Lady Gaga. Oto człowiek, który ją stworzył

Lady Gaga. Oto człowiek, który ją stworzył

Fot. Hubert Burda Media/CC BY-NC-SA 2.0/Flickr

Troy Carter się nie pojawia. Jego asystentka nie ma pojęcia, gdzie mógł się zapodziać podczas konferencji DLD (Digital, Life, Design). Na szczęście manager jest w pomieszczeniu obok, gdzie udziela właśnie wywiadu telewizyjnego. Wśród tłumu uczestników trudno byłoby go znaleźć. Troy Carter jest niskiego wzrostu.

- Sorry, bardzo pracowity dzień - mówi i kieruje się do centrum prasowego. Trudno mieć mu to za złe. - Wystarczy 45 minut? - pyta. 60 byłoby lepiej. - Dobrze, 50 - mówi ubrany w czarny garnitur Troy i siada na kanapie na podwiniętej nodze, jak inni z chipsami przed telewizorem. Troy nosi duże okulary, ma ze sobą plecak z dużym napisem Lady Gaga. Można go wziąć za studenta.

Troy Carter, widać to od razu, jest tak niepozorny, jakby był zaprojektowany na przeciwieństwo swojej krzykliwej, kolorowej, rzucającej się w oczy gwiazdy, która według szacunków magazynu Forbes osiągnęła w ubiegłym roku obrót rzędu 90 mln dolarów. To prawie dwa razy tyle, co każda inna artystka. To właśnie Carter jest człowiekiem, który zrobił ze Stefani Germanotty największą obecnie gwiazdę popu. Tak przynajmniej uważa wiele osób z branży.

Facebook zamiast marketingu

W jego wersji brzmi to raczej tak: znalazł gwiazdę światowego formatu. - Nie wierzę, że można zrobić z kogoś gwiazdę - mówi 39-latek. - Megagwiazdę poznaje się już wtedy, gdy wchodzi do pomieszczenia.

Kiedy przed pięciu laty miss Germanotta stanęła w progu biura Cartera - przyprowadzona przez jego przyjaciela Vinca Herberta, z którym podpisała właśnie kontrakt na nagranie płyty - była już wtedy na wskroś Gagą. - Miała na sobie wielkie okulary przeciwsłoneczne, bardzo duże buty i kabaretki. Tak, jak ubiera się dzisiaj.

Kiedy Troy Carter opowiada o spotkaniu, podczas którego oboje wiedzieli od razu, że to jest to, można szybko zapomnieć, że mówi o ekscentrycznej gwieździe, która potrafi wystąpić ubrana w kawałki mięsa. - Jestem ze wschodniego wybrzeża USA, ona też - mówi Carter. - Jest osobą twardo stąpającą po ziemi i od razu nawiązaliśmy bardzo ciekawą rozmowę.

Osoba twardo stąpająca po ziemi, w kabaretkach. Może to zasługa Troya Cartera, który roztacza aurę kojącej kąpieli lawendowej. Być może Lady Gaga szybko się w takiej atmosferze relaksuje.

Ważniejsza od nadawania na tych samych falach była muzyka. - Wiedziałem, że będzie z tego coś wielkiego. Nie było jednak żadnej wielkiej strategii marketingowej - mówi Carter - tylko pytanie: jak dotrzeć z muzyką do ludzi? Stacji radiowych nie udawało się szybko przekonać, uważały, że muzyka Gagi nadaje się raczej do klubów.

Czytaj więcej Szef wielkiego klubu zrezygnował z pensji, bo... Tego nie wiesz o menadżerze Bayernu Monachium. Wówczas przyszedł czas na coś nowego. Z małej uczelnianej platformy kontaktowej Facebook urósł do rangi serwisu społecznościowego dla każdego, później nadszedł czas Twittera a odtwarzanie filmów na YouTube nie prowadziło już do natychmiastowego zawieszenia przeglądarki. Za radą swojego menadżera Lady Gaga stała się jedną z pierwszych artystek w branży muzycznej, które przy budowaniu kariery stawiają konsekwentnie na nowe media.

- Freddie Mercury czy David Bowie musieli dać najpierw koncert w Nowym Jorku, zanim ludzie dowiedzieli się, kim są - mówi Carter. Dzisiejsza sława przychodzi wraz milionem klików, w niektórych przypadkach nawet w ciągu nocy. Za pomocą Twittera i Facebooka Lady Gaga dociera dzisiaj do 47 mln osób. Jej little monsters, jak sama nazywa swoich fanów, wiedzą, gdzie jest i co robi. Ostatnio opublikowała pierwsze zdjęcia sceny, jaką będzie miała podczas trasy koncertowej: Just saw first photos of the stage being built. Just peed all the way down to my Chanel shoes!! *sorry Karl* ahhh!!!!!!

To zwariowane, ale funkcjonuje, ponieważ jest autentyczne. Ludziom na portalach społecznościowych nie należy oferować oklepanego marketingu, to działa wyłącznie poprzez prawdziwe kontakty i wymianę, twierdzi Carter. - Pisze wszystko sama, nawet nie znamy jej hasła.

Gaga reklamuje Google

Wartość ekonomiczna takich kontaktów jest trudna do zmierzenia. - 47 mln ludzi, do których tam docieramy, nie oznacza 47 mln sprzedanych albumów i biletów na koncerty - mówi Carter. Nie należy mieć nawet żadnych złudzeń.

Wymieniana informacji z prawdziwymi fanami oraz pomiędzy nimi samymi ma się teraz odbywać za pomocą nowego serwisu, zintegrowanego z Facebookiem. Projekt znajduje się obecnie w fazie testowej, a odpowiedzialna jest za niego firma Backplane.

Na drugiej stronie przeczytasz, dlaczego Troy Carter mógł skończyć w więzieniu

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
biznes, muzyka, lady gaga, troy carter
Die Zeit
Czytaj także
Polecane galerie
2012-02-09 11:57
Takich fenomenów jest coraz więcej, ostatnio choćby Gotye i Lana del Rey, tylko oni nie szokują tak, jak Gaga.