Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
bułgaria
19.03.2011 08:50

Był rekinem finansjery, a został mnichem

Christo Miszkow od kilku lat prowadzi życie ascety. Pomaga jednak w zarządzaniu klasztorem.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Robert Brook/CC/Flickr)

Nazwisko Christo Miszkowa, od kilku lat ojca Nikanora, stało się głośne w Bułgarii na początku dekady, gdy ten analityk finansowy, obracający niegdyś milionami, zrzekł się kariery i wstąpił do klasztoru.

Po dziewięciu latach ekspert od międzynarodowych rynków finansowych, człowiek, który przed trzydziestką ucieleśniał marzenie każdego studenta ekonomii o tym, by obracać się w świecie wielkiej finansjery, jest jeszcze bardziej pewny, że decyzja była słuszna.

Przed definitywnym jej podjęciem spędził pięć miesięcy w samotności. Znalazł się w małym klasztorze w wyludniającej się okolicy na zachód od Sofii. Klasztor pod wezwaniem świętych Kosmy i Damiana, nazwanych przez prawosławną cerkiew _ bezsrebrnikami _ (za bezinteresowność w pomocy innym), był wówczas w opłakanym stanie; nie było prądu i dach przeciekał.

Na pytanie, co może skłonić człowieka o prestiżowym zawodzie, obracającego milionami, do wybrania biedy i życia pustelnika, odpowiada: _ Wiara _. _ Po latach pracy, śledząc rynki w różnych strefach czasowych, poczułem się wyczerpany _. Mówi, że zrozumiał to podczas wycieczki do monasterów na górze Athos - do republiki mnichów prawosławnych na Półwyspie Chalcydyckim w północnej Grecji. _ Tam, w ciszy wybrałem dla siebie lepszą drogę _ - opowiada ojciec Nikanor w dokumentalnym filmie telewizyjnym.

_ Nie uciekłem z giełdy, miałem dobre wyniki _ - mówi mnich. Dodaje, że widział, jak miliony mogą stopnieć w ciągu minuty, jak dochodził do swojej decyzji krok po kroku. Nie była to decyzja podjęta pod wpływem stresu lub impulsu. Studiował literaturę religijną. Wielu z dawnych znajomych nadal go jednak nie rozumie.

Dawny analityk finansowy nie zerwał jednak z światem materialnym. W ciągu ośmiu lat odbudował klasztor, przekształcił go w prosperujące gospodarstwo. - _ Mamy baterie słoneczne, jesteśmy niezależni od dostawców prądu. Mamy farmę _ - podkreśla. Mnich Nikanor otrzymał dopłatę unijną do stworzenie farmy produktów ekologicznych, odrodził tradycyjną niegdyś w tym regionie hodowlę bawołów. Monasterskie stado liczy dzisiaj 88 sztuk. Klasztor słynie z produkcji ekologicznie czystych warzyw.

Na pytania dziennikarzy, którzy odwiedzają go z prośbą o skomentowanie sytuacji na rynkach finansowych, zwłaszcza po kryzysie z 2008 r., mówi: _ Internet w klasztorze jest słabiutki, nie mam czasu na śledzenie rynków, a i nie jest to moją sprawą. Nawet nie znam obecnej wartości indeksów giełdowych _.

Ocalenie i odbudowanie jednego klasztoru jest według niego ważnym, lecz nie ostatecznym celem. Mówi, że być może podjąłby się zadania odbudowy kolejnej świątyni. Uważa, że ważne są nie tylko modlitwy, lecz i aktywność.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/113/t86641.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/wygrali;miliony;euro;szuka;ich;cala;bulgaria,253,0,784893.html) Wygrali miliony euro. Szuka ich cała Bułgaria Nikt nie odebrał dwóch dużych wygranych bułgarskim w totolotku w ostatnim półroczu.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/171/t75691.jpg ) ] (http://manager.money.pl/news/artykul/bulgarzy;po;krolewsku;goscili;berlusconiego,43,0,776747.html) Bułgarzy po królewsku gościli Berlusconiego Bułgarski rząd nie skąpił pieniędzy na obiad podczas wizyty premiera Włoch.
Tagi: bułgaria, mnich, klasztor, finansista, ludzie, wiadomości, wiadmomości, gospodarka, manager, marketing i zarządzanie, portrety
Źródło:
PAP
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz