Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Czarne chmury nad miliarderem. Karkosik ma dość

Czarne chmury nad miliarderem. Karkosik ma dość

Fot. Mikołaj Kuras/ Agencja Gazeta

Niecałe dwa miesiące po tym, jak sąd uznał, że miliarder Roman Karkosik dopuścił się manipulacji akcjami Boryszewa, do sądu trafił akt oskarżenia o manipulowanie akcjami kolejnej spółki - Krezus. Jakby tego było mało, fiskus dopatrzył się właśnie wielomilionowych zaległości podatkowych w jednej ze spółek zależnych Boryszewa. Zamykający dziesiątkę najbogatszych Polaków miliarder od dawna twierdzi, że to celowa wymierzona w niego kampania. Rozważa też wycofanie się z warszawskiej giełdy.

Jest jednym z symboli warszawskiej giełdy. Wszedł na nią przebojem na początku lat 90. Dzisiaj wartość zgromadzonych przez niego akcji szacuje się na ponad 2 mld zł. Gdyby się z niej wycofał, to byłby koniec pewnej epoki.

A wygląda, że właśnie to zrobi. Odgrażał się już od dawna. W wywiadzie dla miesięcznika "Forbes" półtora roku temu mówił, że rynek i tak jest skazany na marginalizację, a likwidacja OFE dobije warszawski parkiet.

Zobacz też: Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. Najciekawsze fakty

 

 

- Po co walczyć z wiatrakami? Odnoszę wrażenie, że jestem ambicjonalnym przeciwnikiem nr 1 dla wszechmogącego szefa KNF, który nie może pogodzić się z tym, że przegrał ze mną dwie sprawy w sądzie. Ponieważ nie spuszczam uszu po sobie, tylko walczę o swoje prawa, jestem traktowany nie jako przedsiębiorca zatrudniający tysiące ludzi, ale jako przeciwnik, którego za wszelką cenę chce się pogrążyć - skarżył się.

Teraz precyzuje te zapowiedzi. - Jako jeden z pierwszych dużych prywatnych inwestorów na warszawskiej giełdzie i orędowników rozwoju polskiego rynku kapitałowego całkowicie ograniczę swoją działalność inwestycyjną na GPW w 2018 r. i wycofam część spółek, które kontroluję, z obrotu - napisał Karkosik w oświadczeniu przesłanym mediom w środę.

Miliarder z Czernikowa

Pochodzi z Czernikowa koło Torunia. Z wykształcenia jest technikiem mechanikiem o specjalności "budowa maszyn i urządzeń przemysłu cukrowniczego". Jego pierwszą pracą była posada magazyniera. Później był bar z piwem w rodzinnej miejscowości. Pierwszy milion zarobił na oranżadzie. Ale to było mało. Kiedy budował swój dom, nie mógł nigdzie kupić kabla. Zaczął więc go produkować. Ale zabrakło surowca. Wtedy rozszerzył działalność o skup złomu. Tak zaczęła się droga do dziesiątki najbogatszych Polaków.

Po drodze były jeszcze plastikowe butelki, inwestycja w akcje Banku Śląskiego, wreszcie Boryszew, producent legendarnego płynu Borygo. Dzisiaj kontroluje kilkadziesiąt spółek. Idealne ucieleśnienie mitu "od pucybuta do milionera". A właściwie od magazyniera do miliardera.

Jak na człowieka, który od trzydziestu lat z powodzeniem zbija majątek i konsekwentnie buduje przemysłowe imperium, jest skryty. Nie bryluje na salonach, nieczęsto udziela wywiadów, mało mówi o sobie. Rzadko daje się namówić na zwierzenia. O jego pasjach wiadomo tyle, że bardzo dba o ogród - choć właściwie dogląda, bo od dbania ma ludzi - i uważa labradory za najbardziej poczciwe psy.

W rodzinnych stronach znany pod imieniem Krzysztof. Sam zresztą też jest do niego przywiązany. - Do 18 roku życia byłem przekonany, że mam na imię Krzysiek. Zostałem ochrzczony jako Krzysztof. Ale gdy odebrałem dowód osobisty widniało na nim imię Roman. Matka była równie zdziwiona jak ja - mówił w rozmowie z dwutygodnikiem "Poza Toruń".

Emerytura? Raczej nie

W maju Roman Karkosik skończy 67 lat. Czyli wiek emerytalny już osiągnął. Ale - co podkreślają wszyscy, którzy mieli z nim styczność - to praca go napędza, jest dla niego wartością i frajdą. - Ktoś mi wyliczył, że dostanę od państwa 801 zł miesięcznie. To chyba jednak wolę jeszcze popracować - żartował we wspomnianym wywiadzie dla "Forbesa".

Sam nie zarządza bezpośrednio swoimi spółkami. Zadowala się zasiadaniem w radach nadzorczych, nie musi nawet piastować stanowiska przewodniczącego. Zatrudnia za to menedżerów. Wielu z nich pracuje z nim latami. Choć przyznają, że lekko nie jest.

- Zdarzało mu się zadzwonić o drugiej w nocy: zobacz, na jaki pomysł wpadłem. Rano ja byłem w punkcie, w którym się rozstaliśmy, on daleko przede mną. To mobilizuje. Bo tak się może zdarzyć raz i drugi, ale w końcu w każdym budzi się ambicja. I wówczas nieustanne myślenie o pracy przeradza się w sport - mówił "Polityce" Krzysztof Baczała, który w latach 90. był prezesem w jednej z firm inwestora.

Prawo przewiduje, że za manipulacje kursem akcji giełdowej spółki grozi grzywna do 5 mln zł lub nawet 5 lat więzienia.

Sebastian łaskawie pozwolił mi iść ;)

Czytaj także
Polecane galerie
Beta
2018-06-18 19:32
Analizowałem te wszystkie zarzuty odnośnie biznesmena Karkosika i są dosyć dziwne a najbardziej zdziwiła mnie kara 60000zł na podstawie wywiadu dla gazety. Po pierwsze przy wywiadzie odpowiada się na zadane pytania po drugie nie ma się wpływu na to co wydrukują. Po trzecie czy było pytanie o zabezpieczenie zakupu jakim była zapewne opcja .Czy było powiedziane, że zakup został zrealizowany ostatecznie. Wychodzi na to, że Karkosik powinien stracić i narazić spółkę na straty. Oraz zdradzić tajemnice spółki odnośnie transakcji aby KNF było zadowolone. Co do pozostałych sytuacji zarzutu crossu to okazuje się, że mają to teraz wprowadzić na WIG 20 aby rozruszać giełdę. Co do decyzyjności kiedy kupuje się a kiedy sprzedaje to decyzja inwestora powodowana różnymi przyczynami. Założenie o złych intencjach musi być bardzo mocno udowodniona. Poza tym realizacja zysku czy straty to naturalna rzecz na giełdzie. Tak czy inaczej kiedyś się zyska i zapłaci podatek. Na tej zasadzie podatek płaci się mimo poniesienia straty w danym roku i nie płaci gdy się stratę zrealizuje. Ale dość o tych bzdetach bo wychodzi na to, że jak ma się dużo akcji i chce się inwestować według przyjętych zasad to nie wolno ? Bo jak zrealizować stratę i mieć dalej akcje no trzeba je znowu nabyć ? Moim zdaniem mamy do czynienia ze swoistą nagonką albo obliczoną na zmianę kursu albo pozyskanie pieniędzy. Ewentualnej zawiści lub innych celów nie wykluczam. Oczywiści moja opinia to opinia laika ale cos mi tu nie gra w decyzjach KNF jak i sądów. I tu powinny się władze zainteresować co jest grane.
ideolog
2018-02-16 12:04
dla większości przeciętnych ludzi i obecnie rządzących , każdy kto doszedł do wielkich pieniędzy to potencjalny złodziej i kombinator oczywiście nie dotyczy miernych ale wiernych wyznawców kaczyzmu
Eeeee
2018-02-16 11:48
A ile zyskał na wejściu czy plotkę o wejściu do rubiconu? Kręt i tyle
Pokaż wszystkie komentarze (74)