na biznes?

Tu nie chodzi o wielbienie moich osiągnięć. Wystarczy otwartość. Musi pan pamiętać, że taka rozmowa to obustronna gra. W końcu młode startupy też nie mają ochoty, żeby do zarządów ich spółek trafili ludzie, którym nie ufają. Inwestowanie to biznes zaufania. A żeby było zaufanie, nie możesz po prostu rzucić workiem pieniędzy i wyjść. Musi ci zależeć.

I zależy panu zawsze? Mniej więcej 40 spółek przewinęło się przez pana portfel.

Nie inwestuje tylko w firmy, inwestuje w ich największą wartość, czyli ludzi.

*Filozoficzna zrobiła się nasza rozmowa o inwestowaniu. *

W biznesie jest dużo filozofii. Dużo myślenia, ale nie o pieniądzach. O rzeczach ważniejszych.

Tagi: ludzie, wiadomości, gospodarka, manager, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
19-06-2016

UzurPatorPO PROSTU żal du..pe ściska inwestorowi-złodziejowi że nie będzie mógł się 'nachapać' na polskich startup-ach bo dostaną pieniądze od rządu - … Czytaj całość

19-06-2016

pjk111Po prostu ten miliarder nie rozumie polskiego rynku. Polska nie ma kapitału by inwestować w start-upy, nie ma tysięcy bogatych firm tak jak w … Czytaj całość

19-06-2016

!Każdy miliarder produkuje miliony bezrobotnych.

Rozwiń komentarze (96)