Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Nurkuje, uwielbia podróże i niemal poleciał w kosmos. W międzyczasie zarządza instytucjami finansowymi, choć mógłby już zapewne być rentierem. O kim mowa? O Leszku Czarneckim, twórcy Europejskiego Funduszu Leasingowego, a obecnie głównym rozgrywającym giełdowej spółki Getin Holding.

Leszek Czarnecki ma 44 lata. Pod koniec 2005 r., tylko same jego aktywa notowane na GPW warte już były 2,2 mld zł. Jest biznesmenem, który bez sentymentu potrafi sprzedać świetnie prosperujący biznes i zacząć wszystko od nowa. Choć jest ulubieńcem mediów, o względy czwartej władzy specjalnie nie zabiega. - Gdybym odpowiadał pozytywnie na wszystkie prośby o wywiad, czy rozmowę dla prasy, nie miałbym czasu na pracę - mówi. Ulubieńcem mediów stał się w momencie ogłoszenia swoich planów lotu w kosmos. Choć jego marzenie się nie spełniło, po dziś dzień jest mu to wypominane. Kolorowe czasopisma pilnie obserwują również jego związek z Martyną Wojciechowską, dziennikarką TVN. Ostatnio wypatrzyły na jej palcu złoty pierścionek, jednak oficjalnej informacji dotyczącej zaręczyn na razie brak. Niemal całe swoje zawodowe życie związał z Wrocławiem. Być może jest to tajemnicą jego sukcesu, ale nie jedyną. Tajemnic Leszek Czarnecki ma bowiem więcej.

Hobby i biznes

Choć bez trudu można uzyskać informacje na temat tego, co w tej chwili robi Leszek Czarnecki, to fakty dotyczące początków jego kariery są raczej skąpe. Jest absolwentem Politechniki Wrocławskiej i doktorem nauk ekonomicznych. Podobno już w liceum był najlepszym matematykiem w klasie. Jego „znakiem firmowym" jest sprzedaż firm po zrealizowaniu przez nie celów biznesowych. Najczęściej jest to osiągnięcie pozycji lidera w danym segmencie.

Swój pierwszy biznes założył jeszcze na studiach. W 1986 r. powstała spółka TAN. Było to Przedsiębiorstwo Hydrotechniki i Inżynierii, i specjalizowało się prowadzeniu robót podwodnych. Oprócz zarządzania firmą, Czarnecki wykonywał również prace pod wodą. Z czasem stał się głównym udziałowcem firmy. Zamiłowanie do nurkowania pozostało mu do dziś. Podejmuje się często bardzo ryzykownych wypraw, jak choćby pokonanie 15 kilometrów po zalanych wodą korytarzach systemów jaskiniowych w Meksyku. Podczas urlopu w 2003 r. nurkował na głębokość 194 m w jaskini Boesmansgat w RPA. Analitycy giełdowi porównują go do Michała Sołowowa, który z upodobaniem bierze udział w rajdach samochodowych. Obaj wywołują skrajne emocje, ale analitycy giełdowi są zgodni, że lepiej dla inwestorów byłoby, gdyby obaj poświęcili czas wolny na kursy origami, niż igranie z losem. - Trudno oszacować ile dla poszczególnych spółek znaczą obaj menadżerowie, jednak lepiej nie myśleć co by się stało z kursami giełdowymi, gdyby doszło do jakiegoś
nieszczęścia - mówi proszący o anonimowość analityk z polskiego biura maklerskiego. Kilkanaście miesięcy temu „Puls Biznesu" ostrzegał: „Getin bez Leszka Czarneckiego byłby tańszy aż o 120 mln zł". Dziś ta kwota byłaby zdecydowanie większa.

Geniusz leasingu

Choć TAN całkiem nieźle prosperował, Czarnecki postanowił sprzedać firmę. W 1991 r. założył Europejski Fundusz Leasingowy. O EFL można w tej chwili powiedzieć dwie rzeczy: po pierwsze - to największa firma leasingowa w Polsce, zaś po drugie - była to pierwsza taka spółka w naszym kraju.

- To była jedna z lepiej zarządzanych firm w Polsce - mówi jeden z pracowników EFL-a, pamiętający czasy Czarneckiego. EFL trafił ze swoimi usługami w prawdziwą niszę, o której dziś przedsiębiorcy mogą jedynie pomarzyć. Od samego początku lwią część przychodów stanowił leasing samochodów. Zresztą, przez bardzo długi czas, leasing był utożsamiany właśnie z motoryzacją, dopiero po jakimś czasie zaczęto dostrzegać, że można w taki sposób finansować również, komputery, sprzęt biurowy, a ostatnio nieruchomości. EFL adresował swoją ofertę do małych i średnich przedsiębiorców, zaś dzięki dobrym procedurom ograniczającym ryzyko, oraz sprawnemu procesowi windykacji udało się firmie ustrzec błędów popełnionych przez kilka firm leasingowych, które szły szlakiem przetartym przez pionierów.
Nawet ci, którzy mówią o nim niechętnie, przyznają, że jest geniuszem biznesu i wizjonerem, który wyprzedza pomysłami innych.
Współpracownicy chwalą Czarneckiego, za sposób w jaki prowadzi interesy. Jest podobno bardzo wymagający i uparcie dąży do wyznaczonego wcześniej celu.

Pierwsze pięć milionów

Na tym wizerunku pojawia się, od czasu do czasu, kilka rys. Tak było na początku 2000 r., kiedy „Parkiet" podał, że prezes Agencji Reklamowej "Czołówka" Witold Śnierzyński zarzucał Czarneckiemu działanie na szkodę spółki i nieuczciwą konkurencję. Spór dotyczył blisko 5 mln zł. Czarnecki był prokurentem AR "Czołówki", która była własnością szwajcarskiej spółki Narisoka Invest & Trade. Czarnecki w latach 1996-97, był jej prokurentem. Posiadał również pełnomocnictwa do reprezentowania jej właścicieli. Według informacji prasowych, twórca EFL-a i 4 inne osoby powiązane wcześniej z "Czołówką" celowo doprowadziły firmę na skraj bankructwa. Jak twierdził Śnierzyński, postanowili oni "wygasić" w niej działalność i przenieść ją do bliźniaczej "Czołówki Bis".

- Prokuratura umorzyła śledztwo, które kilka razy było wznawiane, jednak nie zakończyło się ono żadnymi ustaleniami. - mówi były pełnomocnik właścicieli AR „Czołówka". Co ciekawe AR „Czołówka BIS" przez kilka lat wydawała miesięcznik finansowy, pod nazwą „Leasing". Dużo istotniejsze jest jednak to, że według informacji zawartych w prospekcie emisyjnym „Czołówka BIS", była obok Czarneckiego, jednym z pierwszych akcjonariuszy EFL.

Po kilku latach Czarnecki wprowadził EFL na giełdę. Pieniądze z emisji spółka przeznaczyła głównie na rozbudowę sieci. Wcześniej na GPW wprowadził TU Europa, którego udziałowcem zostaje zresztą po dziś dzień.
Strategię Czarneckiego doskonale odczytują analitycy rynku kapitałowego. - Po co kupować instytucje, kiedy można kupić ludzi - napisali specjaliści DI BRE w jednym ze swoich raportów.
Wiele osób, z którymi rozmawialiśmy o sukcesach Czarneckiego, podkreśla że ma on niewątpliwy dar do dobierania sobie pracowników. W przeszłości stawiał na ludzi młodych i kompetentnych. Czasem powodowało to spory z innymi uczestnikami rynku. Wrocławskie Towarzystwo Finansowo-Leasingowe zarzucało EFL-owi w 1999 r. nieuczciwą konkurencję, polegającą na oferowaniu współpracy dyrektorom regionalnym TFL. Ostatecznie spór rozwiązano polubownie.

Bez sentymentów

Wprowadzając spółkę na GPW Leszek Czarnecki deklarował, że gdyby sprzedawał akcje spółki inwestorowi, nie pozwoliłby skrzywdzić inwestorów mniejszościowych. Słowa dotrzymał. Gdy w 2001 r. sprzedał posiadane akcje w EFL francuskiemu bankowi Credit Agricole za 950 mln zł, zażądał, by pozostali inwestorzy mogli sprzedać udziały na tych samych warunkach, co on. Były to zresztą warunki bardzo dobre, gdyż wycena giełdowa pakietu posiadanego przez Czarneckiego wynosiła wówczas około 500 mln zł. Inwestor więc zapłacił bardzo dużą premię za przejęcie firmy.

Francuzi nie pozwolili jednak odejść zdolnemu menedżerowi. Początkowo objął on 25 procent udziałów w nowoutworzonej spółce - Credit Agricole Polska. Firma ta, oprócz udziałów w EFL, miała w swoim portfelu takie inwestycje jak Lukas, Lukas Bank, Towarzystwo Ubezpieczeniowe Europa oraz notowany na GPW Getin. Być może to właśnie wtedy w jego głowie powstała myśl dotycząca budowy silnej grupy finansowej.

Cechą charakterystyczną tego biznesmena jest bowiem całkowity brak sentymentów.
Na spółki patrzy tylko przez pryzmat inwestycji, nie przywiązuje się do poszczególnych biznesów i gdy pojawia się konkretna oferta, zawsze jest gotów do sprzedaży lub choćby negocjacji - mówi o Czarneckim jeden ze współpracowników.
Bez sentymentów rozstał się zarówno ze swoją pierwszą spółką TAN, jak i z akcjami EFL. Rezygnacja ze współpracy z CA, przyszła mu właściwie już bez wielkich emocji. Okupił tą decyzję zakazem prowadzenia działalności Leasingowej, który upłynął z końcem 2004 r.

Getin - reaktywacja

Na przełomie roku 2002 i 2003 odsprzedał udziały w CA Francuzom, a sam zaczął skupować akcje Getinu (pełna nazwa - Getin Service Provider). Spółka działała w branży internetowej.Oferowała centrum e-biznesu dla małych i średnich firm i zapewniała m.in. obsługę finansowo-księgową. Spółce nie wróżono większych sukcesów, zaś dla EFL, który początkowo miał 88 proc. udziałów w firmie, był to raczej sposób, by wzmocnić kurs giełdowy w czasach internetowej bańki spekulacyjnej. Leszek Czarnecki nie miał jednak zamiaru zająć się Internetem. Wykorzystał po prostu upublicznioną firmę jako platformę na której rozpoczął budowę grupy finansowej. Działalność internetową wydzielił dla osobnej firmy, którą zresztą pod koniec 2004 r. sprzedał za 400 tys. zł.

Obecnie notowany na giełdzie Getin to holding lub - jak twierdzą inni - fundusz inwestujący w sektorze finansowym. Na początku 2004 r. Getin podpisał umowę kupna 71,21 proc. akcji Górnośląskiego Banku Gospodarczego, który został przekształcony w Getin Bank. W grudniu tego samego roku Getin Bank przejął łódzki Bank Przemysłowy.

Ubiegły rok rozpoczął się równie udanie. Getin Holding kupił ponad 20 proc. pakiet akcji wrocławskiej spółki Carcade Leasing. W portfelu holdingu znajdują się min. udziały w Powszechnym Domu Kredytowym oraz RB Export, spółki która zajmuje się pośrednictwem ubezpieczeniowym.

Dziś wartość Getin Holding, szacowana jest na blisko 4 mld zł, zaś blisko połowę akcji spółki, bezpośrednio i pośrednio, kontroluje Czarnecki.

Niespełnione nadzieje rosyjskiego leasingu

Do Getinu Holding należy również 60 proc. udziałów firmy leasingowej Carcade Rosja z Kaliningradu. Leszek Czarnecki podkreślał wielokrotnie, że z tą spółką wiąże wielkie nadzieje. Wynikało to z analizy rynku, który jest bardzo podobny do sytuacji, jaka miała miejsce w Polsce na początku lat 90-tych. Jednym słowem leasingowa pustynia. Jak na razie udaje się również kopiować rozwiązania biznesowe zastosowane w Polsce. Spółka ma bowiem bardzo dobrą rentowność i udaje się jej utrzymywać wskaźniki ryzyka na niskim poziomie. Problemem dla rozwoju biznesu w Rosji, jest jednak brak dostępu do kapitału. Cały czas bowiem działalność firmy jest finansowana ze środków pochodzących ze spółek powiązanych z Leszkiem Czarneckim, jak choćby TU Europa. Ten problem nasilił się po rezygnacji z zakupu banku w Rosji. Innym problemem jest brak wykwalifikowanych pracowników. Ostatnio nawet rozważana jest sprzedaż spółki z uwagi na, jak to określił management Getinu, „gorszy klimat inwestycyjny w Rosji".

Rosyjska inwestycja to nie jedyny przykład nieudanych posunięć Czarneckiego. Kilka lat temu było głośno o jego próbie przejęcia BGŻ. Plan polegał na odkupieniu uprzywilejowanych, co do głosu, akcji sektora spółdzielczego. Z tych planów niestety nic nie wyszło.

W momencie rozpoczęcia inwestycji w Getinie, Leszek Czarnecki deklarował również chęć uczestniczenia w prywatyzacji PKO BP. Akurat wizjonerstwa biznesmenowi nikt odmówić nie potrafi.

Kolejny biznes - nieruchomości

Leszkowi Czarneckiemu nie wystarcza, że jest najbogatszym wrocławianinem. Postanowił kupić najwyższy wrocławski wieżowiec - Poltegor. Za 24-piętrowy budynek i blisko trzyhektarową działkę (jak wynika z nieoficjalnych informacji) zapłacił około 15 mln euro (ok. 60 mln zł).

Wcześniej jego firmy zainwestowały również we wrocławskie Arkady. Plany developerskie są również bardzo ambitne. Z przecieków prasowych wynika, że na placu między hotelem Wrocław a Poltegorem ma powstać biznesowe centrum miasta z wysokimi wieżowcami. Specjaliści szacują, że ta inwestycja będzie kosztować blisko 2,5 mld zł. Zapewne to nie ostatnie słowo biznesmena, gdyż w br. może się odbyć przetarg na tereny w sąsiedztwie Poltegoru (4,5 ha działka za hotelem Wrocław). Szacuje się, że wartość tylko tej działki to ponad 100 mln zł.

Co przyniesie przyszłość?

Właśnie z nieruchomościami związane są kolejne plany biznesmena. Ostatnio spekuluje się, że LC Corp. będzie kolejną spółką, którą Czarnecki zamierza wprowadzić na GPW. Być może jeszcze w tym roku do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd trafi prospekt emisyjny. Już teraz spekuluje się, że ta spółka developerska może być wyceniona na ponad 1 mld zł.

W sferze planów jest też cały czas budowa banku nastawionego na bogatych klientów. Ma on, według doniesień prasowych powstać na bazie przejętego niedawno Wschodniego Banku Cukrownictwa. W tej chwili do Getin Banku przenoszone są wszystkie aktywa WBC (proces ma się zakończyć 13 marca br.), włącznie z rachunkami klientów i placówkami (jest ich 22). Sam WBC powinien zostać w najbliższym czasie połączony z Open Finance (teoretycznie już się to stało, gdyż w tej chwili do WBC należą wszystkie akcje OF) . Model biznesowy ma polegać na doradzaniu i oferowaniu najlepszych produktów dostępnych w innych instytucjach finansowych. Przeniesienie oddziałów do Getinu sugeruje zaś, że ważnym kanałem dystrybucji może się stać dla tej instytucji Internet.

Co jakiś czas powracają spekulacje na temat sprzedaży przez Leszka Czarneckiego udziałów w Getinie. Z drugiej strony zarząd tej spółki twierdził niedawno, że gdyby pojawiła się taka możliwość, to holding rozważałby zakup większościowego pakietu akcji w banku BPH. Co by jednak nie przyniosła przyszłość, można być pewnym, że będzie to korzystne dla pozostałych akcjonariuszy Getin Holding.

Tagi: leszek czarnecki, efl, leasing, poltegor, ludzie, manager, marketing i zarządzanie, portrety
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz