Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Stworzył sieć, która może pobić w Polsce Lidla. Sekrety jednego z najbogatszych Polaków

Stworzył sieć, która może pobić w Polsce Lidla. Sekrety jednego z najbogatszych Polaków

Jeden z najbardziej tajemniczych polskich milionerów to normalny facet. Nie obnosi się ze swoim bogactwem. Chroni swoją prywatność. Nie znają go ani mieszkańcy wsi, gdzie mieszka, ani większość pracowników Dino Polska.

44-letni Biernacki przez 19 lat stworzył potężną sieć handlową, która na koniec grudnia 2017 roku liczy liczyła 775 sklepów spożywczych. Spółka Dino Polska z siedzibą w Krotoszynie (woj. wielkopolskie) notowana od kwietnia ub. roku na giełdzie na inwestycje w 2017 roku wydała 457 mln zł.

W tym roku wyłoży kolejne 650 mln zł na rozwój sieci sklepów, rozbudowę infrastruktury logistycznej i budowę zakładu mięsnego w Krotoszynie. Już jesienią 2019 r. na ul. Ostrowskiej powstanie zakład przetwórstwa mięsnego, w którym ma pracować docelowo ponad 400 osób.

Kupił grunty od miasta

W spółce Dino Polska Tomasz Biernacki ma 51 proc. akcji. Wartość jego akcji wynosi obecnie ponad 4 miliardy złotych. O biznesmenie, który osiągnął spektakularny sukces, wiadomo niewiele. Nie ma żadnych jego zdjęć. Nie pokazuje się na oficjalnych spotkaniach. Julian Jokś, były burmistrz Krotoszyna w latach 1994-2014 wspomina, że spotkał się z Biernackim kilkanaście razy. Najczęstsze okazje do rozmów mieli, gdy spółka Biernackiego negocjowała kupno od miasta terenów inwestycyjnych.

W listopadzie 2010 r. przedsiębiorstwo nabyło 13,5 hektara gruntów przy ul. Ostrowskiej. Leżą one w podstrefie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Invest-Park. Dino zapłaciła gminie 3,6 mln zł. Na uroczystym podpisaniu umowy spółkę reprezentowali prezes Szymon Piduch wraz z jednym z dyrektorów. Biernackiego nie było.

– Bardzo rozważny, spokojny człowiek. Biznesmen, który nie pcha się tam, gdzie nie czuje się dobrze. Otacza się fachowcami – opisuje Tomasza Biernackiego Julian Jokś. Nie ma wątpliwości, iż wszystkie strategiczne decyzje dotyczące spółki Biernacki podejmował osobiście. – Zawsze unikał spotkań oficjalnych. Wysyłał na nie swoich przedstawicieli. Przyjął taki styl zarządzania spółką. Zresztą, jak słyszę, teraz nie można się do niego w ogóle dostać – podsumowuje były burmistrz Krotoszyna. Obecny włodarz Krotoszyna Franciszek Marszałek, przyznał, że spotkał się z właścicielem Dino tylko raz.

Z kolei Jokś wspomina, że pierwszy raz miał okazję widzieć Biernackiego gdy ten uczęszczał do szkoły średniej. – Moja żona go uczyła – dodaje. Ostatni raz spotkał się z nim w pierwszym kwartale 2014 r. Okazją do rozmowy z biznesmenem była planowana przez Dino budowa zakładu mięsnego w Krotoszynie.

"Pewny siebie, oszczędny, niezbyt wylewny"

Spotkanie z założycielem Dino Polska zawsze graniczyło z cudem. 14 lat temu na wywiad umówił się z nim dziennikarz lokalnej gazety z Krotoszyna. – Rozmawialiśmy miesiąc po tym jak Zakłady Mięsne Biernacki kupiły od syndyka upadły Browar w Krotoszynie – mówi dziennikarz. Spotkanie w gabinecie przedsiębiorcy trwało ponad pół godziny. – Zapamiętałem go jako niewysokiego, szczupłego mężczyznę. Był pewny siebie. W wypowiedziach oszczędny, niezbyt wylewny – opowiada nam redaktor. Przedsiębiorca miał pomysł wznowienia produkcji regionalnego piwa.


T
omasz Biernacki stroni od ludzi. Nawet sąsiedzi niewiele o nim wiedzą.

Na początku 2008 r. otworzył w starej słodowni przejętego zakładu Club Browar. W remont prowadzony za zgodą konserwatora zabytków zainwestował wielkie pieniądze. Klub łączący tradycję starego browaru z nowoczesnością robił ogromne wrażenie swych rozmachem. Był bardzo popularny. Po tym, jak w jego pobliżu w trakcie weekendowych dyskotek dochodziło do awantur i bójek podpitych mężczyzn właściciel zdecydował się go zamknąć.

"Nabieram rozpędu"

W przywoływanej rozmowie z dziennikarzem najstarszego tygodnika w Krotoszynie Biernacki wspomniał o podziale ról między nim a bratem Wojciechem w przedsiębiorstwie, które wówczas składało się z ubojni i chłodni w Golinie (gm. Jarocin), gospodarstwa rolnego, zakładu mięsnego Agro Rydzyna k. Leszna i sieci kilkudziesięciu sklepów spożywczych Dino. - Wspólnie podejmujemy decyzje. Ja odpowiadam za przetwórstwo i sieć handlową – cytuje swój artykuł. Jedyny wywiad udzielony przez Biernackiego mediom ten tajemniczy przedsiębiorca podsumował tak: firma dopiero nabiera rozpędu. To nie koniec inwestowania w Krotoszynie.


S
ieć sklepów Dino na koniec 2017 r.

Tomasz Biernacki mieszka we wsi w odległości ok. 5 km od Krotoszyna. Okazały dom wybudował tutaj jakieś 20 lat temu. Nie pochodzi z tej miejscowości, jego rodzinne strony znajdują się w Czeluścinie. To tam sięga w 1993 roku powstała mała rodzinna firma zajmująca się ubojem i rozbiorem bydła oraz trzody chlewnej. Ojciec braci Biernackich nadal ma masarnię.

Co mieszkańcy wsi wiedzą o sąsiedzie, który jest jednym z najbogatszych Polaków? - Widuję go za kierownicą samochodu. Chyba jest to BMW X5 o ile się nie mylę, chociaż mają więcej samochodów - mówi jeden z najbliższych sąsiadów. Kolejny dodaje: Codziennie rano wyjeżdża do pracy, popołudniu wraca. Jak zwykły śmiertelnik. A co z plotką jakoby latał helikopterem? - Raz widziałem jak lądował na jego posesji. Potem już nie przylatywał - mówi sąsiad.

Kilku mieszkańców potwierdza, że Biernackiego zdarza się biegać po najbliższej okolicy. Dba o swoją kondycję. - Nie tylko biega, lubi też inne ćwiczenia - dodaje dobrze poinformowany mieszkaniec.

Wspiera wieś, nie obnosi się z bogactwem

Szczery, konkretny, inteligentny. Nigdy we wsi się nie wywyższa – mówią o nim ci, z którymi rozmawiał. Jednocześnie podkreślają, że jak trzeba pomóc to można na niego liczyć. Jak kilka lat temu budowana była świetlica wiejska, to przekazał pieniądze na ogrodzenie. Sponsoruje wieś, ale nie uczestniczy w życiu społecznym. Nie pojawia się na żadnych zebranich i uroczystościach. Woli życie w spokoju.

Tomasz Biernacki i członkowie jego rodziny nie obnoszą się z bogactwem. Syn, który w zeszłym roku zdał maturę podczas wakacji nie miał ostatnio zbyt dużo wolnego czasu. Pracował. Gdzie? W magazynach Dino w Krotoszynie. – I niech Pan nie myśli, że ktoś go zawoził samochodem. Jeździł rowerem – opowiada jeden z mieszkańców.

W firmie nie chcą mówić o szefie. Były pracownik twierdzi, że z założycielem Dino można o wszystkim porozmawiać. – Jest otwarty na ludzi, można do niego pójść z każdym problemem. Umie też pożartować – mówi.

Czytaj także
Polecane galerie
Wielki
2018-05-28 07:17
te podwyzki cen paliw sa glownie przez ryzyko konfliktu w Zatoce perskiej.
Też gość z Krotoszyna
2018-04-04 23:06

Bzdury nierzetelne, jaka szkoła srednia , jestem z Krotoszyna , klasyka artykułów na wp , pewnie sponsorowane

No i po co głupoty piszesz jak nie wiesz...
Osobiście widziałem jego syna na magazynie w Dino jak lądował auta.... Zazdrość zrzera lub niewiedza. Ale jak nie wiesz to po co komentujesz i i oczerniasz - bądź dumny że gość jest stąd, tak jak Ty.
Nie znam ich osobiście ale szacunek mam i to duży bo się nie odnoszą z tym bogactwem tylko pracują a każdy inny już dawno by sprzedał firmę za granicę i cieszył się z kasy do końca życia a On nadal rozwija firmę i próbuje nowych projektów. Szacun
Tomek
2018-04-04 20:08
Ktoś wie w jakiej miejscowości mieszka?
Pokaż wszystkie komentarze (268)