Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
tłum. Robert Susło
|

Deichmann: Buty dla Europy, Bóg dla Afryki

0
Podziel się:

Autorem międzynarodowego sukcesu firmy jest Heinz-Horst Deichmann - lekarz i teolog.

Deichmann: Buty dla Europy, Bóg dla Afryki
(vargklo/CC/Flickr)
bFgkaZit

Przed prawie 100 laty Heinrich Deichmann założył mały warsztat szewski. Jego syn, z wykształcenia lekarz i teolog, z niewielkiej firmy stworzył największą w Europie sieć obuwniczą. Teraz trzecie pokolenie chce wyruszyć na podój Chin.* *

Wygląda trochę dziwnie. Jak but sportowy, przynajmniej z wierzchu. Ale spód, podeszwa, jest całkiem spaczony, dziwnie wygięty jak biegun fotela bujanego. Heinrich Deichmann przechyla but do przodu i do tyłu: - _ To w tej chwili szlagier sezonu. Szczególnie popularny wśród młodych kobiet, które chcą w ten sposób trenować mięśnie i kształtować przy okazji pośladki – _tłumaczy. Sprzyja temu wygięta podeszwa.

Czy najnowszy hit z USA daje faktycznie jakieś efekty, nie jest właściwie aż tak ważne. Ważne jest to, że ten model dobrze się sprzedaje, a Heinrich Deichmann zawsze miał nosa do trendów na rynku obuwniczym, podobnie jak jego ojciec Heinz-Horst Deichmann, z zawodu lekarz i ortopeda.

bFgkaZiv

[ ( http://static1.money.pl/i/h/158/t128414.jpg ) ] (http://manager.money.pl/strategie/case_study/artykul/tarczynski;sprawdz;co;masarz;robi;ze;strusia,168,0,749736.html) Tarczyński: Sprawdź, co masarz robi ze strusia
Rodzinne przedsiębiorstwo z Essen zdominowało europejski rynek obuwniczy. W 2009 roku 2900 sklepów Deichmanna w 20 krajach sprzedało 138 milionów par butów odnotowując obrót rzędu 3,4 miliardów euro. Bez Heinza-Horsta Deichmanna, ojca dzisiejszego szefa firmy i syna założyciela, nie byłoby to możliwe.

50 tysięcy par butów z topoli

- _ W maju 1945 roku wróciłem z wojny do domu i musiałem zająć się remontem naszego zakładu w Essen _ - opowiada dziś 84-letni Heinz-Horst. W 1913 roku jego ojciec Heinrich otworzył w Essen-Borbeck zakład szewski, zainwestował w nowoczesne maszyny i już w 1919 sprzedawał w sklepie produkowane przez siebie buty. Heinrich Deichmann zmarł krótko po wybuchu II wojny światowej, a pieczę nad interesami przejęła jego żona. W 1945 roku z wojny powrócił 19-letni Heinz-Horst i pomógł matce odbudować firmę.

W tamtych czasach na rynku brakowało wszystkiego, także materiałów do produkcji butów. Deichmann ściął kilka topoli z ogrodu przyjaciela i zdobył pasy spadochronowe. Jego pracownicy wykonali z tego buty z drewnianą podeszwą i materiałem wierzchnim z twardej juty, razem 50 tysięcy par.

bFgkaZiB

W 1949 roku Deichmann rozpoczął ekspansję, jeszcze nie zagraniczną, ale krajową, otwierając filię w Düsseldorfie. Jednak wojna i krzywdy lat przedwojennych nie pozwoliły o sobie zapomnieć. W latach trzydziesty ojciec Heinza-Horsta odkupił od rodziny żydowskiej, którą zmuszono do opuszczenia kraju, dom w Essen-Borbeck.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/11/t122891.jpg ) ] (http://manager.money.pl/strategie/case_study/artykul/bakalland;-;biznes;pod;zastaw;domu;babci,77,0,725069.html) Bakalland - biznes pod zastaw domu babci
Sprzedający nigdy jednak nie otrzymali pieniędzy - skonfiskował je reżim nazistowski. Po wojnie byli właściciele domu zgłosili się do Deichmanna, który zdecydował się naprawić niesprawiedliwość i raz jeszcze zapłacić 40 tysięcy marek za dom.

Aby tego dokonać, musiał zadłużyć się u swoich dostawców, obiecując im, że zamówi towar wart dziesięciokrotnie więcej, niż udzielona mu pożyczka.

Lekarz, teolog, przedsiębiorca

Ale dla młodego Deichmanna prowadzenie sklepu nie było na początku aż tak absorbującym zajęciem. Najpierw rozpoczął studia teologiczne na uniwersytecie w Bonn, nieco później dostał się także na medycynę. Pogodzenie wszystkich obowiązków wymagało bardzo dobrej organizacji dnia. Deichmann wstawał więc bardzo wcześnie, by dostarczy towar z Essen do filii w Düsseldorfie, a o godzinie ósmej siedział już na pierwszych wykładach.

bFgkaZiC

W 1956 roku, już jako doktor medycyny, Heinz-Horst Deichmann postanowił skupić się na działalności rodzinnego przedsiębiorstwa i zrezygnował z zawodu lekarza. Spłacił swoje cztery siostry i przejął firmę. Deichmann chciał móc decydować samodzielnie, a jednym z jego pierwszych postanowień była rezygnacja z członkostwa w zrzeszeniu handlowców, do którego należał przez wiele lat.

Heinz-Horst nie chciał już wspólnych negocjacji z producentami butów ani zestrojonych kampanii reklamowych i ofert. - _ W międzyczasie staliśmy się więksi i musieliśmy pójść własną drogą _ - mówi dziś senior.

Prawdziwy rozwój firmy zaczął się jednak dopiero z początkiem okresu niemieckiego cudu gospodarczego w latach pięćdziesiątych. Niemcy mogli sobie ponownie na coś pozwolić, a niektóre produkty, takie jak VW Garbus, którym wyjeżdżano na urlop nad Jeziora Bodeńskie i do Włoch, stały się symbolami nowego dobrobytu.

bFgkaZiD

Nowa lekkość po okresie pełnym wyrzeczeń była widoczna także w trendach obuwniczych. Po topornych, powstałych z potrzeby czasu buciorach, buty stały się bardziej wytworne, obcasy wyższe i cieńsze. Panie w szpilkach łamały obcasy na bruku, a Deichmann obniżał ceny deklasując konkurencję.

50 milionów euro na pomoc Afryce

Poza korzyściami płynącymi z cudu gospodarczego w przedsiębiorstwie Deichmanna można było odczuć także wpływy transcendentalizmu. W gazetce pracowniczej znajdowały się cytaty z Biblii i myśli religijne, którymi Heinz-Horst Deichmann kierował się zarówno w życiu codziennym, jak i w pracy. Deichmann, aktywny członek Związku Zborów Ewangelicko-Wolnokościelnych, był często przedstawiany jako potwierdzenie tezy sławnego socjologa Maxa Webera, według którego kalwinizm stworzył podwaliny pod kapitalizm.

Co więcej, król obuwia z Essen zmieniał słowa w czyny i przeznaczał zarobione pieniądze nie tylko na firmę, ale także na projekty socjalne, takie jak centra młodzieżowe w Niemczech, czy projekty humanitarne w Indiach i Afryce. Do tego celu Deichmann powołał do życia towarzystwo misyjne. W tym przypadku rodzina nie robiła już takiej tajemnicy z liczb. Od czasu powstania stowarzyszenia _ Słowo & Czyn Powszechne Towarzystwo Misyjne _ na jego konto wpłynęło ponad 50 milionów euro.

bFgkaZiE

Dużą część swojego bogactwa, którym tak hojnie szafuje, Deichmann zawdzięcza zagranicznej ekspansji przedsiębiorstwa. W 1973 roku Heinz-Horst Deichmann kupił szwajcarską sieć sklepów obuwniczych Dosenbach, później doszła firma Ochsner. Deichmann przejął ponadto kilka firm w Holandii i USA.

W parze z Pumą

W latach 80. Deichmann zapożyczył ze Stanów koncepcję _ Rack Room, _która pozwala zaoszczędzić zarówno miejsce, jak i pracowników. Sklep pełni jednocześnie rolę magazynu i wszystkie modelu butów składowane są w kartonach bezpośrednio w pomieszczeniu sprzedaży. Klient obsługuje się praktycznie sam.

[ ( http://static1.money.pl/i/h/157/t122781.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/portrety/artykul/klan;forbesow;prasa;pieniadze;polityka;i;loty;balonem,173,0,722861.html) Klan Forbesów: prasa, pieniądze, polityka i loty balonem
Także w latach 80. na salony wkroczyły buty sportowe; nosiło się je nawet do marynarki. Deichmann dostrzegł trend i udało mu się pozyskać za partnerów światowe koncerny, takie, jak Adidas i Puma.

Oferowane w sklepach Deichmanna sportowe obuwie obu producentów nie należy do ich normalnego asortymentu, ale są to specjalne modele na zamówienie Deichmanna. Sieć jest największym klientem obu marek w Niemczech. Kiedy w 1989 roku upadł mur berliński, Deichmann rozpoczął ekspansję na terenie nowych krajów związkowych.

Rozwój firmy oznaczał także potrzebę zaopatrywania jej w coraz większą ilość tanich butów. Deichmann zawiązał umowy z licznymi producentami, którzy produkowali obuwie według jego wytycznych. Od wzornictwa po gotowe buty we własnym sklepie - Deichmann stara się kontrolować cały proces.

W 2001 roku imperium Deichmanna wstrząsnęła informacja o złych warunkach pracy, panujących u jednego z indyjskich kooperantów. Wprawdzie niemiecka organizacja na rzecz rozwoju GTZ (Gesellschaft für Technische Zusammenarbeit) odrzuciła zarzuty jako bezpodstawne, jednak na wizerunku firmy pojawiła się szrama.

Kierownictwo przedsiębiorstwa opracowało szczegółowy kodeks postępowania, obowiązujący dla wszystkich kooperantów. Pracownicy Deichmanna oraz niezależna organizacja kontrolują regularnie jego przestrzegania. Wiąże się to z ogromnym nakładem pracy, ponieważ poddostawcy są rozsiani po całym świecie.

Supermodelka w adidasach

[ ( http://static1.money.pl/i/h/145/t14481.jpg ) ] (http://manager.money.pl/strategie/case_study/artykul/brutal;byc;moze;pani;walewska;druga;mlodosc;kultowych;marek;prl-u,129,0,747137.html) Brutal, Być może, Pani Walewska. Druga młodość kultowych marek PRL-u
Za obecne umiędzynarodowienie koncernu odpowiada w firmie Heinrich Deichmannem, syn Heinza-Horsta, który z wykształcenia jest ekonomistą i pracuje w przedsiębiorstwie od 1989 roku. W firmie mówi się, że pewnego dnia przyszedł do ojca mówiąc: - _ Chciałbym teraz kierować przedsiębiorstwem _. Było to w 1999 roku.

_ - Mój ojciec jest typowym przedsiębiorcą ery powojennej, z dużym wyczuciem i sercem - _ mówi dzisiaj 48-letni junior. On sam pracuje _ bardziej analitycznie, koncepcyjnie _. Poza kwestiami związanymi z umiędzynarodowieniem przedsiębiorstwa Heinrich Deichmann odpowiada także za zwiększenie przez firmę kontroli nad poszczególnymi etapami produkcji. Zamiast w Europie Wschodniej, firma produkuje teraz w Azji. Większa część obuwia oferowanego przez Deichmanna pochodzi z Chin.

Junior postawił także na reklamy telewizyjne i zaangażował do nich amerykańską modelkę Cindy Crawford, co miało nadać produktom firmy nieco więcej splendoru. Wprowadził ponadto systematyczne badania wpływu reklam na sprzedaż.

Ojciec ma swoje biuro naprzeciwko biura syna, na ostatnim piętrze centrali firmy w robotniczej dzielnicy Essen-Borbeck, tam, gdzie prawie przed stu laty wszystko się zaczęło. Pozwala juniorowi działać, nawet jeśli czasem ma wątpliwości. Tak jak w kwestii Chin. - _ Myślimy także o rynku chińskim _ -mówi syn. Ojciec jest mniej entuzjastyczny i apeluje o przezorność. Kto ostatecznie ma decydujące słowo? To pozostanie tajemnicą obu panów stojących na czele firmy.

Czytaj w Money.pl
[ ( http://static1.money.pl/i/h/82/t123474.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/escada;-;bankrut;wart;100;milionow;euro,188,0,725692.html) Escada - bankrut wart 100 milionów euro Tyle zainwestowała w upadły dom mody rodzina hinduskich miliarderów.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/187/t36795.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/w;hm;wzrosna;ceny,129,0,731265.html) W H&M wzrosną ceny? To konsekwencja coraz trudniejszego dostępu do surowców - mówi Karl-Johan Persson.
[ ( http://static1.money.pl/i/h/216/t126936.jpg ) ] (http://manager.money.pl/ludzie/wywiady/artykul/wraz;z;konsumpcja;szampana;rosnie;optymizm;przedsiebiorcow,151,0,740503.html) Wraz z konsumpcją szampana rośnie optymizm przedsiębiorców Szczególne powody do zadowolenia ma Pierre-Emmanuel Taittinger. Firma jego dziadka to jeden z najbardziej znanych producentów szampana na świecie.

_ _

bFgkaZiW
ludzie
wiadomości
KOMENTARZE
(0)